ISBNewsLetter
S U B S K R Y P C J A

Zapisz się na bezpłatny ISBNewsLetter

Zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera, w którym codziennie znajdą Państwo najważniejszą depeszę ISBnews, przegląd informacji dostępnych w naszym Portalu i kalendarium nadchodzących wydarzeń biznesowych i ekonomicznych. Subskrypcja jest bezpłatna.

* Dołączając do ISBNewsLetter'a wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204). Twój adres e-mail będzie wykorzystany wyłącznie do przekazywania informacji na temat działań ISBNews i nie zostanie przekazane podmiotom trzecim. W kazdej chwili można wypisać się z listy subskrybentów klikając link na dole każdego ISBNewsLettera.

Najnowsze depesze: ISBnews Legislacja

  • 26.05, 10:58Hennig-Kloska:Nowoczesna przedstawi ustawę alternatywną dla 500+ przed wakacjami 

    Warszawa, 26.05.2017 (ISBnews) - Projekt ustawy wprowadzający program "Aktywna rodzina" będzie gotowy przed tegorocznymi wakacjami sejmowymi, wynika z wypowiedzi poseł Nowoczesnej Pauliny Hennig-Kloski. Miałby on zastąpić socjalny program Rodzina 500+, realizowany przez PiS.

    "Wraz z zespołem parlamentarnym ds. programu 'Aktywna Rodzina', który właśnie powołaliśmy będziemy gotowi z projektem odpowiedniej ustawy jeszcze przed wakacjami. Chcemy przedstawić wtedy szczegółowe rozwiązania i wyliczenia" - powiedziała ISBnews Hennig-Kloska.

    Według założeń nowego programu, osoba pracująca otrzyma ulgę podatkową w kwocie 3 tys. zł rocznie na każde dziecko, rozpoczynając od dziecka pierwszego. Rodzina z jednym dzieckiem otrzyma 3 tys. zł, z dwójką dzieci 6 tys., z trójką dzieci 9 tys. zł. i tak dalej.

    "Obecnie z programu 500+ korzysta 3,9 mln dzieci, a my chcemy objąć naszym programem 6 mln dzieci. Z naszych szacunków wynika, że jeśli tę liczbę pomnożymy przez 3 tys. zł, to uzyskamy kwotę 18 mld zł, co wobec 25 mld zł wydawanych rocznie na program 500 plus przyniesie oszczędność w wysokości 7 mld zł. Dodatkowe 1 mld zł oszczędności powstanie w związku zmianą systemu rozliczenia" – uważa Hennig-Kloska.

    Dodała, że zamiast składania wniosków i wydawania decyzji administracyjnych nowy system zostanie włączony w rozliczenia podatkowe. Zaoszczędzona kwota, w sumie 8 mld zł, będzie mogła być wydana na różne inne formy wsparcia rodzin.

    Według założeń programu, mają w nim być uwzględnione wszystkie osoby pracujące, niezależnie od formy rozliczenia dochodów - zarówno osoby płacące podatek dochodowy PIT, jak i podatek rolny. Rodziny nie będą czekały na wypłatę środków przez 12 miesięcy, pieniądze będą wypłacane w oparciu o rozliczenie roku poprzedniego.

    "Wsparcie otrzymają rodziny, które mieszczą się w pierwszym progu podatkowym PIT - 18% (roczne dochody na podatnika do 85 000 zł, czyli 97% podatników). Nie będzie wsparcia dla najzamożniejszych z drugiego progu podatkowego, ale dla tych, którzy są blisko granicy progu, zastosujemy zasadę złotówka za złotówkę" - powiedziała posłanka.

    Według niej, ten program jest bardziej sprawiedliwy, gdyż wsparcie otrzymują także pierwsze dzieci i obejmuje on także matki samotnie wychowujące dzieci, a dodatkowo odcina wsparcie najbogatszych. "Istotne jest również to, że program ten aktywizuje do podjęcia pracy, gdyż jest on skierowany dla rodzin pracujących" - dodała.

    Hennig-Kloska zapowiada także przebudowę systemu pomocy społecznej, który według niecj dziś jest nieefektywny - tak by pomoc trafiała tam, gdzie jest potrzebna. "Pomoc społeczna powinna trafiać przede wszystkim do rodzin z osobami niepełnosprawnymi, rodzin niepełnych, a także osób które nie są w stanie pracować z uwagi na wiek czy chorobę" - wskazała.

    Zdaniem Janusza Szewczaka z klubu PiS, założenia do projektu zaproponowane przez Nowoczesną zawierają szereg błędów.

    "Nie uwzględnili m.in tego, że dzisiaj odpisy podatkowe na dzieci wynoszą około 7 mld zł rocznie i one istnieją. A jeśli chcą zwiększyć te odpisy, to znaczy zwiększyć koszty o kolejne 13 mld zł. Wcześniej Nowoczesna mówiła, że nie ma 20 czy 22 mld zł na 500+, a teraz chcą dać na pierwsze dziecko, gdzie będzie potrzebne dodatkowo około 20 mld zł?" - powiedział ISBnews Szewczak.

    Według niego, istnieją systemy ulg podatkowych na dzieci i rodzinę np. we Francji, na których można by się wzorować, ale trudno je przenieść, gdyż w przypadku Francji to są wydatki rzędu ok. 100 mld euro rocznie. "Nas nie stać takie wydatki. Oczywiście, należy myśleć nad tym, jak premiować podatkowo rodziny, bo to jest sensowne, ale pewne mechanizmy są i pozostają" - dodał Szewczak.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 25.05, 12:41Sasin: Komisja chce zakończyć prace nad ustawą o spreadach przez wakacjami 

    Warszawa, 25.05.2017 (ISBnews) - Sejmowa Komisja Finansów Publicznych liczy, że jeszcze przed wakacjami sejmowymi uda się zakończyć pracę nad projektem ustawy o spreadach, a także o regionalnych izbach obrachunkowych, wynika z wypowiedzi przewodniczącego Komisji Jacka Sasina.

    "Jako Komisja nie mamy większych zaległości w sensie takim, że pracujemy nad jakimiś wielkimi ustawami i chcemy je do wakacji zakończyć. Teraz głównie to są ustawy frankowe i pracujemy nad  nimi w podkomisji i chciałbym, żeby to wyszło przed wakacjami" - powiedział ISBnews Sasin.

    Dodał, że istotna jest również ustawa o zmianie ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, gdzie chodzi m.in. o wprowadzenie konkursów i kadencyjności przewodniczących. "Jest to moim zdaniem również ważna ustawa dla poprawienia jakości pracy regionalnych izb obrachunkowych" - wskazał.

    "Przede wszystkim myślę, że istotne są dla nas franki, gdyż też obiecałem i myślę, że wielu kredytobiorców czeka, żeby chociażby jakąś ulgę w postaci zwrotu części tych spreadów móc uzyskać. Myślę, że na pewno przed wakacjami pracę nad ustawę o spreadach, czyli prezydencką, zdążymy zakończyć" - podkreślił Sasin.

    Sejm przerwę wakacyjną rozpoczyna w sierpniu i potrwa ona do około połowy września.

    Sasin podkreślił, że Komisja nie otrzymała jeszcze wszystkich danych, o jakie poprosiła m.in. Komisję Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski podczas ostatniego posiedzenia.

    "Zobaczymy, jakie będą informacje, bo poprosiliśmy m.in. o dane o tym, jak przebiega proces przewalutowania, czyli coś, co miało się odbyć bez udziału ustawy. Czekamy na informacje od NBP, jak ten proces przebiega i na podstawie tego będziemy również podejmować decyzję co do pozostałych dwóch projektów ustaw, które dotyczą już stricte przewalutowania. Nie wykluczam, że będziemy obserwować cały ten proces, gdyż powiedziano wcześniej, że instytucje bankowe mają rok i że w tym czasie zobaczymy jakieś widoczne efekty i po wakacjach będzie trzeba zapewne decydować. Również pan Prezydent będzie musiał decydować" - dodał przewodniczący.

    Według niego, kwestia spreadów i przewalutowania kredytów frankowych to są dwie osobne sprawy.

    "Decyzje dotyczące podwyższenia wymogów kapitałowych dla banków podjął Komitet Stabilności Finansowej. Natomiast dzisiaj pytanie jest takie, czy one są wystarczające do tego, aby zachęcić banki do przewalutowania i tutaj są różne opinie. Być może one nie są na tyle uciążliwe dla banków, żeby skłonić banki do tego, aby proponować klientowi przewalutowanie po niższej nieco cenie niż dzisiejsza cena franka szwajcarskiego. Poza tym nie wiemy, czy w ogóle ten proces się rozpoczął i czy są jakieś przykłady takiego przewalutowania. To są ważne informacje dla nas jako Komisji i dlatego oczekujemy od NBP tych informacji" - powiedział Sasin.

    Dodał, że na te informacje również oczekuje Prezydent, gdyż złożył obietnice, że jeśli ten mechanizm nie zadziała w ciągu roku i nie będzie widocznych efektów, to zastanowi się również nad swoją ustawą o przewalutowaniu.

    "Być może, jeśli byłaby taka wola pana Prezydenta, to wtedy wrócilibyśmy do kwestii przewalutowania łącznie z ustawami, które już zostały złożone ze strony partii opozycyjnych" - dodał.

    Przewodniczący przedstawił też plany dotyczące prac Komisji po wakacyjnej przerwie.

    "Po wakacjach zaczniemy zapewne prace nad budżetem na kolejny rok. Do Komisji wrócą zapewne projekty ustaw przedstawione przez klub Kukiz15, jedna z nich ma kierunkową pozytywną opinię rządu i oczekuję, że podkomisja się nimi zajmie i zarekomenduje jakąś decyzję w tej sprawie" - powiedział Sasin.

    "Ustawy o zmianie ustawy ordynacja podatkowa jeszcze nie ma w Sejmie, więc trudno mi mówić o jakimś terminie, ale jeśli tylko się pojawi, to oczywiście jesteśmy gotowi, żeby nad nią szybko pracować" - podkreślił Sasin.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 24.05, 13:43Szewczak: Komisja może zająć się nowelą ordynacji podatkowej przed wakacjami 

    Warszawa, 24.05.2017 (ISBnews) - Sejmowa Komisja Finansów Publicznych może jeszcze przed wakacjami zająć się projektem nowelizacji Ordynacji podatkowej, która zobowiąże firmy do przesyłania dobowych wyciągów bankowych, poinformował ISBnews wiceprzewodniczący Komisji Janusz Szewczak.

    "Jest szansa, iż jeszcze przed wakacjami ten projekt ustawy może wejść pod obrady Komisji. Czasu jest jednak niewiele i mogę sobie wyobrazić, że będziemy ją rozpatrywać tuż po wakacjach" - powiedział Szewczak w rozmowie z ISBnews.

    Wczoraj Rządowe Centrum Legislacji (RCL) podało, że projekt nowelizacji ustawy Ordynacja podatkowa został przesłany do uzgodnienia międzyresortowych. Uwagi do projektu, przedstawionego przez resort finansów, można zgłaszać do 31 maja br.

    Projekt zobowiązuje firmy do przesyłania do Krajowej Administracji Skarbowej dobowe wyciągi z rachunków bankowych.

    "Jest to kolejna ustawa uszczelniająca system podatkowy. Myślę, że należy jeszcze zobaczyć, jak w praktyce będzie ona funkcjonowała, czy dla firm nie będzie to zbyt duże dodatkowe obciążenie. Z drugiej strony, dla wielu firm będzie to taki system bezpieczeństwa przed ewentualnym wciągnięciem jej w jakąś karuzelę VAT-owską" - powiedział ISBnews Szewczak.

    Według resortu finansów, przekazywanie dziennych wyciągów z rachunków bankowych umożliwiłoby szybką reakcję organów podatkowych na niekorzystne zachowania podatników, co uchroniłoby uczciwych podatników od nieuczciwych działań ich kontrahentów. Propozycja przekazywania codziennie wyciągów z rachunków bankowych oparta jest na koncepcji JPK_WB na żądanie.

    W projekcie ustawy zaproponowano, aby obowiązek przekazywania wyciągów z rachunków bankowych realizowany był:

    - za pośrednictwem banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-rozliczeniowej - w przypadku podatników posiadających rachunek bankowy w banku posiadającym adres siedziby lub oddziału na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej lub rachunek w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej;

    - bezpośrednio przez podatnika - w przypadku podatników posiadających rachunek bankowy w banku posiadającym adres siedziby lub oddziału poza obszarem Rzeczypospolitej Polskiej.

    Resort finansów szacuje, że kompleksowy system ('JPK ewidencja VAT' i 'JPK_WB') może w konsekwencji zwiększyć wpływy podatkowe z tytułu VAT o około 11,5 mld zł.

    W projekcie proponuje się, aby przepisy ustawy weszły w życie 1 września 2017 r.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 24.05, 13:06Szewczak: Za wcześnie na kwestię 5 tys. za rok opóźnienia przejścia na emeryturę 

    Warszawa, 24.05.2017 (ISBnews) - Pomysł zwiększania wartości konta emerytalnego o 5 tys. zł za każdy rok, w którym osoby w wieku emerytalnym kontynuują pracę, był rozważany, ale obecnie jest za wcześnie na wdrażanie tego typu rozwiązań, poinformował ISBnews wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych Janusz Szewczak. Według niego, najpierw trzeba sprawdzić skalę faktycznych odejść na emeryturę po obniżeniu wieku emerytalnego, należy także poznać opinię w tej sprawie minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej.

    "Rzeczywiście, mówiło się o takim rozwiązaniu, ale w mojej ocenie jest stanowczo za wcześnie na wprowadzanie takich pomysłów w życie. Przede wszystkim powinniśmy poczekać do października tego roku, aby zobaczyć, ile osób skorzysta z możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę, ewentualnie jak duża będzie skala tych odejść" - powiedział Szewczak w rozmowie z ISBnews.

    "Poza tym jesteśmy przed reformą OFE obligacyjnego czy zmianami w systemie oszczędzania. Najpierw należałoby przeanalizować, na ile są to korzystne rozwiązania dla przyszłego emeryta. Poza tym, w mojej ocenie, niezbędna jest debata z uwzględnieniem minister pracy Elżbiety Rafalskiej, której rola w tych rozwiązaniach jest istotna" - podkreślił wiceprzewodniczący.

    Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" napisała, że "w resorcie wicepremiera i ministra finansów Mateusza Morawieckiego powstał pomysł, aby osobom, które po obniżeniu wieku nie odejdą na emeryturę, tylko dalej będą pracować, wypłacać jednorazowo 10 tys. zł (za dwa lata dodatkowej pracy) lub 20 tys. (za wydłużenie aktywności o cztery lata) albo 30 tys. zł (za sześć lat)".

    W połowie kwietnia br. wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki informował, że resort nie przewiduje dodatkowych systemów wsparcia przyszłych emerytów na rzecz dłuższego pozostania na rynku pracy.

    Podkreślił, że - jak wyliczył resort - przejście na emeryturę rok po nabyciu praw emerytalnych podwyższa poziom świadczenia o 8%.

    Na początku kwietnia MRPiPS poinformowało, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) ma zabezpieczone środki na wypłaty wszystkich świadczeń emerytalnych. Założono, że w 2018 r. na emeryturę przejdzie dodatkowo 331 tys. osób.

    Jak podał wówczas resort, obecnie 17% Polaków decyduje o późniejszym skorzystaniu z prawa do emerytury niż w obowiązującym (podwyższonym) wieku emerytalnym.

    Wcześniej w kwietniu wiceminister finansów Leszek Skiba poinformował, że skutki obniżenia wieku emerytalnego dla budżetu państwa wyniosą ok. 10 mld zł w 2018 r.

    Podpisana przez prezydenta w grudniu ub.r. ustawa przewiduje obniżenie od 1 października 2017 r. wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

  • 24.05, 11:55POHiD: Zakaz handlu w 2 niedziele w miesiącu równie groźny, co we wszystkie 

    Warszawa, 24.05.2017 (ISBnews) - Postulowane przez rząd objęcie zakazem handlu dwóch niedziel w miesiącu zamiast wszystkich - jak proponowano w projekcie "Solidarności" - grozi takimi samymi negatywnymi konsekwencjami dla pracowników, dostawców i klientów sklepów, poinformowała ISBnews prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD) Renata Juszkiewicz.

    "Wydaje mi się, że Polacy nie zdają sobie sprawy, że Ministerstwo Pracy proponuje zamknięcie sklepów w dwie niedziele w miesiącu. A te dwie niedziele są dokładnie tak samo niebezpiecznym rozwiązaniem, jak całkowity zakaz handlu w niedzielę. Dla nas to niczego nie zmienia" - powiedziała Juszkiewicz w rozmowie z ISBnews.

    Resort pracy od pewnego czasu przedstawia propozycje ograniczenia zakazu do dwóch niedziel w miesiącu jako kompromis.

    "Ale na ten kompromis nie chcą zgodzić się ani związki zawodowe, ani handel, ponieważ skutki ekonomiczne dwóch, czy jednej niedzieli czy wszystkich niedziel będą podobne. Mówimy tutaj o tych samych konsekwencjach dla pracowników, dostawców i klientów, dodając jeszcze, że takie przeorganizowanie sprzedaży w niedziele podwyższy koszty organizacyjne sieci, a dla klientów spowoduje jedne wielkie zamieszanie" - wskazała prezes organizacji.

    Argumentowała, że takie rozwiązanie doprowadzi m.in. do ograniczenia asortymentu.

    "To zawęzi asortyment - choćby dlatego, że wyłączenie z handlu dwóch niedziel w miesiącu spowoduje, że produkty o krótkim terminie do spożycia będą zamawiane w mniejszych ilościach, by ograniczyć straty i koszty sieci" - wyjaśniła.

    Jej zdaniem, "Zachód idzie w kierunku liberalizacji handlu w niedziele".

    "Tylko w trzech krajach tj. Austria, Szwajcaria i Niemcy, obowiązuje zakaz handlu, przy czym niektóre landy w Niemczech dopuszczają handel w niedziele. Jako Polska idziemy w odwrotnym kierunku. Polska jest krajem na dorobku i nie możemy tych krajów porównać do siebie. To nie jest tylko kwestia ograniczenia handlu dla wielkich podmiotów, bo przecież na zakazie ucierpi gros małych butików, sklepów w pasażach handlowych - dla nich niedziela jest dniem, kiedy generują najwyższe obroty" - powiedziała szefowa POHiD.

    Juszkiewicz sceptycznie odniosła się do stanowiska części analityków i przedstawicieli niektórych sieci handlowych, dotyczącego możliwości przeniesienia handlu z niedzieli na piątek i sobotę, czy nawet na poniedziałek (jak to miało miejsce np. w Niemczech po wprowadzeniu ograniczeń dotyczących handlu w niedziele).

    "Sytuacja jest różna w zależności od formatu. Nie możemy porównać ich obrotów i sytuacji finansowej. Badania potwierdzają, że na zakazie handlu w niedziele sklepy w centra handlowe stracą około 30% obrotów" - wskazała.

    Według niej, skutki zakazu uderzą również w gastronomię i branżę HoReCa.

    "Problemem są nie tylko zakupy spożywcze, ale również zakupy odzieżowe, buty, sprzęt AGD są to produkty kupowane głównie w niedziele w trakcie wspólnych rodzinnych zakupów. Jest też gros zakupów impulsywnych, których handlowcy nie będą w stanie zrekompensować w dni powszednie" - dodała.

    Prezes POHiD nie zgodziła się także z argumentem, według którego wprowadzenie kilkunastu dni świątecznych ustawowo wolnych od handlu (np. 3 maja, 11 listopada, Zielone Świątki) w 2008 r. nie skutkowało znaczącym obniżeniem obrotów, podobnie może być obecnie, przy dalszym ograniczaniu handlu.

    "Kondycja finansowa firm w chwili obecnej jest inna niż ta z 2008 r. W debacie pada często argument, że - gdy rząd wdrażał 13 świąt - wówczas gospodarka nie odczuła skutków. Dzisiaj mamy inny rozwój gospodarczy, niż wtedy, inną kondycję gospodarczą firm. Wtedy sieci handlowe generowały 4% rentowności, dzisiaj te największe wielkopowierzchniowo sklepy generują 0,5-0,8% rentowności. Nie możemy również zapominać o skutkach dla rynku pracy i twierdzić, że nie będzie zwolnień pracowniczych" - podsumowała Juszkiewicz.

    Członkami POHiD są: Auchan Polska, Carrefour Polska, Castorama Polska, Decathlon, Galec (E.Leclerc), Jeronimo Martins Polska (Biedronka), Kaufland Polska Markety, Lidl Polska, Media Saturn Holding, Pepco Polska, Schiever Polska, Transgourmet Polska (Selgros), Tesco Polska oraz Żabka Polska.

    Renata Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 05.04, 15:19Sadowski z CAS: Nowe normy dla laboratoriów pomogą w ekspansji polskich firm 

    Warszawa, 05.04.2017 (ISBnews) - Nowa norma akredytacji laboratoriów kładzie nacisk na efekty i jakość badań. Odejście od dotychczasowego biurokratycznego podejścia pozwoli na uwolnienie korzyści płynące z rynkowej konkurencji i wesprze polskie firmy w międzynarodowej ekspansji, uważa prezydent Centrum Adama Smith'a Andrzej Sadowski.

    "Do tej pory obowiązywała norma, która kładła nacisk na kwestie formalne i biurokratyczne, czyli np. wymagała, aby w laboratorium była osoba, która pełni funkcje kierownika ds. jakości. Nowa norma, która wchodzi od września kładzie z kolei nacisk na efekty i jakość, a nie na to, czy ten kierownik będzie zatrudniony, czy też nie. Stąd mamy zmianę jakości norm, która będzie bardziej uwzględniała kwestie kompetencji niż samych formalnych procedur" - powiedział ISBnews.tv Sadowski podczas debaty eksperckiej zorganizowanej przez Polskie Centrum Akredytacji, Centrum Adama Smith'a i ISBnews nt. znowelizowanych wymagań normy ISO/IEC 17025 i ogólnych kompetencji laboratoriów badawczych i wzorcujących.

    Zaznaczył, że bardzo istotna jest rola Polskiego Centrum Akredytacji (PCA), które będzie miało prawo interpretowania tych norm.

    "Jak widać po niemieckim odpowiedniku naszej instytucji, tam następuje proces konsultacji, ustalania i interpretacji norm w bardzo silnym porozumieniu z uczestnikami rynku. To im ma ona służyć, a w naszym wypadku - polskim przedsiębiorcom. Im bardziej będzie dla nich korzystna, tym bardziej będą one mogły działać na europejskim rynku" - dodał prezydent CAS.

    W jego ocenie, odejście od wymogów formalnych w noweli normy, uruchomi konkurencję między laboratoriami.

    "W efekcie przedsiębiorcy, którzy dostarczają konsumentom swoje produkty, będą mieli wybór między laboratoriami badawczymi i wzorcującymi na podstawie ich oferty usług, jakości tych usług, oszacowania przez nie ryzyka rynkowego. Nowa norma jest bez wątpienia nastawiona na uwalnianie konkurencji i per saldo powinna przełożyć się na korzyści dla konsumenta" - podsumował Sadowski.

    Na polskim rynku działa ponad 1,4 tys. laboratoriów badawczych i wzorcujących. Przygotowania laboratoriów do wprowadzenia nowelizacji normy akredytacyjnej mają zacząć się od września bieżącego roku i potrwać przez kolejne trzy lata. Eksperci biorący udział w debacie podkreślali, że kluczową zmianą w nowelizacji jest konieczność posiadania kompetencji oceny ryzyka wyniku badania laboratoryjnego. Nowela wprowadzi również min. konieczność procesowego funkcjonowania laboratoriów i umożliwi korzystania z leasingu jako formy finansowania aktywów jak sprzęt, czy przestrzenie laboratoryjne. Laboratoria mają same wnioskować o akredytację do działania według znowelizowanych norm.   

    Tadeusz Matras, przedstawiciel Polskiego Centrum Akredytacji (PCA) - jednostki akredytującej i nadzorującej laboratoria w Polsce, podkreślał, że nadchodząca we wrześniu nowelizacja normy akredytacyjnej dla laboratoriów badawczych i wzorcujących ISO/IEC 17025 wprowadzi m.in. konieczność szacowania poziomu ryzyka przy przedstawianiu stwierdzeń zgodności wyników z wymaganiami lub normatywami. W jego ocenie, wzmocni to konkurencję na rynku laboratoriów w Polsce, ale też przyczyni się do zwiększenia rzetelności i przydatności do zamierzonego zastosowania wydawanych wyników przez laboratoria badawcze i wzorcujące dla firm, instytucji państwowych oraz społeczeństwa.

    (ISBnews)

  • 05.04, 14:56Gwiazdowski: Regulacje w branży farmaceutycznej uniemożliwiają firmom rozwój 

    Warszawa, 05.04.2017 (ISBnews) - Otoczenie regulacyjne polskiej branży farmaceutycznej tworzy niepewność rynkową i utrudnia firmom przygotowanie się do zmian. Wdrażanie strategii rozwoju jest w tym momencie niemal całkowicie niemożliwe, a ryzyko inwestycyjne - bardzo duże, uważa prof. Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

    "Sektor zmaga się z wieloma zagrożeniami. Chodzi między innymi o kwestie związane ze stale zmieniającymi się zasadami refundacji leków, czy o prognozowany wzrost kosztów działalności dla dystrybutorów za sprawą wymuszonej cyfryzacji systemu monitorowania dostaw i sprzedaży. Jednak najpoważniejsze niebezpieczeństwo stanowi – poselski projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Planowane przez resort regulacje mocno zaingerują w rynek. Nowe zasady doprowadzą do znacznego wzrostu kosztów prowadzenia działalności wszystkich, którzy uczestniczą w łańcuchu związanym z produkcją oraz dystrybucją tych artykułów" - powiedział ISBnews prof. Robert Gwiazdowski.

    Według niego, największe emocje uczestników rynku budzi w ostatnich miesiącach projekt nowelizacja Prawa farmaceutycznego, przygotowany przez zespół parlamentarny pod przewodnictwem posła Waldemara Budy (PiS). Nowelizacja ta wprowadza ograniczenia geograficzno-demograficzne dla podmiotu chcącego otworzyć aptekę oraz zakaz posiadania przez jeden podmiot lub podmioty powiązane większej liczby aptek niż 4.

    Z zestawienia przygotowanego przez eksperta wynika, że skutki tej nowelizacji będą następujące:

    1) Uniemożliwienie powstawania nowych aptek w miejscach atrakcyjnych rynkowo i jednocześnie dogodnych dla pacjentów: w okolicach szpitali i przychodni, w pobliżu węzłów komunikacyjnych, w centrach handlowych, w ścisłych centrach miast, na osiedlach mieszkaniowych.

    2) Fragmentaryzacja rynku aptecznego, co będzie miało wpływ na ceny leków nierefundowanych.

    3) Uniemożliwienie rozwoju wielu podmiotom prowadzącym apteki, ograniczenie możliwości przekształcania, co stoi w sprzeczności z założeniami Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego, a także z podstawowymi prawami obywateli do dysponowania własnym majątkiem oraz fundamentalnymi zasadami przedsiębiorczości.

    4) Spadek liczby wolnych miejsc pracy w sektorze farmaceutycznym.

    5) Uzależnienie rozdrobnionego rynku od polityki cenowej narzucanej przez koncerny i hurtownie.

    6) Uniemożliwienie przedsiębiorcom planowania i inwestowania.

    7) Zachwianie płynności finansowej wielu aptek.

    8) Wzrost cen leków i ograniczenie ich dostępności dla pacjentów.

    Gwiazdowski zwrócił też uwagę, że w Polsce mamy do czynienia z najniższymi w Europie marżami na leki refundowane. Jednocześnie zauważalna jest konsolidacja rynku aptecznego prowadząca do presji na marże w hurcie (co wyraźnie potwierdzają wyniki za 2016 rok zarówno Farmacolu, jak i Pelionu).

    "Problemem jest nadregulacja związana z ograniczaniem wywozu leków deficytowych oraz niejasne zasady narzuconej Dobrej Praktyki Dystrybucji - co wiąże się z dodatkowymi kosztami prowadzenia działalności, mnożeniem obowiązków raportowania, obniżeniem konkurencyjności sektora dystrybucyjnego. Znamienne jest, że zasady DPD są różnie interpretowane przez poszczególne Wojewódzkie Inspektoraty Farmaceutyczne, co uniemożliwia całościowe dostosowanie procedur" - wskazał ekspert.

    Działalność firm zapewniających kompleksowe usługi w branży dodatkowo obciążają pojawiające się postulaty dotyczące ograniczenia franczyzy, marek własnych oraz powiązań kapitałowych (hurt i detal w jednej grupie kapitałowej).

    Gwiazdowski przypomniał też, że nadal dozwolony jest obrót poza-apteczny leków OTC, który znacznie uszczupla przychody aptek. Leki OTC sprzedaje się obecnie w ponad 300 tysiącach punktów w Polsce.

    "Wszystkie te czynniki, ograniczają możliwość prognozowania, tworzą niepewność rynkową i utrudniają firmom przygotowanie się do zmian.  Wdrażanie strategii rozwoju jest w tym momencie niemal całkowicie niemożliwe, a ryzyko inwestycyjne - bardzo duże" - podsumował.

    (ISBnews)

     

  • 31.03, 10:32Prof. Bulska z UW: Nowela norm dla laboratoriów szansą na awans do czołówki UE 

    Warszawa, 31.03.2017 (ISBnews) - Nowelizacja normy akredytacyjnej działalności laboratoriów może być świetnym momentem do zwiększenia rynkowej konkurencyjności polskich laboratoriów i ich wejścia do czołówki europejskiej, uważa dyrektor Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych Uniwersytetu Warszawskiego prof. dr. Ewa Bulska.

    "Polskie laboratoria funkcjonują również na rynku międzynarodowym i są konkurencyjne. Jestem jednak przekonana, że wykorzystanie tego momentu, iż mamy zwiększyć swoje kompetencje będzie świetnym momentem pokazania się również na rynku międzynarodowym i zwiększenia konkurencji na rynku laboratoriów" - powiedziała w rozmowie z ISBnews.tv prof. Bulska podczas debaty eksperckiej zorganizowanej przez Polskie Centrum Akredytacji Centrum Adama Smith'a i ISBnews nt. znowelizowanych wymagań normy ISO/IEC 17025 i ogólnych kompetencji laboratoriów badawczych i wzorcujących.

    "Jeżeli będą w tej pierwszej czołówce wprowadzania zmian na bazie noweli normy - a wiem, że wiele laboratoriów jest w zaawansowanym etapie przygotowań - to mają szansę być pierwsze na rynku europejskim i być bardzo konkurencyjne wobec laboratoriów w krajach UE. Takie rzeczy już się dzieją" - dodał szefowa wydziału UW. 

    Na polskim rynku działa ponad 1,4 tys. laboratoriów badawczych i wzorcujących. Przygotowania laboratoriów do wprowadzenia nowelizacji normy akredytacyjnej mają zacząć się od września bieżącego roku i potrwać przez kolejne trzy lata. Eksperci biorący udział w debacie podkreślali, że kluczową zmianą w nowelizacji jest konieczność posiadania kompetencji oceny ryzyka wyniku badania laboratoryjnego. Nowela wprowadzi również m.in. konieczność procesowego funkcjonowania laboratoriów i umożliwi korzystania z leasingu jako formy finansowania takich aktywów, jak sprzęt czy przestrzenie laboratoryjne. Laboratoria mają wnioskować o akredytację do działania według znowelizowanych norm.

    Tadeusz Matras, przedstawiciel Polskiego Centrum Akredytacji (PCA) - jednostki akredytującej i nadzorującej laboratoria w Polsce, podkreślał, że nadchodząca we wrześniu nowelizacja normy akredytacyjnej dla laboratoriów badawczych i wzorcujących ISO/IEC 17025 wprowadzi m.in. konieczność szacowania poziomu ryzyka przy przedstawianiu stwierdzeń zgodności wyników z wymaganiami lub normatywami. W jego ocenie, wzmocni to konkurencję na rynku laboratoriów w Polsce, ale też przyczyni się do zwiększenia rzetelności i przydatności do zamierzonego zastosowania wydawanych wyników przez laboratoria badawcze i wzorcujące dla firm, instytucji państwowych oraz społeczeństwa.

    (ISBnews)

  • 30.03, 13:56Matras z PCA: Nowela normy akredytacji laboratoriów jest swoistą rewolucją  

    Warszawa, 30.03.2017 (ISBnews) - Nadchodząca nowelizacja normy akredytacyjnej dla laboratoriów badawczych i wzorcujących ISO/IEC 17025 szykuje istotne zmiany na tym rynku. Wprowadzi m.in. konieczność szacowania poziomu ryzyka przy przedstawianiu stwierdzeń zgodności wyników z wymaganiami lub normatywami. Wzmocni to konkurencję na rynku laboratoriów w Polsce, ale też przyczyni się do zwiększenia rzetelności i przydatności do zamierzonego zastosowania wydawanych wyników przez laboratoria badawcze i wzorcujące dla firm, instytucji państwowych oraz społeczeństwa, wskazał przedstawiciel Polskiego Centrum Akredytacji (PCA) - jednostki akredytującej i nadzorującej laboratoria w Polsce Tadeusz Matras. 
     
    "Istota normy akredytacyjnej dla laboratoriów pozostanie ta sama. Pojawi się nowe spojrzenie na kompetencje laboratorium, nie pod kątem udokumentowania jak pracuje się w laboratoriach, co pozwoli odejść od tzw. papierowej akredytacji, ale w kierunku akredytacji kompetencji. Ważne będzie to, czy osiągamy cele, które są dla poszczególnych elementów procesu w systemie założone" - powiedział Matras podczas debaty eksperckiej "Akredytacja w branży laboratoryjnej" PCA, Centrum Adama Smith'a oraz ISBnews. 
     
    Nowelizacja normy akredytacyjnej będzie dotyczyć ponad 1,4 tys. laboratoriów badawczych i wzorcujących działających w Polsce, na co dzień wydających wyniki dotyczące niemal wszystkich aspektów obrotu gospodarczego, ale również decyzji administracyjnych.
     
    "Wraz z nowelizacją rodzi się duża możliwość podejmowania bardziej trafnych decyzji i ocen zgodności niż dotychczas, ale pod warunkiem, że PCA jako jednostka akredytująca oceni i potwierdzi, które laboratoria są przygotowane do znowelizowanych i poszerzonych wyzwań. Nie jest to obowiązkowe, laboratorium będzie mogło nie wdrażać znowelizowanych wymagań, ale po okresie przejściowym utraci możliwość powoływania się na akredytację. Jednak spodziewam się, że wymagania znowelizowanej normy staną się standardem i w efekcie zwiększą konkurencję na rynku laboratoriów i wprowadzą element poprawy jakości i rzetelności, która daje konkurencyjność laboratorium nadążającymi za aktualnymi standardami. Takie laboratorium pokaże, jaki ma poziom ryzyka związany z jego działalnością, w tym z przedstawianymi stwierdzeniami zgodności lub niezgodności" - dodał przedstawiciel PCA. 
     
    Jak podkreślił, przygotowywana znowelizowana norma narzuca laboratoriom podejście procesowe - każde działanie w laboratorium będzie musiało być rozpatrywane jako proces lub jego element. 
     
    "Wynik tego procesu musi być adekwatny do zamierzonego zastosowania, a wynik elementu procesu - przydatny jako wejście kolejnego elementu procesu. Pod tym kątem laboratoria na nowo muszą spojrzeć na to, co oczekiwane jest według normy, na budowę swojego systemu. Warto szczególnie zwrócić uwagę na możliwość podejmowania decyzji odnośnie zgodności wyniku badania czy wzorcowania ze specyfikacjami czy normatywami. Wcześniej laboratorium miało możliwość przedstawienia stwierdzenia bez wskazania dodatkowych uwarunkowań. Natomiast teraz nadchodzi czas, że proces ten będzie musiał być opisany bardzo szczegółowo z uwzględnieniem postawionych przez normę wymagań, a ponadto będzie wymagał zaangażowania statystyki do oceny ryzyka związanego z przedstawianymi przez laboratorium stwierdzeniami o zgodności lub niezgodności - ustalenia prawdopodobieństwa wydania fałszywego lub prawdziwego stwierdzenia" - tłumaczył Matras.
     
    W jego ocenie, konsumenci tych wyników (firmy, administracja państwowa, czy nawet klienci końcowi) muszą się nauczyć je przyjmować w nowej formule. 
     
    "Dlatego, że badania i wzorcowania nie są realizowane w próżni, w oderwaniu od ich zastosowania. Akredytowane laboratoria nie realizują badań naukowych, to nie są działania służące do wypracowania teorii. To są działania, których wyniki są przeznaczone do podejmowania decyzji, często administracyjnych, i do stwierdzeń zgodności. To może dotyczyć 1 tys. ton jakiegoś produktu, to może dotyczyć wody w jeziorze czy basenie. Tego będzie się trzeba nauczyć. W efekcie na laboratoriach przedstawiających stwierdzenia zgodności będzie spoczywała bardzo duża odpowiedzialność. Będą musiały wdrożyć statystykę na poziomie jeszcze - w mojej ocenie - głębszym niż szacowanie niepewności pomiaru. Nie wiąże się to z inwestycjami w celu poszerzenia zasobów, lokalizacji, wyposażenia, ale w wiedzę i umiejętności, które muszą przełożyć się na kompetencje przy szacowaniu przez laboratorium ryzyka związanego ze stwierdzeniami zgodności" - zapowiedział Matras.
     
    Jako przykład podał, że promil zawartości określonego składnika w paliwach, czy powietrzu będzie musiał być w badaniu wyróżniony i opracowany statystycznie w celu ustalenia i zapewnienia oczekiwanego prawdopodobieństwa popełnienia lub nie błędu przy stwierdzenia zgodności lub niezgodności. 
     
    "Dotychczas w tym względzie było 'bardzo lekkie' podejście, nie mające ciężaru podjęcia decyzji i oceny ryzyka. Teraz będzie tu musiało istnieć i funkcjonować w działalności laboratorium. Jako jednostka akredytująca, czujemy ciężar tego wymagania i staramy się go naświetlić, tak aby laboratoria miały świadomość wagi zmian i potrafiły podejść do nich w sposób jak najbardziej rzeczowy. Jest to poszerzenie zakresu usług świadczonych przez laboratoria, które mogą być oferowane na różnym poziomie. Teraz jedno laboratorium będzie informowało, że np. przedstawione przez nie stwierdzenie zgodności zostało dokonane na poziomie ryzyka (błędnego stwierdzenia zgodności) mniejszego od 2,5%, a inne powie, że też uznaje zgodność wyniku z wymaganiem, ale przy poziomie ryzyka popełnienia błędu w przedstawionym stwierdzeniu na poziomie 3,5% (poziom potencjalnej pomyłki). Teraz klient będzie mógł wybrać dostawcę usługi badania i na ile chce być pewny" - wskazał przedstawiciel PCA.
     
    W jego ocenie, to jest "wspaniała rzecz" dla regulatorów, którzy ustalają w przepisach prawa pewne oczekiwania i wymagania, np. w kwestii poziomu zanieczyszczeń w powietrzu. 
     
    "Będą oni otrzymywać wynik badania z informacją, która pozwala podjąć decyzję przy uwzględnieniu określonego przez laboratorium prawdopodobieństwa popełnienia błędu. Zdajemy sobie sprawę, że państwowe urzędy nie dysponują specjalistami oceniającymi wiarygodność wyników i oczekują, żeby laboratoria dały nie tylko wiarygodny wynik, ale wraz z tym wynikiem informację, która będzie stanowić podstawę do podjęcia decyzji, czyli stwierdzenie zgodności wyniku badania z normatywem lub ze specyfikacją. Nowa sytuacja w branży laboratoriów umocni poziom kompetencji tych placówek i konkurencji między nimi z korzyścią dla wiarygodności oraz rzetelności badań i w końcowym efekcie dla całej gospodarki i jej innowacyjnosci" – podsumował Matras.

    (ISBnews)

     

  • 05.12, 12:34Steinhoff za ujednoliceniem systemu opłat na drogach dla wszystkich rodzajów aut 

    Warszawa, 05.12.2016 (ISBnews) - Korzystając z okazji, jaką będzie nowy przetarg na system opłat drogowych, warto rozszerzyć system elektronicznego poboru opłat dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony tak, by objąć nim także auta osobowe (o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony), uważa były wicepremier i minister gospodarki Janusz Steinhoff. Według niego, nie należy wdrażać w Polsce systemu e-myta, który nie został jeszcze sprawdzony.

    "Koniecznie należy rozszerzać system elektronicznego poboru opłat na samochody osobowe i zunifikować. Tak, aby kierowcy na wszystkich autostradach bez względu na to kto jest koncesjonariuszem na danym odcinku mogli szybko uiścić płatność. Jeżeli obecnie mam sytuację, w której na wjazd na autostradę trzeba czekać godzinę w korku i dlatego kierowcy wolą jechać objazdami niż tą trasą, to znaczy, że nasza infrastruktura drogowa jest cały czas zła. Płynność ruchu na drogach jest bardzo ważna dla naszej gospodarki. Jeżeli zapewnimy odpowiednią infrastrukturę drogową, stajemy się atrakcyjni zarówno dla ruchu tranzytowego, ale też dla turystów" - powiedział ISBnews Steinhoff.

    Odnosząc się do planowanego przetargu nowy system poboru opłat drogowych, który resort infrastruktury ma ogłosić już wkrótce, Steinhoff wskazał, że decyzję o ewentualnej zmianie systemu elektronicznego poboru opłat należy poprzedzić bardzo głęboką analizą techniczną i ekonomiczną.

    "Przede wszystkim nie wdrażajmy w Polsce systemu, który nie jest sprawdzony, nie bądźmy królikiem doświadczalnym. Bo to my poniesiemy koszty tego eksperymentu" - podkreślił były wicepremier.

    Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) zapowiadało, że przetarg będzie miał charakter dwuetapowy, a decyzja co do wyboru technologii zostanie podjęta w toku postępowania. Według wcześniejszych zapowiedzi, umowa może zostać zawarta na okres 10 lat, ale nie jest wykluczone, że może to być też okres dłuższy lub krótszy - w tej sprawie nie zapadły jeszcze decyzje.

    W listopadzie 2018 roku zakończy się umowa z obecnym operatorem e-myta, którym jest austriacki Kapsch. Ewentualna nowa firma musi zdążyć przetestować system (na co powinna mieć rok), aby ewentualna zmiana odbyła się płynnie.

    Obecnie stosowany ViaTOLL to system elektronicznego poboru opłat obowiązujący na wybranych odcinkach polskich dróg. Od 1 lipca 2011 roku każdy kierowca, poruszający się po wskazanej sieci dróg płatnych pojazdem samochodowym lub zespołem pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony oraz autobusem niezależnie od dopuszczalnej masy całkowitej jest zobowiązany do korzystania z systemu viaTOLL.

    (ISBnews)

  • 30.11, 13:54Abramowicz: Zespół parlamentarny nie pracuje już nad podatkiem od handlu detal. 

    Warszawa, 30.11.2016 (ISBnews) - Prace nad nowym projektem dotyczącym podatku od handlu zostały wstrzymane, a rząd czeka na efekt przesłanego odwołania od decyzji Komisji Europejskiej, wstrzymującej wdrożenie wcześniejszej ustawy, wynika z wypowiedzi Adama Abramowicza z Prawa i Sprawiedliwości.

    "Nie pracujemy już nad podatkiem od handlu. To, co wcześniej zaproponowaliśmy, czyli opodatkowanie liniowe na poziomie 1,2% od obrotu miało rozpocząć dyskusję nad nowym projektem. Innej propozycji nie było, a to, co pojawiło się w mediach jest jakimś nieporozumieniem" - powiedział ISBnews Abramowicz - przewodniczący parlamentarnego zespołu na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego.

    Dodał, że rząd wysłał odwołanie od decyzji KE ws. podatku od handlu i oczekuje obecnie na odpowiedź.

    Na początku tygodnia media podały, że pojawiła się nowa propozycja opodatkowania handlu na poziomie 0,65% od obrotu.

    We wrześniu Komisja Europejska wszczęła szczegółowe postępowanie wyjaśniające w sprawie polskiego podatku od sprzedaży detalicznej. Jak informowała, jej obawy wzbudzają progresywne stawki oparte na wielkości przychodów, co przedsiębiorstwom o niskich przychodach da selektywną przewagę nad ich konkurentami, z naruszeniem unijnych zasad pomocy państwa. Rząd zawiesił stosowanie tego podatku.

    Premier Beata Szydło zapowiedziała później, że rząd zaskarży decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą wszczęcia szczegółowego postępowania wyjaśniającego w sprawie polskiego podatku od sprzedaży detalicznej, ale też przygotuje nowy projekt ustawy w tej sprawie.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 19.10, 08:09Abramowicz z PiS: Ograniczenie handlu w niedzielę może wejść od połowy 2017 r.  

    Warszawa, 19.10.2016 (ISBnews) - Projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele mógłby wejść w życie w połowie 2017 roku, uważa poseł Prawa i Sprawiedliwości (PiS) i przewodniczący zespołu na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego Adam Abramowicz.

    "Mój klub Prawa i Sprawiedliwości nie ma jeszcze w tej sprawie stanowiska, ale wiem, że wielu moich kolegów posłów chce takich zmian, a w jakim zakresie - to zobaczymy" - powiedział Abramowicz w rozmowie z ISBnews.tv. Na pytanie, kiedy ustawa mogłaby wejść w życie odpowiedział: "Myślę, że realna jest połowa 2017 roku".

    Jego zdaniem, wiele mniejszych podmiotów chciałaby mieć wolne w niedziele, ale nacisk konkurencji powoduje, że otwierają sklepy również w ten dzień.

    "W projekcie złożonym przez Solidarność jest wiele wyłączeń, są tzw. niedziele handlowe, a więc to nie będzie tak, że zamkniemy od razu jednostki handlowe w niedziele. Takie powolne ograniczenie pokaże, że nic negatywnego się nie dzieje na rynku, bo małe piekarnie, sklepy, tam, gdzie stoi sam właściciel będą mogły być otwarte" - podkreślił poseł.

    "Jestem zwolennikiem ograniczenia handlu w niedziele. Takie ograniczenia są w wielu krajach, np. w Niemczech i one nie przynoszą żadnych negatywnych skutków. I wielu małych i średnich przedsiębiorców, także rodzinnych, czeka na takie regulacje, bo jest potrzebny jeden dzień, który można spędzić z rodziną" - dodał Abramowicz. 

    Zgodnie z projektem ustawy - złożonym na początku września przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, w skład którego wchodzi NSZZ Solidarność - handel mógłby się odbywać w dwie kolejne niedziele poprzedzające Święta Bożego Narodzenia, przy czym jeżeli Wigilia przypada w niedzielę, to handel i wykonywanie innych czynności sprzedażowych w tym dniu dozwolony byłby do godziny 14.00, w ostatnią niedzielę przypadającą przed Świętami Wielkanocnymi, w ostatnią niedzielę stycznia, w ostatnią niedzielę czerwca, w pierwszą niedzielę lipca i w ostatnią niedzielę sierpnia.

    Na początku października br. Sejm w pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele skierował go do dalszych prac w komisjach sejmowych.

    (ISBnews)

     

  • 04.10, 09:11Belka: Zysku NBP nie powinno się uwzględniać w projekcie budżetu 

    Sopot, 04.10.2016 (ISBnews) - Ewentualny zysk Narodowego Banku Polskiego (NBP) nie powinien być uwzględniany w projekcie budżetu, powiedział ISBnews.tv były prezes NBP Marek Belka.

    "Zasady kształtowania zysku są ściśle uregulowane przez odpowiednie uchwały RPP, więc zysk albo będzie, albo nie. Stoję zawsze na stanowisku, że nie powinno się w budżecie tego zysku planować, a jeśli powstaje - o tyle będzie mniejszy dług publiczny" - powiedział Belka w wywiadzie dla ISBnews.tv podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie.

    Dobry wynik wypracowany przez NBP jest uzależniony od kursu walutowego złotego. "Ten dobry wynik w 90% jest zasługą tendencji kształtowania się kursu walutowego, więc jeżeli złoty będzie silny, to nie będzie żadnego zysku, a jeżeli będzie słaby, a jest na razie dosyć słaby - to będzie zysk" - skomentował Belka i dodał, że "Paradoksalnie, im silniejszy złoty - tym mniejszy zysk NBP".

    Za rok 2015 NBP odnotował jeden z najwyższych zysków w ostatnich latach - 8 275,78 mln zł. Zgodnie z ustawą, 95% tej kwoty zostało przekazane do budżetu państwa.

    Jak wynika z projektu budżetu przesłanego do Sejmu, wpłata z zysku NBP uwzględniona w projekcie ustawy budżetowej na 2017 r. to 627,57 mln zł.

    Lesław Kretowicz

    (ISBnews)

  • 25.08, 10:19Zubelewicz z RPP: Obecny poziom stóp proc. sprzyja m.in. rynkowi pieniężnemu 

    Warszawa, 25.08.2016 (ISBnews) - Obecny poziom stóp procentowych w Polsce skutkuje dobrą sytuacją na rynku pieniężnym, stabilnym wzrostem akcji kredytowej i brakiem negatywnych efektów, które mogłyby wystąpić w wyniku deflacji, poinformował ISBnews członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Kamil Zubelewicz.

    "Obecny poziom stóp procentowych skutkuje dobrą sytuacją na rynku pieniężnym, stabilnym wzrostem akcji kredytowej i brakiem negatywnych efektów, które - zdaniem niektórych ekonomistów - mogłyby wystąpić w wyniku deflacji" - powiedział Zubelewicz ISBnews.

    Podczas lipcowego posiedzenie RPP postanowiła pozostawić stopy procentowe na niezmienionych poziomach. 

    Zubelewicz nie chciał natomiast odnieść się do założeń budżetowych na 2017 r., w których resort finansów oczekuje wzrostu PKB w przyszłym roku na poziomie 3,6%, a w tym roku na poziomie 3,4%. Na konferencji prasowej po lipcowym posiedzeniu RPP prezes NBP Adam Glapiński stwierdził, że jego zdaniem tempo wzrostu PKB będzie podobne do tego, które projektuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czyli 3,6%.

    "Analiza założeń budżetowych będzie, jak co roku, przedmiotem dyskusji Rady" - dodał Zubelewicz.  

    Rząd rozpatrzy założenia do przyszłorocznego budżetu na dzisiejszym posiedzeniu. 

    Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał 12 sierpnia, że deflacja konsumencka wyniosła 0,9% w ujęciu rocznym w lipcu br. wobec 0,8% r/r deflacji w poprzednim miesiącu. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,3%. 

    Według Zubelewicza, lipcowy odczyt cen konsumenckich kształtuje się pod wpływem danych sezonowych. "Jeżeli potwierdzą się prognozy Instytutu Ekonomicznego, niebawem deflacja zacznie słabnąć. W momencie, w którym ceny zaczną rosnąć, trzeba będzie szczególnie uważnie przyglądać się ich dynamice, zmianom PKB, płac i zatrudnienia w polskiej gospodarce" - podkreślił członek RPP. 

    Według niego, jeśli finalnie do dojdzie do Brexitu, to zmieni to proporcje sił w Unii Europejskiej. Z kolei sytuacja dotycząca kredytów frankowych w Polsce powoli się wyjaśnia, choć należy stale monitorować rozwój wydarzeń.  

    "Kwestia kredytów frankowych powoli znajduje rozwiązanie, po części ustawowe, po części sądowe, być może też administracyjne. W chwili obecnej kredyty 'frankowe' są regularnie spłacane, natomiast zadłużenie tego typu zawsze generuje ryzyko niestabilności, które wymaga bieżącego monitorowania" -  wskazał członek władzy monetarnej.

    Prezydencki projekt ustawy o kredytach walutowych na początku sierpnia br. miał trafić do Sejmu. W pierwszym etapie zostaną rozwiązane kwestie spreadów. Według wyliczeń Kancelarii Prezydenta, koszty wejścia w życie ustawy, obejmujące zwrot spreadów, przy scenariuszu, że skorzystają z tego wszyscy uprawnieni, wyniosą dla banków od 3,6 do 4 mld zł.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 22.07, 14:58DLA Piper: Ustawa o grach hazardowych może wejść życie później niż planuje rząd 

    Warszawa, 22.07.2016 (ISBnews) - Przyjęty kilka dni temu przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych ma wejść w życie - według rządowych planów - 1 stycznia 2017 r., co z punktu widzenia koniecznej do przeprowadzenia notyfikacji nowelizacji do Komisji Europejskiej może okazać się problematyczne, uważa radca prawny w kancelarii DLA Piper Anna Wietrzyńska-Ciołkowska.

    "Przyjęty model regulacji, w którym wszelkie gry hazardowe online poza zakładami wzajemnymi i loteriami promocyjnymi obejmuje się monopolem państwa bez szerszego uzasadnienia adekwatności oraz proporcjonalności takiego środka, może budzić zastrzeżenia co do zgodności takiej regulacji z prawem unijnym. Tym samym można spodziewać się zgłoszenia zastrzeżeń w procesie notyfikacji, co wydłuży sam proces i może postawić pod znakiem zapytania planowany termin wejścia w życie nowelizacji" - napisała Wietrzyńska-Ciołkowska w komentarzu przesłanym ISBnews.

    Ministerstwo Finansów, które przygotowało projekt noweli, podkreślało, że jej głównym celem jest ograniczenie występowania tzw. "szarej strefy", ochrona graczy przed negatywnymi skutkami hazardu i wzrost świadomości społecznej co do zagrożeń związanych z nielegalnym hazardem.

    Ekspert DLA Piper zwraca uwagę, że projekt ustawy wprowadza wiele zmian, a do najważniejszych należy zaliczyć: rozszerzenie katalogu gier hazardowych oferowanych przez internet (przy jednoczesnym zastrzeżeniu ich za wyjątkiem zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych dla monopolu państwa wykonywanego przez spółkę Skarbu Państwa), blokowanie stron internetowych nielicencjonowanych w Polsce operatorów przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych (wykaz niedozwolonych domen zostanie zawarty w Rejestrze Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą i będzie publikowany na stronie internetowej prowadzonej przez Ministra Finansów) oraz obowiązek blokowania przez operatorów płatności transakcji z takimi operatorami, wprowadzenie możliwości organizowania naziemnego turnieju gry w pokera poza naziemnym kasynem gry (poker online objęty będzie wyżej wskazanym monopolem państwa), rezygnacja z konieczności uzyskiwania uprawnień zawodowych dla osób nadzorujących i bezpośrednio prowadzących gry hazardowe oraz wprowadzenie monopolu państwa na urządzanie gier na automatach do gier w salonach automatów do gier (spółka Skarbu Państwa wykonująca taki monopol będzie mogła powierzyć prowadzenie takich salonów automatów do gier podmiotom trzecim na podstawie umowy agencyjnej).

    "Projekt ustawy nie porusza jednego z najistotniejszych zagadnień, zarówno dla krajowych, jak i zagranicznych operatorów, a mianowicie podstawy podatku od gier. Obecnie obowiązujące zasady opodatkowania wskazujące w wielu wypadkach jako taką podstawę sumę wpłaconych stawek, a nie dochód z gry brutto (tzw. GGR) oraz zakazujące sumowania podstaw w grach kasynowych stanowią bardzo często obciążenie na granicy marży operatorów, a tym samym nie zachęcają do rozpoczęcia działalności w Polsce" - napisała także Wietrzyńska-Ciołkowska.

    W projekcie rozszerzony został także katalog podmiotów podlegających karom pieniężnym za naruszenie przepisów ustawy, jak również wprowadzono obowiązek opracowania i stosowania regulaminu odpowiedzialnej gry na operatorów urządzających wskazane gry hazardowe.

    Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ministra finansów Pawła Szałamachy, nowe przepisy mają umożliwić zwiększenie dochodów budżetu państwa o ok. 1,5 mld zł rocznie.

    (ISBnews)

  • 22.07, 10:27Szewczak z PiS: Komisja sejmowa zajmie się kredytami w CHF i polisolokatami 

    Warszawa, 22.07.2016 (ISBnews) - Komisja Finansów Publicznych planuje zająć się kwestią kredytów we frankach szwajcarskich i polisolokatami w drugiej połowie roku, zapowiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości (PiS), wiceprzewodniczący Komisji Finansów Publicznych Jan Szewczak w rozmowie z ISBnews.

    "Złożyłem wniosek do komisji i zajmiemy się kredytami tzw. frankowymi i polisolokatami na posiedzeniu komisji w drugiej połowie roku" - powiedział ISBnews Szewczak.

    Według niego, jesienią środowiska poszkodowane polisolokatami również podejmą działania informacyjne i medialne w tej sprawie. "A przed nami pozostanie jeszcze kwestia ustawy, rozbrajającej tę minę z opóźnionym zapłonem, czyli prawie 40 mld CHF, których nie było" - dodał.

    Jego zdaniem, należy być bardzo ostrożnym przy stwierdzeniu, że kredyty tzw. frankowe były udzielane przez banki zgodnie z obowiązującym prawem. "Przy takim scenariuszu banki poprzez arbitraż międzynarodowy żądałyby później odszkodowania od państwa. Należy sobie odpowiedzieć najpierw na pytanie, czy udzielanie tych kredytów było zgodne z prawem, a dopiero potem podjąć działania" - podkreślił Szewczak.

    Poseł przypomina także, że według rzecznika finansowego to nie były ani kredyty rozumiane według art.69 prawa bankowego, ani tym bardziej nie były to kredyty walutowe. "Nikt z kredytobiorców franka nie widział na oczy. W 2011 roku, kiedy zorientowano się, z jaką skalą mają do czynienia, to lobby bankowe uzyskało nowelizację prawa i wpisano tzw. kredyty indeksowane i denominowane. I dopiero po kilku następnych latach Komisja zakazała udzielania tych kredytów. Trochę długo to trwało, nim wydano taką decyzję" - uważa Szewczak.   

    Koszty związane z propozycjami uregulowania sytuacji kredytobiorców banki szacowały na około 67 mld zł. "Nie jest jednak prawdą, że nie można tych kosztów zgodnie z obowiązującą rachunkowością rozpisać na kilka lat. Poza tym np. 13 mld zł to wartość samych spreadów, która powinna zostać zwrócona klientom i tę sprawę najszybciej można by zrealizować. Warto zwrócić uwagę, że roczne zyski segmentu bankowego szacuje się na ok. 20 mld zł brutto. Gdyby banki chciały, to te spready dawno by już oddały klientom" - dodał.

    Szewczak zwraca także uwagę, że pieniądze związane zarówno z kredytami frankowymi, jak i polisolokatami,które wróciłyby do obywateli zostałyby ponownie wydane w Polsce, przyczyniając się ostatecznie do dalszego wzrostu gospodarczego.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 20.07, 12:51Augustynowska z Nowoczesnej: Koszty niższego wieku emeryt. to 141 mld zł do 2025 

    Warszawa, 20.07.2016 (ISBnews) - Koszty związane z powrotem do niższego wieku emerytalnego (65 lat dla mężczyzn, 60 lat dla kobiet) to 141 mld zł dodatkowych wydatków do 2025 r., uważa członek Rady Ochrony Pracy i sejmowej Komisji ds. Polityki Społecznej i Rodziny Joanna Augustynowska z Nowoczesnej. Projekt prezydencki uwzględnia skutki w perspektywie jedynie 4-letniej. 

    "Biuro analiz sejmowych wyraźnie wskazuje, że odwrócenie reformy wieku emerytalnego to dodatkowe wydatki do 2025 roku w kwocie 141 mld zł i aż 381 mld zł do 2035 roku. A utracone korzyści w perspektywie 2060 r. to 1,4 biliona zł" - powiedziała ISBnews Augustynowska.

    Według niej, opinia biura analiz sejmowych mówi również o tym, że proponowana zmiana uwzględnia skutki tylko w 4-letniej perspektywie, nie martwiąc się o przyszłość i trendy demograficzne.

    "Obniżenie wieku emerytalnego to negatywne skutki dla rynku pracy, dodatkowe obciążenia dla osób w wieku produkcyjnym, to niższe prawie o 1 tys. zł emerytury dla kobiet" - wskazała posłanka.

    Augustynowska uważa także, że utrzymanie różnicy wieku emerytalnego pomiędzy kobietą a mężczyzną może mieć również charakter dyskryminującego przywileju.

    "Zgodnie z sugestią Rady Ministrów, możliwe jest wprowadzenie modyfikacji do projektu ustawy związanej z ograniczeniem możliwości aktywności zawodowej dla osób pobierających emerytury" - zwraca uwagę Augustynowska.

    Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk mówił dziś w Polsat News, że koszt obniżenia wieku emerytalnego w 2017 roku wyniósłby 5,6 mld zł, jeśli obowiązywałby w całym roku. Później jednak koszty wzrosną i oscylować będą - według niego - wokół 10 mld zł.

    Wczoraj Rada Ministrów pozytywnie zaopiniowała prezydencki projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jak podkreśliło w komunikacie Centrum Informacyjne Rządu (CIR), jest on zbieżny z zadeklarowanym w expose premier Beaty Szydło powrotem do powszechnego wieku emerytalnego obowiązującego przed 1 stycznia 2013 r.

    Według projektu prezydenckiego, wiek emerytalny powinien wynosić co najmniej 60 lat w przypadku kobiet i co najmniej 65 lat w przypadku mężczyzn. Nowe propozycje przewidują także uchylenie przepisów dotyczących emerytury przejściowej.

    Jednocześnie Rada Ministrów wnosi o rozważenie przez Sejm możliwości uzupełnienia prezydenckiego projektu ustawy o modyfikację rozwiązań dotyczących łączenia dalszej aktywności zarobkowej z pobieraniem emerytury i jej wysokości. Rząd proponuje także, aby ustawa weszła w życie najwcześniej z dniem 1 października 2017 r. z uwagi na konieczność przeprowadzenia wszystkich czynności przygotowujących ZUS i KRUS do przeprowadzenia zmian ustawowych.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 18.07, 16:17Kowalski z Fitcha: Wiele kwestii ważnych dla ratingu wyjaśni się jesienią 

    Warszawa, 18.07.2016 (ISBnews) - Fitch Rating utrzymał ocenę wiarygodności kredytowej Polski i jej perspektywę na dotychczasowych poziomach, ponieważ polska gospodarka ma silne fundamenty, zadłużenie na poziomie grupy porównawczej oraz poprawiającą się pozycję, jeśli chodzi o zadłużenie zagraniczne. Zwraca jednak uwagę, że kilka istotnych kwestii pozostaje jeszcze nierozstrzygniętych i spodziewa się, że więcej faktów poznamy jesienią, przed następną aktualizacją ratingu, która jest planowana na styczeń 2017 r., poinformował prezes Fitch Polska Piotr Kowalski w rozmowie z ISBnews.

    "Kolejna rewizja będzie w styczniu 2017 r. i wtedy już będą znane wstępne dane z wykonania budżetu na ten rok, projekt budżetu na rok 2017, a także - zgodnie z zapowiedziami - więcej szczegółów dotyczących Planu Morawieckiego: jak on ma być realizowany i finansowany. Być może będzie więcej informacji dotyczących planów obniżki wieku emerytalnego, czy kredytów frankowych" - powiedział ISBnews Kowalski.

    Wskazał, że część z propozycji, które pojawiały się w kampanii wyborczej, a które są kosztowne, jest przesuwana w czasie i trudno obecnie oszacować, jak one ewentualnie wpłynęłyby na rating. "Trudno na razie oceniać, co zostanie wdrożone, w jakiej formie i w jakim terminie" - stwierdził.

    "Mamy sytuację, w której jest sporo znaków zapytania. Myślę, że większość z nich zostanie wyjaśniona na jesieni, zgodnie z resztą z zapowiedziami członków rządu" - dodał przedstawiciel agencji ratingowej. 

    Podkreślił, że podejście Fitcha polega na bazowaniu na faktach, a obecnie faktów i szczegółów w powyższych kwestiach jest niewiele.

    "Są zapowiedzi, ale od zapowiedzi do realizacji jest długa droga. Można sobie wyobrazić sytuację, że część z tych zapowiedzi zostanie przesunięta w czasie i będzie realizowana, kiedy po stronie dochodowej pojawią się nowe wpływy" - wskazał prezes.

    Zwrócił uwagę, że Fitch napisał w piątkowym komunikacie, iż "z definicji negatywne" byłoby każde rozwiązanie kwestii konwersji kredytów z CHF na PLN, które zagroziłoby stabilności sektora bankowego.

    "W tej kwestii nadal nie znamy wielu szczegółów. Trzeba pamiętać o tym, że są wypowiedzi przedstawicieli rządu, iż jakiekolwiek rozwiązanie nie może spowodować destabilizacji sektora bankowego. Zresztą sektor bankowy z pewnością będzie odgrywał ważną rolę w realizacji Planu Morawieckiego" - powiedział Kowalski.

    Kolejnym "powodem do zmartwień" mogłoby być wyraźnie wolniejsze niż obecnie tempo wzrostu gospodarczego.

    "Jeśli z jakichś względów spadnie tempo wzrostu PKB - które według naszych prognoz będzie niższe niż oczekuje rząd - to będzie to powód do zmartwienia dla nas. Jeśli PKB będzie rosło szybciej, nie będzie drastycznych kosztów związanych z przewalutowaniem kredytów - to będą pozytywne informacje" - wskazał prezes Fitch Polska.

    Zwrócił uwagę, że - wbrew oczekiwaniom - wzrost PKB w II kw. może nie okazać się zdecydowanie lepszy niż w pierwszych trzech miesiącach, ale wciąż wynik powyżej 3% r/r byłby dla wielu krajów więcej niż zadowalający.

    "W kwestii deficytu budżetowego, to dla nas bardzo ważna jest deklaracja, że rząd zdaje sobie sprawę, iż 3% deficytu budżetowego w relacji do PKB jest nieprzekraczalne. Jasno mówimy, że jest to jeden z najważniejszych dla nas czynników, jeśli chodzi o to, co dalej z ratingiem" - podsumował prezes Fitch Polska.

    Fitch Ratings ogłosił w piątek wieczorem decyzję o utrzymaniu oceny ratingowej Polski na poziomie A-/F2 odpowiednio dla długo- i krótkoterminowych zobowiązań w walucie zagranicznej oraz A dla długoterminowych zobowiązań w walucie krajowej. Perspektywa ratingu pozostaje niezmieniona na poziomie stabilnym.

    Fitch Ratings podał, że prognozuje wzrost gospodarczy Polski w tym roku na poziomie 3,2%, zaś w kolejnych dwóch latach - po 3,3% (wobec 3,6% w ub.r.). Ministerstwo Finansów skomentowało, że prognozy agencji, na tle konsensusu rynkowego dla tego okresu na poziomie 3,3-3,5%, uznać można za raczej konserwatywne.

    Agencja oczekuje też, że deficyt sektora rządowego i samorządowego wyniesie 2,8% PKB w 2016 r., 3% PKB w 2017 r., po czym spadnie do 2,9% PKB w 2018 r. dzięki stopniowemu zacieśnianiu polityki fiskalnej.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 14.06, 15:30Mobius z Templetona: Rząd dba o ratingi, nie posunie się za daleko ze zmianami 

    Sopot, 14.06.2016 (ISBnews) - Polski rząd jest świadomy wagi ratingów i chce je utrzymać na dobrych poziomach, dlatego będzie skłonny tak modyfikować planowane zmiany, aby tworzyć dobre warunki, ocenił prezes Templeton Emerging Markets Group Mark Mobius w rozmowie z ISBnews.

    "Rząd jest świadomy wagi ratingów i nie chce dopuścić do ich obniżek. Chcą dobrych ratingów, dlatego będą skłonni dokonywać zmian w planowanych rozwiązaniach, aby tworzyć dobre warunki" - powiedział Mobius ISBnews w kuluarach Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.

    Mobius pozytywnie ocenił zmiany dotyczące m.in. wzrostu świadczeń na dzieci.

    "Rząd stara się przekazać więcej pieniędzy w ręce konsumentów, a to może stworzyć większy rynek, co będzie korzystne dla niektórych przedsiębiorstw. Dlatego, pomimo obniżki ratingu przez S&P, mogą się tu pojawić ciekawe możliwości" - wskazał.

    Według niego, istotną role odgrywa także wielkość Polski oraz fakt jej obecności w Unii Europejskiej.

    "Polska jest jednym z największych krajów UE. Obecny rząd wprowadza pewne zmiany, które wydają się negatywne, ale koniec końców istnieją pewne granice, których rząd nie przekroczy. Polska to kraj, w którym obowiązują rządy prawa. Także UE ma swoje regulacje, a jest bardzo mało prawdopodobne, by polski rząd je złamał" - uważa Mobius.

    Prezes Templeton Emerging Markets Group nie obawia się wpływu konwersji kredytów hipotecznych w CHF na PLN na przyszłość banków.

    "Wiele lat temu ostrzegaliśmy polskie banki, by nie oferowały kredytów hipotecznych w CHF, ponieważ to wpędzi je w tarapaty. No i obecnie są w tarapatach. Według mnie, banki powinny teraz przełknąć lekarstwo i cierpieć z powodu konsekwencji tych kredytów. Ale banki przetrwają" - powiedział Mobius.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 14.06, 12:23Sadowski z CAS: Samorządy powinny decydować o ew. zakazie handlu w niedzielę 

    Warszawa, 14.06.2016 (ISBnews) - Jeżeli rząd w Polsce planuje wprowadzić ograniczenia dla handlu w niedziele, to powinien wprowadzić taką możliwość wyłącznie dla samorządów, uważa prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski.

    "Jeżeli rząd chce wprowadzić ograniczenia dla handlu, to powinien wprowadzić możliwość takich ograniczeń wyłącznie dla samorządów. To one, a nie rząd w Warszawie, powinny decydować czy chcą mieć handel na swoim terenie w niedziele, czy nie" – powiedział ISBnews.tv Sadowski na II Śniadaniu Eksperckim ISBnews i Centrum im. Adama Smitha.

    Jego zdaniem, warto jednocześnie zauważyć, co się stało z podobnym ograniczeń handlu na Węgrzech. "Rząd pod wpływem działań opozycji i wizji referendum wycofał się z takiego zakazu. Jeżeli by takie referendum wprowadzić w Polsce, to nie byłoby ono do wygrania przez obecnie rządzących" – dodał Sadowski.

    Według niego mikroprzedsiębiorca w Polsce, a takim jest najczęściej właściciel sklepu, prawie dwa miesiące w roku swojego czasu oddaje rządowi ze względu na różnego rodzaju obowiązki i przymusy które na nim ciążą. Traci czas zamiast rozwijać własną firmę.

    "Jeżeli rząd naprawdę chce pomóc i ulżyć przedsiębiorcom, to powinien zlikwidować tych kilkanaście tysięcy różnych przepisów, które powodują, że ten czas jest mu zabierany" – uważa Sadowski.

    W II Śniadaniu Eksperckim ISBnews i Centrum im. Adama Smitha nt. ograniczenia handlu w niedziele uczestniczyli: prof. Urszula Kłosiewicz-Górecka z Instytut Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, Radosław Knap dyrektor generalny w Polskiej Radzie Centrów Handlowych, Adam Abramowicz poseł Prawa i Sprawiedliwości, Przewodniczący Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, Andrzej Wojciechowicz prezes FMCG - Business Consulting, Marek Jakubiak poseł Kukiz'15, Ireneusz Jabłoński, członek zarządu Centrum im. Adama Smitha, Andrzej Sadowski Prezydent Centrum im. Adama Smitha.   

    (ISBnews)