ISBNewsLetter
S U B S K R Y P C J A

Zapisz się na bezpłatny ISBNewsLetter

Zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera, w którym codziennie znajdą Państwo najważniejszą depeszę ISBnews, przegląd informacji dostępnych w naszym Portalu i kalendarium nadchodzących wydarzeń biznesowych i ekonomicznych. Subskrypcja jest bezpłatna.

* Dołączając do ISBNewsLetter'a wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204). Twój adres e-mail będzie wykorzystany wyłącznie do przekazywania informacji na temat działań ISBNews i nie zostanie przekazane podmiotom trzecim. W kazdej chwili można wypisać się z listy subskrybentów klikając link na dole każdego ISBNewsLettera.

Najnowsze depesze: ISBnews Legislacja

  • 05.12, 10:36Czerwińska liczy na 50% uczestnictwa w PPK w 2-3 lata 

    Warszawa, 05.12.2018 (ISBnews) - Jeżeli z pracowniczych planów kapitałowych (PPK) będzie korzystało 50% uprawnionych po 2-3 latach od wprowadzenia tego systemu, to będzie można mówić o sukcesie tego systemu, wynika z wypowiedzi minister finansów Teresy Czerwińskiej dla ISBnews.

    "Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę, która jest skierowana do 11,5 mln osób. System ma szansę powodzenia tylko wtedy, jeśli będzie powszechny, jeżeli ludzie będą chcieli w tym systemie oszczędzać. Wówczas PPK zbuduje bezpieczeństwo oraz stabilność i zapewni zastrzyk kapitałowy dla rynku giełdowego. System ten będzie budowany sukcesywnie. Uważam, że w ciągu 2-3 najbliższych lat w tym programie swoje oszczędności będzie gromadzić 50% uprawnionych do udziału w PPK. Szacowaliśmy, że docelowo będzie to ok. 75%. Uważam, że PPK będzie rozpowszechniał się stopniowo" - powiedziała Czerwińska w rozmowie z ISBnews.

    "W OSR (ocena skutków regulacji) założyliśmy - docelowo - 75-procentową partycypację przy 11,5 mln uczestników, na poziomie podstawowym, czyli 1,5% z możliwością podniesienia do 4% ze strony pracownika, a ze strony pracodawcy 2% z możliwością zwiększenia do 4%. Do tego dochodzą dopłaty ze strony państwa– powitalna, w wysokości 250 zł i co roczna - 240 zł. Szacowaliśmy, że przy tych założeniach, co roku na rynek będzie wpływać 12-14 mld zł, choć z pewnością nie stanie się to w pierwszym roku istnienia tego programu. W takich programach uczestnictwo, z reguły, budowane jest stopniowo. Zakładam, że w ciągu 2-3 lat będziemy mieli uczestnictwo na poziomie 50%" - podkreśliła minister.

    Jej zdaniem, dzięki temu budowane będą również inwestycje, bo właśnie one potrzebują silnej bazy kapitałowej.

    "Patrząc obecnie na strukturę oszczędności Polaków, widzimy, że to przede wszystkim gotówka, lokaty bankowe. Jeżeli mówimy o bazie kapitałowej, to widać, że jest ona pod tym względem "ułomna", gdyż zadłużamy się na długie okresy, a oszczędzamy krótkoterminowo. Chcielibyśmy więc skorzystać z dźwigni przełożenia oszczędności na inwestycje. Jest to możliwe wtedy, gdy PPK będzie programem długoterminowym. Wówczas możliwe jest zasilanie środkami z PPK gospodarki, w efekcie obniżanie kosztu kapitału dla przedsiębiorstw. Do tego dochodzi strategia rozwoju rynku kapitałowego, nad którą pracujemy. Musimy zbudować stabilną bazę kapitałową pod inwestycje" - powiedziała Czerwińska.

    Dodała, że rzeczywiście PPK stanowią pewien koszt dla przedsiębiorcy, ale ci sami przedsiębiorcy zyskują jednocześnie kapitał na rynku.

    "Do rozwoju, inwestycji, przedsiębiorcy potrzebują solidnej bazy kapitałowej, my zaś taką właśnie bazę budujemy poprzez mechanizm oszczędności, które będą inwestowane. Stąd należy koszty związane z PPK rozpatrywać w szerszym makroekonomicznym kontekście. To jest program oczekiwany również przez przedsiębiorców, gdyż dzięki temu budujemy możliwości pozyskiwania kapitału na inwestycje" - podkreśliła minister.

    "Z drugiej strony, z perspektywy rynku pracy, mówimy coraz częściej, że brakuje nam rąk do pracy, mamy bowiem na rynku pracy rekordowo niską stopę bezrobocia, a jej dalsze obniżanie wydaje się już trudne. Coraz silniejsza jest konkurencja o pracownika, nie postrzegamy jej tylko poprzez pryzmat kosztów. Przedsiębiorcy coraz częściej dostrzegają potrzebę nowych instrumentów konkurowania o pracownika, budujących  więź pracownika z firmą. To jest trend widoczny na świecie, np. w krajach, gdzie funkcjonują współfinansowane przez pracodawców pracownicze plany kapitałowe, czy plany emerytalne" - powiedziała Czerwińska.

    W opinii minister finansów, pracodawcy podczas prac konsultacyjnych nad ustawą o PPK wykazali się bardzo dużą świadomością, choć była obawa o stronę organizacyjną ze względu na skalę wdrażanego projektu.

    "PPK to program wdrażany na dużą skalę i teraz zadaniem Polskiego Funduszu Rozwoju jest wdrożenie rozwiązań informatycznych i uruchomienie dedykowanego portalu internetowego, ważna tez jest pomoc przedsiębiorcom we wdrażaniu. W skali makroekonomicznej, to wbrew obawom, PPK jest bardzo potrzebnym gospodarce mechanizmem transformacji oszczędności, i nie będzie stanowić istotnego obciążenia dla przedsiębiorstw" - podsumowała minister.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 30.11, 13:08SIDiR: Za waloryzacją wynagrodzeń w budownictwie przemawia interes publiczny 

    Warszawa, 30.11.2018 (ISBnews) - Brak waloryzacji wynagrodzeń wykonawców inwestycji budowlanych jest problemem nie tylko firm z branży, ale także i zamawiających, którzy mogą nie zrealizować wszystkich zakładanych projektów. Dlatego decydującym argumentem za waloryzacją cen stał się interes publiczny, w którym leży ukończenie inwestycji, ocenili uczestnicy V edycji konferencji organizowanej przez Stowarzyszenie Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców (SIDiR) oraz Sąd Arbitrażowy przy tym Stowarzyszeniu (SA SIDiR). Agencja ISBnews była partnerem medialnym wydarzenia.

    "Problem waloryzacji wynagrodzeń wykonawców inwestycji budowlanych jest bez wątpienia palący, bowiem praktycznie wszyscy wykonawcy kontraktów budowlanych zawartych w ostatnich 2-3 latach istotnie odczuwają wzrost cen materiałów budowlanych, braki specjalistycznego sprzętu budowlanego czy też istotne braki siły roboczej skutkujące znaczącym wzrostem stawek robocizny. Wykonawcy, zagrożeni znaczącymi stratami, zaczynają odstępować od realizacji budów. Wyraźnie widać, że zagraża nam sytuacja, z jaką mieliśmy do czynienia w latach 2011 i 2012. Tamte doświadczenia, jak widać, niewiele nas, zarówno zamawiających jak i wykonawców nauczyły. Niezbędne wydaje się więc podjęcie jak najszybciej działań, które zapobiegną tak katastrofalnym skutkom zawirowań na rynku budowlanym jak w tamtych latach" - oceniło SIDiR po konferencji.

    Według Stowarzyszenia, można być prawie pewnym, że z obecnymi problemami rynku budowlanego poradzą sobie zamawiający i wykonawcy inwestycji komercyjnych. Tam zapewne w większości wypadków strony dojdą łatwo do porozumienia dla dobra inwestycji. Inaczej sytuacja wygląda na rynku zamówień publicznych. Zamówienia publiczne obwarowane są bowiem licznymi ograniczeniami wynikającymi z prawa zamówień publicznych. Zamawiający publiczni zobowiązani są do przestrzegania ustawy o finansach publicznych, ich działania zdeterminowane są często obawami o dolegliwe skutki naruszeń dyscypliny finansów publicznych, podkreśla SIDiR. To dlatego na zamówieniach publicznych skoncentrowali się prelegenci i uczestnicy konferencji.

    "Oczywistym wydaje się, że niezbędne jest wprowadzanie klauzul waloryzacyjnych w nowo zawieranych kontraktach budowlanych. Pojawiły się już kontrakty, w których klauzule waloryzacyjne są uwzględniane. Klauzule te opierają się jednak głównie o wskaźniki statystyczne publikowane przez GUS. Klauzule te są jednak powszechnie krytykowane przez wykonawców. Już teraz widać, że wskaźniki statystyczne GUS nie oddają w sposób właściwy ruchu cen na rynku usług budowlanych i nie nadążają za dynamiką zmian. SIDiR oczywiście promuje tu klauzulę 13.8 warunków kontraktowych FIDIC. Wydaje się, że klauzula ta, zaimplementowana odpowiednio do wymogów polskiego prawa, pozwoli w sposób właściwy waloryzować wartość kontraktów budowlanych. Rozwiązanie takie sprawdza się na przykład na realizowanych także w Polsce kontraktach współfinansowanych przez Bank Światowy" - podkreśla SIDiR.

    Według niego, problemem są natomiast kontrakty zawarte w latach ubiegłych, w których klauzul waloryzacyjnych nie zawarto, a które toczą się obecnie i ewidentnie przynoszą ich wykonawcom straty.

    "Pewnym rozwiązaniem wydaje się stosowanie klauzul 'rebus sic stantibus' zawartych w kodeksie cywilnym, to jest postanowień artykułów 3571 i 632 kc. Klauzule te pozwalają na choćby częściową waloryzację kontraktów budowlanych przez sąd. Na konferencji przywołano pozytywne dla wykonawców rozstrzygnięcia sądu w sporach z zamawiającym publicznym o waloryzację wynagrodzenia. Są to jednak 'pierwsze jaskółki nie czyniące jeszcze wiosny'. Trudno na podstawie tych pierwszych rozstrzygnięć wnioskować, że wszystkie, a przynajmniej większość tego typu spraw sądowych prowadzić będzie do waloryzacji wynagrodzeń. Trzeba pamiętać, że sądy każdą sprawę rozstrzygają indywidualnie. Trzeba również pamiętać, że w naszych sądach sprawy toczą się niejednokrotnie wiele lat, a co więcej tego rodzaju waloryzacja ma charakter jedynie częściowy, gdyż co do zasady,ryzyko utraty wartości pieniądza sąd rozdziela na obie strony umowy. Dla wielu wykonawców nawet pozytywne rozstrzygnięcia sądu mogą być znacznie spóźnione. Przy obecnej rentowności produkcji budowlanej firmy budowlane mogą 'nie dotrwać' do pozytywnego wyroku sądowego. Niezbędne są rozwiązania szybkie i skuteczne" - czytamy dalej.

    Na szczęście ostatnie zmiany ustaw o finansach publicznych oraz o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych wprost wskazały na możliwość zawierania ugód w sprawach spornych z podmiotami publicznymi. Zważywszy, że brak waloryzacji wynagrodzenia za roboty budowlane oraz przeciągające się spory w tym zakresie mogą prowadzić do odstępowania wykonawców od realizacji kontraktów, co bezsprzecznie doprowadzi do znacznego wzrostu kosztów ukończenia robót, rozwiązania ugodowe są jak najbardziej właściwym kierunkiem działań.

    Korzystnym dla stron kontraktów budowlanych rozwiązaniem, przyspieszającym znacząco rozstrzyganie sporów, może być kierowanie sporów do sądów arbitrażowych. W toku konferencji wskazywano, że jednym z sądów, który mógłby sprawnie rozstrzygać tego rodzaju spory, byłby Sąd Arbitrażowy SIDiR, tym bardziej, że specjalizuje się on w rozstrzyganiu sporów budowlanych.

    Waloryzacja wynagrodzenia wprowadzana do zawartych wcześniej kontraktów budowlanych niezawierających klauzul waloryzacyjnych budzi oczywiście również wiele wątpliwości. Uczestnicy konferencji podnosili, że inni wykonawcy, którzy brali udział w przetargach być może złożyliby korzystniejsze (czyli tańsze) oferty, gdyby wiedzieli, że zaistnieje możliwość waloryzacji wynagrodzeń, że ci wykonawcy, którzy wobec braku klauzul waloryzacyjnych wliczyli w wartości swych ofert ryzyko wzrostu cen pozbawieni zostali możliwości uzyskania zamówienia, że waloryzacja cen może prowadzić do promowania "wykonawców - ryzykantów".

    "Wydaje się jednak, że decydującym argumentem za waloryzacją cen winien być interes publiczny. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy lepiej dopłacić wykonawcy robót i dokończyć roboty, czy liczyć się z możliwością zerwania kontraktu, wynikającymi z tego znacznymi opóźnieniami w oddaniu inwestycji do użytkowania, bezsprzecznie większymi kosztami ukończenia robót przez nowego wykonawcę oraz niepewnym dla zamawiającego wynikiem ewentualnego sporu sądowego. Niewątpliwie brak waloryzacji nie jest już tylko problem wykonawców, ale także i zamawiających, którzy mogą nie zrealizować wszystkich zakładanych inwestycji" - oceniło SIDiR po konferencji.

    Rozwiązania pozwalające na waloryzację kontraktów budowlanych są, niezbędny jest jednak właściwy klimat dla ich wykorzystania i trzeba je wprowadzać bardzo rozważnie, podsumowano.

    Konferencja odbyła się w dniach 22 i 23 listopada w Warszawie br. pod hasłem "Waloryzacja i nadzwyczajna zmiana stosunków - spory o zmianę wynagrodzenia".

    (ISBnews)

     

  • 23.11, 10:11Emilewicz: Ustawa o sukcesji firm wejdzie w życie 25 listopada br. 

    Warszawa, 23.11.2018 (ISBnews) - Ustawa o zarządzie sukcesyjnym, która daje jednoosobowym firmom szansę na rozwój w rękach kolejnego pokolenia, wchodzi w życie już w niedzielę, 25 listopada br., poinformowała minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. Ustawa wprowadza rozwiązania, z których będą mogli skorzystać właściciele ponad 2 mln firm zarejestrowanych w CEIDG.  

    "25 listopada wchodzi w życie ustawa o zarządzie sukcesyjnym. To ustawa, która - dzięki powołaniu zarządcy sukcesyjnego - umożliwia przetrwanie firmy rodzinnej, której właściciel umiera. Nowe przepisy to recepta na problem, który nie był rozwiązany od 1989 roku" - powiedziała Emilewicz w rozmowie z ISBnews.tv.

    "Zachęcam więc przedsiębiorców do powoływania zarządców, a następnie wpisywania ich online do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej" - powiedziała Emilewicz.

    Dodała, że jednoosobowa działalność gospodarcza to najbardziej popularna forma prowadzenia działalności w Polsce.

    "Tych firm mamy w Polsce ponad 2 mln, bo tyle jest ich zarejestrowanych w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), z czego 60% stanowią firmy rodzinne. Ponad 230 tys. osób z tej grupy ukończyło już 65 lat. W ich przypadku warto więc pomyśleć o sukcesji" - wskazała minister.

    Chodzi o to, by firma nie "umierała" wraz ze śmiercią swojego właściciela, wyjaśniła.

    "Do tej pory w takiej sytuacji wraz z odejściem właściciela traciły ważność umowy o pracę, kontrakty, zezwolenia, koncesje, czy numery NIP. To oznacza, że całość trzeba budować od nowa. Nierzadko mamy sytuację, w której właściciel nie ma naturalnych sukcesorów, bo dzieci albo nie chcą przejmować firmy, albo tych dzieci po prostu nie ma" - tłumaczy Emilewicz.

    Według niej, dzięki nowym przepisom, jeśli zarządca sukcesyjny został ustanowiony, może on działać przez dwa lata po śmierci właściciela firmy. Dzięki temu, firma nadal może istnieć i prowadzić swoją działalność, a spadkobiercy mają czas na uporządkowanie spraw spadkowych i właścicielskich.

    "Okres ten, w wyjątkowych przypadkach, może być wydłużony do lat 5. Mamy również w ustawie przewidziany wariant, tzw. awaryjny, w którym w ciągu 2 miesięcy od śmierci właściciela firmy, zarządcę sukcesyjnego mogą powołać jego spadkobiercy. W tym przypadku potrzebna jest już jednak wizyta u notariusza" - dodała minister.

    "Naszym celem jest to, by firma nie umierała wraz ze śmiercią swojego właściciela, tylko mogła dalej rozwijać się w rękach kolejnego pokolenia. By zmiana pokoleniowa w przedsiębiorstwach przebiegała płynnie, co przysłuży się budowaniu polskich wielopokoleniowych firm rodzinnych, a to z kolei przełoży się na korzyść dla całej gospodarki, a więc ogółu społeczeństwa. Na Zachodzie funkcjonują firmy rodzinne, które mają po kilkaset lat; my - z powodów historycznych, ale też prawnych - nie mieliśmy na to szansy, teraz - właśnie dzięki ustawie o sukcesji - ona się pojawia" - podsumowała Emilewicz.  

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 26.09, 10:09PFR TFI: Strategia inwestycyjna oferujących PPK dopasowana do wieku uczestników 

    Warszawa, 26.09.2018 (ISBnews) - W projekcie ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (PPK), obecnie procedowanej przez Sejm, jasno zawarto wytyczne co do polityki inwestycyjnej realizowanej przez instytucje finansowe oferujące PPK. Nadrzędną zasadą jest ochrona kapitału oszczędzających i lokowanie kapitału w aktywach o profilu ryzyka adekwatnym do wieku uczestników PPK, powiedziała Ewa Małyszko, prezes PFR TFI, w wywiadzie udzielonym ISBnews. Te reguły obowiązują również PFR TFI, które zgodnie z projektem ustawy o PPK będzie pełniło funkcję "instytucji wyznaczonej", podkreśliła.

    Zgodnie z projektem ustawy o PPK, PFR TFI będzie pełniło rolę "wyznaczonej instytucji finansowej". Kluczowym zadaniem PFR TFI jako instytucji wyznaczonej będzie zagwarantowanie, zarówno pracodawcom, jak i pracownikom pełnego dostępu do oferty PPK.

    "PFR TFI nie będzie mogło odmówić utworzenia programu dla danego przedsiębiorstwa. Wbrew różnym opiniom krytyków PPK trzeba podkreślić, że w projekcie ustawy o PPK PFR TFI nie ma pozycji uprzywilejowanej względem innych TFI, PTE lub zakładów ubezpieczeń. PFR TFI działa na zasadach rynkowych. To oznacza, że tak jak wszystkie inne podmioty mogące oferować PPK, PFR TFI będzie zobowiązane do utworzenia funduszy zdefiniowanej daty, czyli takich, które alokację aktywów dopasowują do wieku oszczędzających" - powiedziała Małyszko.

    "W efekcie, portfele inwestycyjne konstruowane są w taki sposób, by zmniejszać ryzyko inwestycyjne wraz ze wzrostem wieku oszczędzającego - na początku więcej pieniędzy będzie inwestowane w akcje i instrumenty z nimi powiązane, by później udział tych papierów wartościowych w portfelu stopniowo się zmniejszał na rzecz bardziej bezpiecznych instrumentów, takich jak np. obligacje czy depozyty. Przepisy o PPK określają zarówno minimalny, jak i maksymalny udział poszczególnych rodzajów papierów wartościowych w portfelach funduszy oferowanych w ramach PPK" - podkreśliła prezes.

    Wskazała też, że niezależnie od struktury właścicielskiej i przynależności do Grupy PFR, w przypadku PFR TFI nie ma również mowy o preferowaniu spółek w zależności od ich kapitału, czy to państwowego, czy to prywatnego.

    "PFR TFI zawrze umowę o zarządzanie PPK z każdym pracodawcą, który nie dokona wyboru żadnej innej instytucji finansowej. Warto podkreślić, że działalność PFR TFI, podobnie jak każdej innej instytucji finansowej uprawnionej do oferowania PPK, jest działalnością regulowaną i prowadzoną za zgodą i pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego" - podsumowała Małyszko.

    PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych jest częścią Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju. PFR TFI specjalizuje się w tworzeniu i zarządzaniu funduszami inwestycyjnymi zamkniętymi. Polityka inwestycyjna PFR TFI koncentruje się na aktywach alternatywnych, takich jak np. nieruchomości, projekty infrastrukturalne, private equity czy venture capital.

    (ISBnews)

     

  • 21.05, 09:43BOŚ: Nowela dot. OZE umożliwi stopniowy powrót do finansowania nowych projektów 

    Warszawa, 18.05.2018 (ISBnews/ ISBnews.tv) - Wyczekiwana przez rynek nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) stworzy przestrzeń do  finansowania nowych projektów OZE, uważa dyrektor Centrum Korporacyjnego Banku Ochrony Środowiska (BOŚ) w Katowicach Barbara Cyganik.

    "My jako instytucja finansowa bardzo czekamy na nowelizację ustawy o OZE. Zgłaszaliśmy już swoje uwagi do ustawy, aktywnie uczestniczymy w pracach nad jej nowelizacją, m.in. angażując się w działania Związku Banków Polskich w tym zakresie. Sektor bankowy jest mocno zaangażowany w farmy wiatrowe - wobec tego bardzo nam zależy na tym, by ten portfel utrzymał stabilność." - powiedziała Cyganik w rozmowie z ISBnews.tv w kuluarach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

    Po uchwaleniu nowelizacji ustawy i ustabilizowaniu otoczenia regulacyjnego możliwe będzie ponownie podejmowanie finansowania projektów z obszaru OZE, w tym także farm fotowoltaicznych i biogazowni, podkreśliła.

    "Bardzo istotne jest, aby uwzględnić te postulaty, które już wielokrotnie przekazywaliśmy - mam na myśli m.in. przeprowadzenie aukcji migracyjnych, a także uporządkowanie przepisów dotyczących podatku od nieruchomości. To przywróciłoby zaufanie instytucji finansowych i inwestorów, i stworzyłoby przestrzeń na finansowanie nowych projektów OZE" - podsumowała dyrektor.

    Akcje Banku Ochrony Środowiska od 1997 roku są notowane na rynku podstawowym GPW. W skład grupy wchodzi również Dom Maklerski BOŚ S.A.

    (ISBnews/ ISBnews.tv)

     

  • 27.04, 12:58Rościszewski z PKO BP: Zaoferujemy PPK za pośrednictwem PKO TFI 

    Paryż, 27.04.2018 (ISBnews) - PKO Bank Polski planuje zaoferować pracownicze plany kapitałowe (PPK) za pośrednictwem należącego do grupy kapitałowej PKO Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (PKO TFI), poinformował ISBnews wiceprezes PKO BP nadzorujący obszar rynku detalicznego Jan E. Rościszewski.

    "Mamy, oczywiście firmy ubezpieczeniowe oraz PTE, ale wydaje się dziś najbardziej racjonalne, żeby oferowane były przez TFI. Czekamy na ostateczny kształt przepisów w tym zakresie. Kwestie PPK będą się decydowały w ciągu najbliższych tygodni czy miesięcy" - powiedział Rościszewski w rozmowie z ISBnews w kuluarach Paris Polish Forum, zorganizowanego przez polskich studentów uczelni SciencesPo i The Boston Consulting Group (BFG). PKO BP był partnerem Forum, a ISBnews - partnerem medialnym.

    "Mamy dziś TFI, które zarządza aktywami przekraczającymi 31 mld zł. Myślę, że to nie koniec wzrostów, bo jest jeszcze wiele innych projektów związanych z TFI" - powiedział wiceprezes.

    "Dobrze zorganizowane TFI, które oferuje bezpiecznie skonstruowane i dobrze zarządzane produkty gwarantuje odpowiedzialną obsługę tak ważnego rozwiązania, jakim będą pracownicze programy kapitałowe" - dodał.

    PKO TFI podało wcześniej, że sprzedaż netto funduszy inwestycyjnych z oferty PKO TFI w I kwartale br. wyniosła 2,2 mld zł.

    Na koniec I kwartału 2018 roku aktywa pod zarządzaniem PKO TFI wyniosły 27,4 mld zł (wzrost o 7,7% kw/kw), natomiast Gamma TFI - blisko 4,3 mld zł (wzrost o 8,5% kw/kw). Łącznie aktywa zarządzane przez PKO TFI i KBC TFI, należące do grupy kapitałowej PKO BP, wyniosły na koniec marca 2018 roku prawie 32 mld zł.

    Rościszewski zwrócił uwagę w rozmowie z ISBnews, że polskie banki w stosunku do rozwiniętych banków europejskich nie posiadają porównywalnych przychodów, jeśli chodzi o zarządzanie aktywami.

    "To wynika m.in. z tego, że dopiero przez ostatnie 30 lat polskie instytucje finansowe zajmują się akumulacją kapitału. Efekt tego jest taki, że w przypadku większości banków europejskich istotną częścią przychodów są przychody z generowanych aktywów. Polskie banki nie mają tych aktywów - największe TFI, jeśli chodzi o rynek prywatny to PKO TFI, które ma ponad 30 mld zł. To jest dużo, jak na Polskę, ale to nie jest dużo, jak na Europę. Musimy te aktywa budować konsekwentnie - to kwestia następnych dziesięcioleci" - podsumował.

    PKO Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. to jedno z największych towarzystw funduszy inwestycyjnych rynku kapitałowego w Polsce. Zarządza środkami powierzonymi przez blisko pół miliona inwestorów indywidualnych i korporacyjnych. Istnieje od 1997 roku.

    W połowie kwietnia br. prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys poinformował, że zapadła wstępna zgoda, by PPK mogły prowadzić także powszechne towarzystwa emerytalne (PTE), oprócz przewidzianych w projekcie ustawy TFI.

    Projekt ustawy o PPK zakłada, że nowe rozwiązania będą wprowadzane etapami. Kolejność tworzenia PPK będzie uzależniona od wielkości lub typu pracodawcy. Najwcześniej, bo z początkiem 2019 r., do PPK mają przystąpić najwięksi pracodawcy, zatrudniający powyżej 250 pracowników. Najpóźniej, bo w połowie 2020 r., małe firmy oraz jednostki sektora finansów publicznych.

    Instytucjami obsługującymi PPK będą towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI). Obowiązywać będzie limit 15% udziału w rynku PPK, do którego TFI będą mogły pobierać 0,6% opłaty od aktywów.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 23.03, 09:03Zubelewicz z RPP: System PPK nie pobudzi wzrostu gospodarczego 

    Warszawa, 23.03.2018 (ISBnews) - Pracownicze plany kapitałowe (PPK) to próba pobudzenia rynku kapitałowego "na siłę", która „nie przełoży się zasadniczo na wzrost gospodarczy", uważa członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Kamil Zubelewicz. Według niego, także oszczędności w Polsce nie zaczną wyraźnie się zwiększać - dopóki poziom realnych dochodów ludności zasadniczo nie wzrośnie.

    "PPK to jest pobudzane rynku kapitałowego na siłę. Wszelkie takie rozwiązania nie przyniosą istotnych realnych korzyści dla obywateli" - powiedział Zubelewicz w rozmowie z ISBnews.

    "Programy pracownicze nie odbudują zaufania obywateli wobec państwa, straconego w wyniku zmian dokonanych w OFE. Po pierwsze dlatego, że pracownicy będą do PPK co dwa lata przymusowo zapisywani, nawet jeśli się wypiszą; po drugie dlatego, że wpłyną na podwyższenie obciążeń pracy i stopnia faktycznego fiskalizmu. Pracodawcy to sobie zrekompensują, odraczając podwyżki wynagrodzeń. Po trzecie, PPK przekierują środki na rynek kapitałowy, którego kondycja z natury jest zmienna. Po czwarte, przymusowe wpłaty na rzecz instytucji wynagradzanych niezależnie od ich efektywności budzą wątpliwości" - dodał.

    Członek RPP spodziewa się, że dobra sytuacja gospodarcza w połączeniu z programem 500+ może nieznacznie zwiększyć poziom oszczędności Polaków, ale raczej w programach indywidualnych, a nie poprzez PPK.

    "Część osób zaczęła oszczędzać środki otrzymane z programu Rodzina 500+. Jednak nadal oszczędności Polaków są nieduże i niestety nie możemy się tu spodziewać szybko jakiegoś przełomu. W naszym kraju skłonność do oszczędzania jest bardzo niska, a Polacy zaczynają chętniej oszczędzać dopiero, jeżeli rosną ich dochody. To jest kwestia kulturowa, bardzo niepokojąca. Ponadto niskie stopy procentowe nie zachęcają niestety do oszczędzania. Polska wybrała niestety model rozwoju oparty o kredyt i o konsumpcję" - podsumował Zubelewicz.

    W swojej opinii na temat projektu ustawy o PPK, Narodowy Bank Polski (NBP) napisał ostatnio, że system PPK może nie przełożyć się na przyspieszenie wzrostu gospodarczego, w szczególności jeśli uwzględni się, że na rynek pracy i funkcjonowanie przedsiębiorstw negatywnie wpłynie zwiększenie klina płacowego oraz daleko idące obciążenia administracyjne związane z prowadzeniem PPK.

    Projekt ustawy o PPK zakłada, że nowe rozwiązania będą wprowadzane etapami. Kolejność tworzenia PPK będzie uzależniona od wielkości lub typu pracodawcy. Najwcześniej, bo z początkiem 2019 r., do PPK mają przystąpić najwięksi pracodawcy, zatrudniający powyżej 250 pracowników. Najpóźniej, bo w połowie 2020 r., małe firmy oraz jednostki sektora finansów publicznych.

    Instytucjami obsługującymi PPK będą towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI). Obowiązywać będzie limit 15% udziału w rynku PPK, do którego TFI będą mogły pobierać 0,6% opłaty od aktywów.

    Renata Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 14.03, 10:06Prezes ING BSK: Będziemy oferować PPK, to ważne dla naszych klientów 

    Londyn, 14.03.2018 (ISBnews) - Grupa ING Banku Śląskiego zamierza uruchomić ofertę w ramach pracowniczych programów kapitałowych (PPK), ale uzależnia swoją decyzję od ostatecznego kształtu regulacji w tej sprawie, poinformował ISBnews prezes Brunon Bartkiewicz.

    "Grupa będzie oferować PPK - widzimy, że jest to ważne dla naszych klientów. Po drugie, bank jest także pracodawcą i to rozwiązanie jest także bardzo istotne dla naszych pracowników" - powiedział Bartkiewicz w rozmowie z ISBnews w kuluarach VII edycji Polish Economic Forum 2017 (PEF) w Londynie, zorganizowanego przez polskich studentów z London School of Economics (LSE), zrzeszonych w "LSE SU Polish Business Society". Agencja ISBnews była patronem medialnym Forum.

    "Czekamy na ostateczne rozstrzygnięcia w tym zakresie Nie ma wątpliwości, że to jest zbyt ważny temat, aby bank się nim nie interesował. " - dodał prezes.

    Instytucjami obsługującymi PPK będą towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI), które posiadają zgody i zezwolenia na wykonywanie działalności w Polsce. Zgodnie z projektem ustawy jednym z dodatkowych wymogów dla TFI, które chcą wziąć udział w PPK, jest minimum trzyletni okres doświadczenia w zarządzaniu funduszami inwestycyjnymi. Dziś zezwolenie posiada ponad 60 TFI. Wstępnie szacuje się, że ponad połowa z nich będzie zainteresowana przedstawieniem swojej oferty na obsługę PPK, podało Ministerstwo Finansów, prezentując koncepcję programów.

    Projekt ustawy zakłada, że nowe rozwiązania będą wprowadzane etapami. Kolejność tworzenia PPK będzie uzależniona od wielkości lub typu pracodawcy. Najwcześniej, bo z początkiem 2019 r., do PPK mają przystąpić najwięksi pracodawcy, zatrudniający powyżej 250 pracowników. Najpóźniej, bo w połowie 2020 r., małe firmy oraz jednostki sektora finansów publicznych.

    ING Bank Śląski jest notowany na GPW od 1994 r. Jego głównym akcjonariuszem jest holenderska grupa ING.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

  • 16.02, 14:04Prezes GPW: Na wprowadzeniu PPK skorzysta cały rynek kapitałowy 

    Warszawa, 16.02.2018 (ISBnews) - Wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych (PPK) rozpocznie nową epokę rozwoju rynku kapitałowego, znacząco poprawi warunki do pozyskania kapitału w Polsce, a uczestnicy PPK skorzystają z owoców wzrostu gospodarczego, ocenił prezes GPW Marek Dietl w rozmowie z ISBnews. 

    "Na wprowadzeniu dodatkowej możliwości oszczędzania na emeryturę w ramach PPK skorzysta cały rynek kapitałowy. Środki przyszłych emerytów będą służyły do opłacania akcji i obligacji emitowanych przez polskie przedsiębiorstwa. Silna, lokalna baza inwestorów przyciąga zagraniczne podmioty - warunki do pozyskania kapitału w Polsce znacząco się poprawią. Z kolei uczestnicy PPK otrzymają szansę, aby ich środki na 'jesień życia' były nie tyle oszczędzane, co inwestowane - skorzystają z owoców wzrostu gospodarczego. Rozpoczyna się nowa epoka rozwoju rynku kapitałowego" - powiedział ISBnews Dietl.

    Skierowany w czwartek do konsultacji społecznych projekt ustawy o PPK przewiduje zwolnienie podmiotu zatrudniającego ze składek na ubezpieczenie społecznej (ZUS) od składek wnoszonych do PPK oraz zaliczenie tych składek do kosztów uzyskania przychodu, składkę powitalną w wysokości 250 zł płaconą ze środków publicznych do końca 2020 r. oraz coroczne dofinansowanie dla uczestnika w wysokości 240 zł z Funduszu Pracy.

    Jak podano w ocenie skutków regulacji (OCR), w wyniku wdrożenia ustawy o PPK całkowite aktywa emerytalne polskich gospodarstw domowych - według rządowych założeń - wzrosną z poziomu 172,6 mld zł na koniec 2016 r. do poziomu co najmniej 339,7 mld zł po okresie 11 lat w 2027 roku przy założeniu, że aktywa OFE, IKE i IKZE nie są powiększane o nowe składki, a składki na PPK opłacane są w minimalnej wysokości, tj. 3,5% wynagrodzenia. W przypadku gdyby składki na PPK opłacane były w maksymalnej wysokości 8% wynagrodzenia, to całkowite aktywa emerytalne polskich gospodarstw domowych wzrosną do poziomu 496 mld zł w 2027 roku. 

    (ISBnews)

     

  • 02.02, 08:55Prezes ING BSK: Banki potrzebują zachęt, by oferować kredyty hip. na stałą stopę 

    Warszawa, 02.02.2018 (ISBnews) - Zapowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) dotyczące braku podwyżki stóp procentowych w 2018 roku to dobry moment, by wrócić do tematu oferowania przez banki kredytów hipotecznych na stałą stopę procentową. Banki uczestniczące w rozmowach z Komisją Nadzoru Finansowego (KNF) na ten temat są gotowe, by taki produkt oferować, ale potrzebują zachęt, np. w postaci zwolnienia z niektórych obciążeń w zakresie wymogów kapitałowych, czy też z części lub całości podatku bankowego, poinformował ISBnews prezes ING Banku Śląskiego Brunon Bartkiewicz.

    "Najważniejsze jest zrozumienie, że obecny stan nie jest do końca bezpieczny dla sektora bankowego. Regulator to rozumie i rozmawia o stałej stopie z grupą banków hipotecznych Chodzi o zmianę formuły ekonomicznej. Trudno jest zakładać, że banki będą bardzo aktywnie oferowanie kredyty hipoteczne na stałą stopę przy obecnych  marżach" - powiedział Bartkiewicz w rozmowie z ISBnews. 

    Przypomniał, że jesienią 2016 r. Komitet Stabilności Finansowej uznał brak w ogóle oferty na stopę stałą na rynku jako główne ryzyko dla rozwoju systemu finansowego w Polsce. Z kolei w 2017 roku dyskusja na ten temat ucichła. 

    "W moim przekonaniu, obecnie jest bardzo dobry moment na wprowadzenie kredytów hipotecznych na stałą stopę, tylko sama wola banków tu nie wystarczy. My możemy podstawić oferty na rynek, ale obawiam się, że nikt z nich nie skorzysta. O tym rozmawialiśmy już dwa lata temu. Cała dyskusja ucichła w 2017 r." - podkreślił.

    W jego ocenie, kwestia stopy stałej kredytów hipotecznych to tak naprawdę pytanie: kto chce uporządkować rynek i sprawić, aby to się udało?

    "Nie mogą to być incydentalne akcje poszczególnych banków, szczególnie, że w obecnej sytuacji kredyt hipoteczny na stałą stopę w sensie nominalnej wartości oprocentowania jest i musi być droższy od kredytu na zmienną stopę. Jednak trudno będzie wytłumaczyć klientowi, że istotnie droższy kredyt będzie dla niego lepszy. W związku z tym należy wprowadzić produkt, który będzie maksymalnie zbliżony cenowo do obecnego kredytu na zmienną stopę procentową. Rozwiązaniem mogłoby być na przykład zwolnienie banków z niektórych obciążeń, np. w zakresie wymogów kapitałowych, czy obciążenia podatkiem bankowym. Wówczas banki dostosują się do tego i zbliżymy się do tej kwoty" - uważa prezes.

    W jego ocenie, zmniejszenie, czy zwolnienie na jakiś czas z podatku bankowego tego typu przedsięwzięć (to jest ok. 50 pkt bazowych) spowoduje, że pojawią się oferty, w których różnica pomiędzy stopą stałą, a stopą zmienną będzie wynosić 20 pkt bazowych.

    " Wtedy - przy dobrym nastawieniu regulatorów państwowych i przekonaniu mediów, że różnica w cenie nie jest aż tak istotna - wiele osób może się zdecydować na kredyt ze stałą stopą" - powiedział.

    Powstaje jednak pytanie, czy minister finansów byłby gotów zrezygnować z wpływu podatku bankowego (lub jego części) do budżetu i tym samym uszczuplić jego dochody.  

    Bartkiewicz wskazał, że wszystkie duże banki, które w grupie mają lub niebawem będą mieć bank hipoteczny: Pekao, mBank, PKO BP i ING BSK mówią jednoznacznie, że należy wprowadzić w Polsce model mieszany, czyli model, w którym istnieją kredyty na stałą stopę i zmienną stopę.

    "Produkt, który mógłby się w Polsce sprawdzić, to 5 lat na stopie stałej i kolejne 5 lat na stopie zmiennej. W moim przekonaniu, to dobre rozwiązanie, również z punktu widzenia klienta, już nie mówiąc o finansowaniu wzrostu budownictwa mieszkaniowego w Polsce. Obecnie jesteśmy jedynym systemem bankowym w Europie, w którym w 100% istnieją kredyty o stopie zmiennej. To nie jest dobre także docelowo. Patrząc na lukę mieszkaniową, to wyprowadzenie kredytów, które będą korzystne i stopniowo coraz więcej ludzi będzie na nie stać, może oznaczać, że rynek hipoteczny w Polsce będzie rósł bardzo długo i dynamicznie" - podkreślił.

    Zaznaczył, że obawia się jednak braku pieniędzy w Polsce na finansowanie tego przedsięwzięcia. 

    "Przy stopie stałej musimy uzyskać maksymalnie długi dostęp do fundowania. Banki polskie będą w celu uzyskiwania spójności polityki ryzyka sięgać po 5-letnie finansowanie. I tu najbardziej efektywną metodą są listy zastawne. Dzisiaj nikt nie ma obowiązku wychodzenia na rynek po finansowanie, jeśli ma wystarczająco silną bazę depozytową. Nasz bank dysponuje mocną bazę depozytową, ale mamy też potrzebę dostępu do różnych źródeł długoterminowego finansowania na dobrą stopę" - powiedział Bartkiewicz. 

    Podkreślił, że w normalnej procedurze funkcjonowania ustabilizowanego rynku szczególnie na stopę stałą - powinna być reguła, która mówi: oprócz stabilnych depozytów (patrz: depozyty w postaci rachunków oszczędnościowych) bank powinien mieć źródło długoterminowego finansowania. 

    "Obecnie jest to luka w systemie, którą w pewnym momencie trzeba będzie wypełnić - podsumował. 

    Na rynku działają obecnie mBank Hipoteczny, Pekao Bank Hipoteczny oraz PKO BP Bank Hipoteczny. W połowie stycznia zgodę na utworzenie ING Banku Hipotecznego uzyskał od KNF ING Bank Śląski. Z kolei Bank Zachodni WBK poinformował w tym tygodniu, że wkrótce złoży do nadzoru wniosek w  sprawie zgody na utworzenie własnego banku hipotecznego.

    Agnieszka Morawiecka

    (ISBnews)

     

  • 23.01, 17:45Program dla górnictwa węgla brunatnego wkrótce trafi do Komitetu Stałego RM 

    Warszawa, 23.01.2018 (ISBnews) - Program dla sektora górnictwa brunatnego powinien wkrótce być przedmiotem prac Komitetu Stałego Rady Ministrów, poinformował ISBnews wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

    "Program dla górnictwa węgla brunatnego jest przygotowany i w najbliższym czasie będzie przedstawiony Komitetowi Stałemu Rady Ministrów" – powiedział Tobiszowski w rozmowie z ISBnews.

    W dalszej kolejności program trafi pod obrady na posiedzeniu rządu.

    Program dla sektora górnictwa węgla brunatnego w Polsce znalazł się w wykazie prac legislacyjnych i programowych w grudniu 2017 r.

    Jak podano wówczas, istota rozwiązań ujętych w projekcie to:
    1. Zaspokojenie krajowego zapotrzebowania na węgiel brunatny i zagwarantowania niezbędnych dostaw węgla brunatnego na rynek krajowy.
    2. Poprawa warunków pracy górników w wyrobiskach.
    3. Wsparcie konkurencyjności krajowego rynku energetycznego a tym samym konkurencyjności gospodarki narodowej, poprzez dostęp do surowców po racjonalnych i konkurencyjnych kosztach.
    4. Nośnik energii akceptowalny z punktu widzenia ochrony środowiska oraz ochrony rolniczej przestrzeni produkcyjnej.

    Kamila Wajszczuk

    (ISBnews)

  • 23.01, 17:43ME chce stworzyć mapę zapotrzebowania na węgiel kamienny 

    Warszawa, 23.01.2018 (ISBnews) - Ministerstwo Energii chce, aby powstała mapa odbiorców indywidualnych i ciepłowni węglowych, która pomogłaby zarządzać dostawami węgla i działaniami antysmogowymi, poinformował ISBnews wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

    "Planujemy stworzyć mapę Polski, na której zaznaczymy odbiorców indywidualnych i ciepłownictwo, na której widoczne będzie, kto gdzie odbiera węgiel i z jakiego kierunku" – powiedział Tobiszowski w rozmowie z ISBnews.

    Informacje mogłyby pomóc zarządzać dostawami węgla, ale także przysłużyć się ochronie środowiska.

    "Dzięki temu moglibyśmy też budować projekcje walki z zanieczyszczeniem powietrza" – powiedział minister.

    Ministerstwo rozpocznie prace nad tym projektem w tym roku, ale nie precyzuje na razie terminu ich zakończenia.

    Kamila Wajszczuk

    (ISBnews)

  • 23.01, 17:38Tobiszowski z ME: Program dla górnictwa węgla kam. zapewni rentowność sektora 

    Warszawa, 23.01.2018 (ISBnews) - Przyjęty dziś przez rząd "Program dla sektora górnictwa węgla kamiennego" ma zapewnić rentowność sektora i zabezpieczyć potrzeby energetyczne, poinformował ISBnews wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. W strukturze sektora nie są planowane zmiany.

    "Zbudowaliśmy program, który w swojej misji zakłada rentowność i efektywność funkcjonowania branży. To są ważne elementy ekonomiczne. Chcemy to osiągnąć poprzez inwestycje w innowacyjność, w zaawansowane technologie. Chcemy również budować tak zwane zasoby ludzkie – kadrę menedżerską i pracowniczą, która będzie przygotowana pod nowe założenia techniczne" – powiedział Tobiszowski w rozmowie z ISBnews.

    Program zakłada też, że sektor stanie się ważnym instrumentem niezależności polskiej energetyki i konkurencyjności polskiej gospodarki.

    "Wpisaliśmy do programu, co zostało wynegocjowane w Brukseli, że ten wolumen węgla energetycznego, który mamy dziś w Polsce – ok. 60 mln ton rocznie – zostanie utrzymany również w 2030 r." - wskazał wiceminister.

    Do programu wpisano także integrację pionową spółek węglowych i przedsiębiorstw energetycznych, która realizowana jest od 2015 r. i zaowocowała m.in. powstaniem Polskiej Grupy Górniczej oraz przejęciem Lubelskiego Węgla Bogdanka przez Eneę.

    "Jeśli chodzi o strukturę, to zbudowaliśmy to, co chcieliśmy. W strukturze organizacyjnej sektora nie planujemy zmian" – powiedział Tobiszowski.

    Wśród zadań zawartych w programie jest także budowa Sektorowego Funduszu Stabilizacyjnego. Zdaniem ministra, każda ze spółek węglowych powinna mieć środki, które pozwolą na stabilizację na wypadek pogorszenia się koniunktury na rynku – na wzór funduszu powołanego w JSW.

    Minister podkreślił rolę projektów innowacyjnych w programie. Kluczową rolę ma tu pełnić JSW, a wypracowane przez nią rozwiązania mogą być później wdrażane w kolejnych kopalniach. Nadzieje pokłada także w projekcie przedeksploatacyjnego pozyskania metanu ze złóż węgla.

    Program zakłada także udostępnienie nowych złóż węgla kamiennego. Nie wskazuje jednak podmiotu odpowiedzialnego za te prace.

    "Musimy stworzyć mapę dostępności złóż. Na pewno potrzebujemy albo nowego szybu, albo nowej kopalni, gdzie węgiel będzie wydobywany w sposób ekonomiczny. Dopiero potem będziemy się starali znaleźć operatora" – wyjaśnił wiceminister.

    "Chciałbym podkreślić, że ten program był wyjątkowo mocno konsultowany z zainteresowanymi środowiskami i to jest jego walorem" – powiedział także Tobiszowski.

    Rada Ministrów przyjęła dziś Program dla sektora górnictwa węgla kamiennego. Pod koniec czerwca 2017 r. zyskał on akceptację Zespołu Trójstronnego ds. bezpieczeństwa socjalnego górników. Następnie był przedmiotem uzgodnień społecznych i międzyresortowych.

    Kamila Wajszczuk

    (ISBnews)

  • 11.12, 15:25Kościński z MR: Chcemy przyciągać firmy innowacyjne z nowymi technologiami 

    Warszawa, 11.12.2017 (ISBnews) - Głównym celem zmiany ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) jest ściąganie na teren całej Polski nowych inwestycji, ale nie tylko o charakterze ilościowym, ale głównie jakościowym, poinformował Isbnews.tv wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński. Jego zdaniem, głównym kryterium przy wydawaniu zezwoleń będzie innowacyjność i nowoczesność inwestycji, a czuwać nad tym będą m. in. zarządy istniejących obecnie 14 stref.

    "Plan polegający na utworzeniu jednej wielkiej specjalnej strefy ekonomicznej obejmującej teren całej Polski ma na celu ściągnięciu do Polski kolejnych inwestycji. Zależy nam jednak, by nie były to jak dotąd tylko fabryki czy montownie, ale firmy reprezentujące najnowsze technologie na świecie, nawiązujące współpracę z uniwersytetami w zakresie badań i rozwoju, ale również oferujących jakość pracy na najwyższym poziomie" - powiedział Kościński w rozmowie z ISBnews.tv.

    Według niego, Ministerstwo Rozwoju nie planuje likwidacji dotychczas istniejących stref ekonomicznych, wyznacza natomiast dla nich nowe zadania. SSE mają stać się bowiem punktem pierwszego kontaktu dla potencjalnego inwestora, który ma dodatkowo "pilotować" go przez cały okres pobytu w Polsce.

    "Zarządy stref będą pomagały inwestorowi w każdym miejscu cyklu inwestycji, przed podjęciem decyzji, podczas inwestycji i po inwestycji. Zamiana zakłada dodatkowo wypracowanie strategii inwestycji dla danego regionu, współpracę zarządów z lokalnymi samorządami, uniwersytetami i z lokalnym biznesem" - wyjaśnił Kościński.

    We wrześniu br. wicepremier Mateusz Morawiecki zaprezentował w Krynicy-Zdrój projekt ustawy, która tworzy nowy instrument wsparcia dla inwestorów. W nowej koncepcji zachęty podatkowe będą dostępne na całym terytorium Polski (bez ograniczeń terytorialnych), ale z zachowaniem zasad dotyczących przeznaczenia terenu. W efekcie proponowanych zmian skumulowana wartość nakładów inwestycyjnych wyniesie 117,2 mld zł do 2027 r., a skumulowana liczba nowych miejsc pracy w tym okresie to 158,3 tys.

    Według założeń, o nowy standard obsługi inwestora zadbają spółki zarządzające, które będą zarządzały nowym instrumentem zawartym w ustawie. Będą głównym punktem kontaktu w regionie w ramach systemu obsługi inwestora, a także regionalnym koordynatorem udzielania pomocy publicznej w obszarze instrumentu zwolnień podatkowych i dotacji rządowych.

    W Polsce działa obecnie 14 specjalnych stref ekonomicznych, które mogą działać do 31 grudnia 2026. Od początku ich działania czyli od 1995 r., wartość nakładów inwestycyjnych poniesionych przez firmy w SSE przekroczyła 112 mld zł, a zatrudnienie na terenie SSE na koniec 2016 r. znalazło 332 114 pracowników.

    (ISBnews)

     

  • 20.11, 10:53Borys z PFR: Jesteśmy otwarci na rozmowy z ubezpieczycielami na temat PPK 

    Londyn, 20.11.2017 (ISBnews) - Ze względu na niski limit opłat przewidziany w systemie pracowniczych planów kapitałowych (PPK) zakłady ubezpieczeń będą partycypować w fazie akumulacji środków przez PPK raczej za pośrednictwem swoich towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI), a nie bezpośrednio, uważa prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys. Podkreślił jednak, że strona rządowa jest otwarta na dyskusję z ubezpieczycielami i liczy w szczególności na ich "potężną rolę" na etapie rozłożonych na lata wypłat środków z PPK.

    "Mogę zadeklarować, że jesteśmy otwarci na dyskusję, te projekty dopiero trafią do konsultacji, więc jeżeli branża ubezpieczeniowa będzie miała jakieś swoje uwagi i propozycje, to będziemy rozmawiać" - powiedział Borys ISBnews w kuluarach konferencji Poland 2.0. Summit, współorganizowanej w Londynie przez polskie organizacje studenckie i Boston Consulting Group (BFG).

    "Będziemy promować podatkowo, żeby te środki nie były na raz wypłacane, tylko przez co najmniej 10 lat, w ratach, to będzie tutaj potężna rola ubezpieczycieli, żeby przyszli tutaj z ciekawymi produktami - jak po okresie akumulacji tych środków dostarczać ciekawe produkty" - dodał prezes Funduszu.

    Wcześniej prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) Grzegorz Prądzyński powiedział w rozmowie z ISBnews w kuuarach Kongresu 590, że system PPK przysłuży się wspieraniu wzrostu oszczędności i inwestycji w Polsce, ale atrakcyjność i popularność nowych rozwiązań mogłaby znacząco wzrosnąć, jeśli rząd zgodzi się na udział w tym programie zakładów ubezpieczeń.

    Borys zwrócił uwagę w rozmowie z ISBnews, że proponowany w Polsce model PPK jest bardzo blisko modelu brytyjskiego, podobne programy są w Nowej Zelandii i USA, bazujące na automatycznym zapisie.

    "W Polsce jednocześnie mamy obecnie inną strukturę podatkową, bo jest podatek od instytucji finansowych - on jest pobierany od ubezpieczycieli i od banków, fundusze są tutaj wyłączone. Ubezpieczyciele nie do końca są wyłączeniu z tego programu, bo prawie wszyscy ubezpieczyciele mają swoje towarzystwa funduszy inwestycyjnych, więc mogą w tym programie uczestniczyć za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Natomiast jeżeli byśmy dopuścili ubezpieczyciela, to biorąc pod uwagę że wprowadzamy w systemie PPK limit kosztów na poziomie maksymalnie 0,6%, a podatek od instytucji finansowych to ponad 0,4%, to nie ma to sensu" - podsumował prezes PFR.

    System PPK jest przeznaczony dla 11,4 mln Polaków, którzy odprowadzają składki na ubezpieczenie społeczne. Jest on współfinansowany przez państwo - w formie 250 zł składki powitalnej i 240 zł corocznej dopłaty, a także w formie zwolnienia pracodawcy ze składek na ubezpieczenie społeczne od wpłat wnoszonych do PPK. Przy wpłacie 2% wynagrodzenia kolejne 1,5 dopłaca pracodawca, z możliwością zwiększenia wpłat do 4% po obu stronach.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 20.11, 09:53Kurtyka: Rząd zajmie się ustawą o elektromobilności w najbliższym czasie 

    Londyn, 20.11.2017 (ISBnews) - Projekt ustawy o elektromobilności został już zaakceptowany przez Komitet Stały Rady Ministrów i w najbliższym czasie trafi pod obrady Rady Ministrów, poinformował ISBnews wiceminister energii Michał Kurtyka.

    "Jesteśmy na końcowym etapie prac rządowych. Mieliśmy okazję przejść przez Komitet Stały Rady Ministrów i w tym momencie ustawa czeka na to, żeby zostać skierowaną na Radę Ministrów. To kwestia krótsza niż kilka tygodni" - powiedział Kurtyka ISBnews w kuluarach konferencji Poland 2.0. Summit, współorganizowanej w Londynie przez polskie organizacje studenckie i Boston Consulting Group (BFG).

    Ministerstwo Energii skierowało projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych do konsultacji pod koniec kwietnia br. Liczyło wówczas, że ustawa wejdzie w życie od 1 stycznia 2018 r. Projekt ustawy zakłada m.in. konkursy na budowę infrastruktury ładowania w 32 gminach, zwolnienia finansowe dla firm i ułatwienia dla kierowców poruszających się samochodami elektrycznymi.

    "My uważamy, że ten cel, który sobie wyznaczyliśmy, tzn. 1 mln pojazdów elektrycznych w 2025 r. jest realistyczny i ambitny, czyli taki, który wymaga już zmobilizowania dosyć sporej liczby instytucji publicznych, ale też finansowania, m.in. rozwoju infrastruktury. Na pewno bardzo dużo się będzie działo w najbliższych latach, jeżeli chodzi o technologię na całym świecie" - dodał Kurtyka w rozmowie z ISBnews.

    Wiceminister wskazał, że - w przeciwieństwie do niektórych krajów - Polska nie będzie wyznaczać terminu, po którym zaprzestałaby rejestracji pojazdów na benzynę i olej napędowy.

    "My nie jesteśmy w takiej konwencji, żebyśmy chcieli licytować się na anonse, natomiast na pewno zależy nam na tym, żeby zwiększać udział pojazdów elektrycznych, w szczególności w transporcie publicznym i ustawa o elektromobilności zakłada, że w 2028 r. 30% transportu autobusowego w miastach będzie realizowane autobusami elektrycznymi" - podsumował Kurtyka.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 17.11, 13:12Prezes PIU: Ubezpieczyciele mogliby zwiększyć atrakcyjność PPK i ich popularność 

    Warszawa, 17.11.2017 (ISBnews) - Rządowy Program Budowy Kapitału, w tym przede wszystkim pracownicze plany kapitałowe (PPK) przysłużą się wspieraniu wzrostu oszczędności i inwestycji w Polsce, ale atrakcyjność i popularność PPK mogłaby znacząco wzrosnąć, jeśli rząd zgodzi się na udział w tym programie zakładów ubezpieczeń, poinformował ISBnews prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) Grzegorz Prądzyński.

    "Aktualnie zaprezentowany program nie uwzględnia ubezpieczycieli w fazie akumulacji, tzn. obecnie projekt przewiduje, że pracownicze plany kapitałowe będą dystrybuowane wyłącznie przez TFI. My, jako ubezpieczyciele, oczywiście prowadzimy nadal rozmowy z rządem. Firmy ubezpieczeniowe mają i wiedzę, i doświadczenie w prowadzeniu tego typu projektów. Na poziomie kosztów, który jest przewidziany możemy zaproponować bardzo ciekawe dodatki do samego programu, a przez to zwiększyć ich atrakcyjność, a tym samym powszechność" - powiedział Prądzyński w rozmowie z ISBnews w kuluarach Kongresu 590.

    W opublikowanym podczas Kongresu 590 raporcie "Jak ubezpieczenia zmieniają Polskę i Polaków", PIU postuluje: "Polska potrzebuje więcej oszczędności i inwestycji, by przyspieszyć wzrost gospodarczy" i zauważa: "Średni niedobór oszczędności krajowych w ostatnich 25 latach wyniósł 3,6% PKB". Izba stwierdza też, że: "Wspieranie wzrostu oszczędności i inwestycji jest istotną częścią rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (Kapitał dla Rozwoju) oraz ogłoszonego Programu Budowy Kapitału".

    Przedstawione w raporcie szacunki Deloitte - współautora raportu - wskazują, że "dzięki ubezpieczeniom polska gospodarka rosła przeciętnie o 0,4-0,9 mld zł rocznie więcej w ostatnich 20 latach. To oznacza, że każdego roku polska gospodarka rozwijała się szybciej o 0,1 pkt. proc. PKB".

    "Dzisiaj ubezpieczenia odpowiadają za 2% wytwarzanego PKB. Wraz ze wzrostem gospodarczym ubezpieczenia rozwijają się proporcjonalnie do gospodarki. Pamiętajmy, że dzisiaj firmy ubezpieczeniowe chronią majątek polskich przedsiębiorstw na kwotę 1 700 mld zł - tj. 60% całego majątku tych firm. Oznacza to, że kolejne 40%, stanowi potencjał do dalszego wzrostu" - skomentował Prądzyński w rozmowie z ISBnews.

    Wskazał także, że jeśli chodzi o inne ubezpieczenia, to PIU upatruje duże pole do wzrostu przede wszystkim w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych. Potrzebne są jednak odpowiednie regulacje, by ubezpieczenia rozwinęły się w Polsce tak, jak w innych krajach europejskich.

    "W Polsce obecnie, mimo rosnącego zainteresowania dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi, wciąż niewielu Polaków decyduje się na tego typy ochronę - tylko 2 mln osób ubezpieczonych w stosunku do 16,5 mln pracujących i członków ich rodzin. W krajach Europy funkcjonują w zasadzie 3 modele finansowania ochrony zdrowia: suplementarny, który występuje w Polsce i oznacza płacenie drugi raz za to samo, za co zapłaciliśmy już w składce publicznej. Jest on więc niekorzystny. Drugim najkorzystniejszym jest model ubezpieczeń komplementarnych, gdzie państwo ustala koszyk świadczeń i określa, jakie są główne obszary, w których zwraca pieniądze czy ewentualnie je finansuje, a ubezpieczyciele wchodzą w ten obszar, który nie jest objęty koszykiem. Przykładem mogą być w Polsce ubezpieczenia lekowe. Inny model ubezpieczeń społecznych to model holenderski, bardziej skomplikowany i wymagający konsensusu społecznego" - wskazał prezes Izby.

    Według raportu, ubezpieczyciele generują 225 tys. miejsc pracy w sektorze i innych branżach, w tym bezpośrednio w branży pracuje 27 tys. osób.

    (ISBnews)

     

  • 07.09, 09:17Szwed z MRPiPS: Ponad 20% uprawnionych do emerytury może pozostać na rynku pracy 

    Krynica-Zdrój, 07.09.2017 (ISBnews) - Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) liczy, że nawet ponad 20% osób, które uzyskają prawo do emerytury po obniżeniu wieku emerytalnego od 1 października br. pozostanie na rynku pracy, poinformował ISBnews wiceminister Stanisław Szwed.

    "Liczymy, że nie wszyscy skorzystają z uprawnienia przejścia na emeryturę od października br. , którym będzie przysługiwało to prawo. Część osób przełoży na późniejszy okres tę decyzję. Ok. 20% lub być może nawet więcej osób chce nabyć prawa do emerytury i dalej pozostać na rynku pracy. Wynika to z tego, że poziom emerytur jest niski i będzie chciało dopracować i podnieść poziom emerytur" - powiedział Szwed w rozmowie z ISBnews w kuluarach Forum Ekonomicznego w Krynicy.

    "Stąd ta ważna inicjatywa jak doradcy emerytalni, który przeliczają emerytury i pokazują poziom emerytur najlepszą ścieżkę dla ubezpieczonego jaka może sobie wybrać. Część osób będzie brało pod uwagę, w jaki moment odejść na emeryturę" - dodał wiceminister.

    Pod koniec sierpnia br. szefowa resortu Elżbieta Rafalska poinformowała, że według szacunków odejście 82% uprawnionych tuż po obniżeniu wieku emerytalnego oznaczałoby, że liczba emerytur wypłaconych na koniec grudnia 2017 r. wzrosłaby o ok. 331,3 tys. Jak wówczas podała minister, liczba wniosków od osób, które będą mogły przejść na emeryturę dzięki nowej ustawie będzie później spadać - w 2018 r. do 148 tys., a w 2019 r. - do 90 tys.

    "Szacunki mówią o łącznie 0,5 mln osób, które nabędą prawo do emerytury normalnym trybem i z racji przywrócenia wieku emerytalnego. ZUS jest przygotowany na przyjęcie takiej liczby osób. Środki w budżecie są przyszłoroczne w tegorocznym, a także w przyszłorocznym budżecie, więc nie ma tutaj zagrożeń" - podkreślił Szwed w rozmowie z ISBnews.

    Na początku kwietnia br. MRPiPS podało, że 17% Polaków decyduje o późniejszym skorzystaniu z prawa do emerytury niż w obowiązującym (podwyższonym) wieku emerytalnym.

    Podpisana przez prezydenta w grudniu ub.r. ustawa przewiduje obniżenie od 1 października 2017 r. wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

    Renata Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 26.05, 10:58Hennig-Kloska:Nowoczesna przedstawi ustawę alternatywną dla 500+ przed wakacjami 

    Warszawa, 26.05.2017 (ISBnews) - Projekt ustawy wprowadzający program "Aktywna rodzina" będzie gotowy przed tegorocznymi wakacjami sejmowymi, wynika z wypowiedzi poseł Nowoczesnej Pauliny Hennig-Kloski. Miałby on zastąpić socjalny program Rodzina 500+, realizowany przez PiS.

    "Wraz z zespołem parlamentarnym ds. programu 'Aktywna Rodzina', który właśnie powołaliśmy będziemy gotowi z projektem odpowiedniej ustawy jeszcze przed wakacjami. Chcemy przedstawić wtedy szczegółowe rozwiązania i wyliczenia" - powiedziała ISBnews Hennig-Kloska.

    Według założeń nowego programu, osoba pracująca otrzyma ulgę podatkową w kwocie 3 tys. zł rocznie na każde dziecko, rozpoczynając od dziecka pierwszego. Rodzina z jednym dzieckiem otrzyma 3 tys. zł, z dwójką dzieci 6 tys., z trójką dzieci 9 tys. zł. i tak dalej.

    "Obecnie z programu 500+ korzysta 3,9 mln dzieci, a my chcemy objąć naszym programem 6 mln dzieci. Z naszych szacunków wynika, że jeśli tę liczbę pomnożymy przez 3 tys. zł, to uzyskamy kwotę 18 mld zł, co wobec 25 mld zł wydawanych rocznie na program 500 plus przyniesie oszczędność w wysokości 7 mld zł. Dodatkowe 1 mld zł oszczędności powstanie w związku zmianą systemu rozliczenia" – uważa Hennig-Kloska.

    Dodała, że zamiast składania wniosków i wydawania decyzji administracyjnych nowy system zostanie włączony w rozliczenia podatkowe. Zaoszczędzona kwota, w sumie 8 mld zł, będzie mogła być wydana na różne inne formy wsparcia rodzin.

    Według założeń programu, mają w nim być uwzględnione wszystkie osoby pracujące, niezależnie od formy rozliczenia dochodów - zarówno osoby płacące podatek dochodowy PIT, jak i podatek rolny. Rodziny nie będą czekały na wypłatę środków przez 12 miesięcy, pieniądze będą wypłacane w oparciu o rozliczenie roku poprzedniego.

    "Wsparcie otrzymają rodziny, które mieszczą się w pierwszym progu podatkowym PIT - 18% (roczne dochody na podatnika do 85 000 zł, czyli 97% podatników). Nie będzie wsparcia dla najzamożniejszych z drugiego progu podatkowego, ale dla tych, którzy są blisko granicy progu, zastosujemy zasadę złotówka za złotówkę" - powiedziała posłanka.

    Według niej, ten program jest bardziej sprawiedliwy, gdyż wsparcie otrzymują także pierwsze dzieci i obejmuje on także matki samotnie wychowujące dzieci, a dodatkowo odcina wsparcie najbogatszych. "Istotne jest również to, że program ten aktywizuje do podjęcia pracy, gdyż jest on skierowany dla rodzin pracujących" - dodała.

    Hennig-Kloska zapowiada także przebudowę systemu pomocy społecznej, który według niecj dziś jest nieefektywny - tak by pomoc trafiała tam, gdzie jest potrzebna. "Pomoc społeczna powinna trafiać przede wszystkim do rodzin z osobami niepełnosprawnymi, rodzin niepełnych, a także osób które nie są w stanie pracować z uwagi na wiek czy chorobę" - wskazała.

    Zdaniem Janusza Szewczaka z klubu PiS, założenia do projektu zaproponowane przez Nowoczesną zawierają szereg błędów.

    "Nie uwzględnili m.in tego, że dzisiaj odpisy podatkowe na dzieci wynoszą około 7 mld zł rocznie i one istnieją. A jeśli chcą zwiększyć te odpisy, to znaczy zwiększyć koszty o kolejne 13 mld zł. Wcześniej Nowoczesna mówiła, że nie ma 20 czy 22 mld zł na 500+, a teraz chcą dać na pierwsze dziecko, gdzie będzie potrzebne dodatkowo około 20 mld zł?" - powiedział ISBnews Szewczak.

    Według niego, istnieją systemy ulg podatkowych na dzieci i rodzinę np. we Francji, na których można by się wzorować, ale trudno je przenieść, gdyż w przypadku Francji to są wydatki rzędu ok. 100 mld euro rocznie. "Nas nie stać takie wydatki. Oczywiście, należy myśleć nad tym, jak premiować podatkowo rodziny, bo to jest sensowne, ale pewne mechanizmy są i pozostają" - dodał Szewczak.

    Marek Knitter

    (ISBnews)

     

  • 25.05, 12:41Sasin: Komisja chce zakończyć prace nad ustawą o spreadach przez wakacjami 

    Warszawa, 25.05.2017 (ISBnews) - Sejmowa Komisja Finansów Publicznych liczy, że jeszcze przed wakacjami sejmowymi uda się zakończyć pracę nad projektem ustawy o spreadach, a także o regionalnych izbach obrachunkowych, wynika z wypowiedzi przewodniczącego Komisji Jacka Sasina.

    "Jako Komisja nie mamy większych zaległości w sensie takim, że pracujemy nad jakimiś wielkimi ustawami i chcemy je do wakacji zakończyć. Teraz głównie to są ustawy frankowe i pracujemy nad  nimi w podkomisji i chciałbym, żeby to wyszło przed wakacjami" - powiedział ISBnews Sasin.

    Dodał, że istotna jest również ustawa o zmianie ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, gdzie chodzi m.in. o wprowadzenie konkursów i kadencyjności przewodniczących. "Jest to moim zdaniem również ważna ustawa dla poprawienia jakości pracy regionalnych izb obrachunkowych" - wskazał.

    "Przede wszystkim myślę, że istotne są dla nas franki, gdyż też obiecałem i myślę, że wielu kredytobiorców czeka, żeby chociażby jakąś ulgę w postaci zwrotu części tych spreadów móc uzyskać. Myślę, że na pewno przed wakacjami pracę nad ustawę o spreadach, czyli prezydencką, zdążymy zakończyć" - podkreślił Sasin.

    Sejm przerwę wakacyjną rozpoczyna w sierpniu i potrwa ona do około połowy września.

    Sasin podkreślił, że Komisja nie otrzymała jeszcze wszystkich danych, o jakie poprosiła m.in. Komisję Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski podczas ostatniego posiedzenia.

    "Zobaczymy, jakie będą informacje, bo poprosiliśmy m.in. o dane o tym, jak przebiega proces przewalutowania, czyli coś, co miało się odbyć bez udziału ustawy. Czekamy na informacje od NBP, jak ten proces przebiega i na podstawie tego będziemy również podejmować decyzję co do pozostałych dwóch projektów ustaw, które dotyczą już stricte przewalutowania. Nie wykluczam, że będziemy obserwować cały ten proces, gdyż powiedziano wcześniej, że instytucje bankowe mają rok i że w tym czasie zobaczymy jakieś widoczne efekty i po wakacjach będzie trzeba zapewne decydować. Również pan Prezydent będzie musiał decydować" - dodał przewodniczący.

    Według niego, kwestia spreadów i przewalutowania kredytów frankowych to są dwie osobne sprawy.

    "Decyzje dotyczące podwyższenia wymogów kapitałowych dla banków podjął Komitet Stabilności Finansowej. Natomiast dzisiaj pytanie jest takie, czy one są wystarczające do tego, aby zachęcić banki do przewalutowania i tutaj są różne opinie. Być może one nie są na tyle uciążliwe dla banków, żeby skłonić banki do tego, aby proponować klientowi przewalutowanie po niższej nieco cenie niż dzisiejsza cena franka szwajcarskiego. Poza tym nie wiemy, czy w ogóle ten proces się rozpoczął i czy są jakieś przykłady takiego przewalutowania. To są ważne informacje dla nas jako Komisji i dlatego oczekujemy od NBP tych informacji" - powiedział Sasin.

    Dodał, że na te informacje również oczekuje Prezydent, gdyż złożył obietnice, że jeśli ten mechanizm nie zadziała w ciągu roku i nie będzie widocznych efektów, to zastanowi się również nad swoją ustawą o przewalutowaniu.

    "Być może, jeśli byłaby taka wola pana Prezydenta, to wtedy wrócilibyśmy do kwestii przewalutowania łącznie z ustawami, które już zostały złożone ze strony partii opozycyjnych" - dodał.

    Przewodniczący przedstawił też plany dotyczące prac Komisji po wakacyjnej przerwie.

    "Po wakacjach zaczniemy zapewne prace nad budżetem na kolejny rok. Do Komisji wrócą zapewne projekty ustaw przedstawione przez klub Kukiz15, jedna z nich ma kierunkową pozytywną opinię rządu i oczekuję, że podkomisja się nimi zajmie i zarekomenduje jakąś decyzję w tej sprawie" - powiedział Sasin.

    "Ustawy o zmianie ustawy ordynacja podatkowa jeszcze nie ma w Sejmie, więc trudno mi mówić o jakimś terminie, ale jeśli tylko się pojawi, to oczywiście jesteśmy gotowi, żeby nad nią szybko pracować" - podkreślił Sasin.

    Marek Knitter

    (ISBnews)