ISBNewsLetter
S U B S K R Y P C J A

Zapisz się na bezpłatny ISBNewsLetter

Zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera, w którym codziennie znajdą Państwo najważniejszą depeszę ISBnews, przegląd informacji dostępnych w naszym Portalu i kalendarium nadchodzących wydarzeń biznesowych i ekonomicznych. Subskrypcja jest bezpłatna.

* Dołączając do ISBNewsLetter'a wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204). Twój adres e-mail będzie wykorzystany wyłącznie do przekazywania informacji na temat działań ISBNews i nie zostanie przekazane podmiotom trzecim. W kazdej chwili można wypisać się z listy subskrybentów klikając link na dole każdego ISBNewsLettera.

Najnowsze depesze: ISBnews Legislacja

  • 11.09, 16:35Glapiński: Wpływ propozycji PiS dot. płacy minimalny dla CPI, neutralny dla PKB 

    Warszawa, 11.09.2019 (ISBnews) - Zapowiadane przez Prawo i Sprawiedliwość (PiS) podwyżki płacy minimalnej mogą mieć minimalny wpływ na inflację - max. o 0,1 pkt proc. w przyszłym roku i podobnie w kolejnym, natomiast wpływ na PKB zbilansuje się i będzie neutralny, szacuje prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Adam Glapiński.

    "Z interesującego nas punktu widzenia, jeśli takie będą działania, jak przedstawione propozycje […] to jest minimalny wpływ na inflację, max. 0,1 pkt w przyszłym roku i podobnie w kolejnym" - powiedział Glapiński podczas konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.

    Podkreślił, że projekcja inflacyjna NBP nie obejmuje jeszcze 2023 r.

    Wskazał też, że wpływ tych propozycji będzie nieporównywalnie mniejszy niż było to w przypadku programu 500+.

    "Nie jest to ważne wyzwanie czy zmiana. Z punktu widzenia inflacji to właściwie marginalne wydarzenie" - powiedział szef banku centralnego.

    Wzrost płacy minimalnej wyniesie ok. 15%, a płace w gospodarce rosną średnio o 7% rocznie, podkreślił także.

    "Druga kwestia to wpływ na wzrost PKB. Według wstępnego szacunku, wpływ na PKB będzie neutralny. Wpływ popytowy będzie pozytywny i może być pewien wpływ negatywny i one się wzajemnie zrównoważą" - powiedział też Glapiński.

    "Trudno mówić o formalnych ocenach, bo te przedstawiamy w projekcji inflacji. Jeżeli te zapowiedzi zostaną sformalizowane, to odniesiemy się do nich w listopadzie przy publikacji projekcji" - podsumował prezes NBP.

    Podczas sobotniej konwencji PiS prezes tej partii Jarosław Kaczyński zapowiedział, że płaca minimalna wzrośnie w Polsce do 3 tys. zł na koniec 2020 roku i do 4 tys. zł na koniec 2023 r. Z kolei premier Mateusz Morawiecki poinformował, że płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł już od 1 stycznia 2020 r.

    Na wtorkowym posiedzeniu Rada Ministrów przyjęła projekt rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę przewidujący jej wzrost do 2 600 zł w przyszłym roku. W czerwcu rząd proponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło w 2020 roku do 2 450 zł z 2 250 zł obecnie obowiązujących.

    (ISBnews)

     

  • 10.09, 11:23FPP i CALPE: Trzeba 'zmierzyć się' z propozycją 2600 zł płacy minimalnej w 2020 

    Warszawa, 10.09.2019 (ISBnews) - Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) uważają, że Rada Dialogu Społecznego będzie musiała "zmierzyć się" z zapowiedziami nie tylko podniesienia płacy minimalnej do 3 tys. brutto na koniec przyszłego roku, ale na 2600 zł od stycznia 2020 roku, poinformował przewodniczący FPP i prezes CALPE Marek Kowalski.

    "Uzgodnione było podniesie płacy do 2450 zł od stycznia 2020 r. Myśmy byli gotowi zgodzić się na 2500 zł, natomiast z obecną zapowiedzią będzie musiała zmierzyć się Rada Dialogu Społecznego" - powiedział Kowalski podczas konferencji prasowej.

    Jego zdaniem, o ile firmy produkcyjne mogą być w stanie poradzić sobie z podniesieniem płacy minimalnej, to branża usługowa, szczególnie budownictwo może mieć poważny problem.

    "Jeżeli mamy podniesienie płacy minimalnej i wprowadzenie PPK, to dla niektórych firm łączne obciążenie może stanowić problem. Mamy obawy co do zapowiedzi podniesienia płacy minimalnej do 3 tys. zł na koniec przyszłego roku. W naszej opinii, podniesienie pensji minimalnej bez zmiany klina podatkowego podniesie nam inflację" - dodał Kowalski.

    Podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości (PiS) prezes tej partii Jarosław Kaczyński zapowiedział, że płaca minimalna wzrośnie w Polsce do 3 tys. zł na koniec 2020 roku i do 4 tys. zł na koniec 2023 r. Z kolei premier Mateusz Morawiecki poinformował, że płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł już od 1 stycznia 2020 r.

    Na dzisiejszym posiedzeniu Rada Ministrów zajmie się m.in. projektem rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r.

    W czerwca rząd zaproponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło w 2020 roku do 2 450 zł z 2 250 zł obecnie obowiązujących, co oznacza to wzrost o 200 zł (8,9%) w stosunku do br. Rząd proponuje również podniesienie minimalnej stawki godzinowej do 16 zł w 2020 r. z 14,7 zł w 2019 r.

    (ISBnews)

     

  • 10.09, 11:18Tchórzewski: Propozycje dot. płacy minimalnej oparte na dogłębnych analizach 

    Warszawa, 10.09.2019 (ISBnews) - Propozycje dotyczące podniesienia płacy minimalnej przedstawione podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości (PiS) były oparte na dogłębnie przygotowanych analizach, z których wynika, że można je zrealizować, wynika ze słów ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

    "Nowe przepisy, które będą wprowadzane będą konsultowane, tak jak nasze prawo tego wymaga. My pokazujemy to, co wynika z analiz. Jeżeli przedstawia się program partii, to jest on oparty na dogłębnie przygotowanych analizach, że tak można zrobić" - powiedział Tchórzewski podczas konferencji prasowej w odpowiedzi na pytanie czy propozycje podniesienia płacy minimalnej były konsultowane.

    "Jestem przekonany, że tak będzie, bo my mamy dogonić Europę" - dodał minister.

    Według niego, obecnie Polacy są bardziej przedsiębiorczy i w dziedzinie zaradności jesteśmy jednymi z najlepszych.

    "Wzrosła znacząco rentowność przedsiębiorstw, a to widać po budżecie ministra finansów. Chodzi o to, żeby przedsiębiorcom było dobrze i żeby im odpowiednio dużo pieniędzy zostawało w kieszeni, ale żeby także odpowiednio słusznie dzielili się z pracownikami, a nad tym musi czuwać państwo, jeśli chodzi o proporcje" - dodał Tchórzewski.

    Podczas sobotniej konwencji PiS prezes tej partii Jarosław Kaczyński zapowiedział, że płaca minimalna wzrośnie w Polsce do 3 tys. zł na koniec 2020 roku i do 4 tys. zł na koniec 2023 r. Z kolei premier Mateusz Morawiecki poinformował, że płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł już od 1 stycznia 2020 r.

    Na dzisiejszym posiedzeniu Rada Ministrów zajmie się m.in. projektem rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r.

    W czerwca rząd zaproponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło w 2020 roku do 2 450 zł z 2 250 zł obecnie obowiązujących, co oznacza to wzrost o 200 zł (8,9%) w stosunku do br. Rząd proponuje również podniesienie minimalnej stawki godzinowej do 16 zł w 2020 r. z 14,7 zł w 2019 r.

    (ISBnews)

     

  • 09.09, 13:53Rząd rozpatrzy we wtorek m.in. wysokość minimalnego wynagrodzenia w 2020 r.  

    Warszawa, 09.09.2019 (ISBnews) - Rada Ministrów na wtorkowym posiedzeniu zajmie się m.in. projektem rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r., podała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

    Zgodnie z porządkiem obrad, rząd zajmie się jutro także projektem ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów, nowelą - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw,  o zmianie ustawy o transporcie kolejowym oraz niektórych innych ustaw,a także projektem rozporządzenia rady ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.

    Rząd będzie rozważał również projekt uchwały w sprawie przyjęcia "Mapy drogowej transformacji w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym", projekt uchwały w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą "Wieloletni program inwestycji w zakresie rewitalizacji i rozbudowy Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej - Curie w Warszawie - etap I", a także projekt uchwały w sprawie przyjęcia "Założeń do Programu przeciwdziałania niedoborowi wody na lata 2021-2027 z perspektywą do roku 2030".

    (ISBnews)

     

  • 05.09, 12:01Morawiecki nie wyklucza podwyżki płacy minimalnej do powyżej 2450 zł w 2020 r. 

    Warszawa, 05.09.2019 (ISBnews) - Płaca minimalna na 2020 rok może zostać podwyższona do poziomu wyższego niż proponowane w czerwcu przez rząd 2 450 zł, wynika z wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego.

    "Ja nie wykluczam pewnej dalszej korekty w górę w tym obszarze. Ostateczną decyzję poznamy we wrześniu" - powiedział Morawiecki w wywiadzie dla Money.pl.

    "Jesteśmy w dyskusji ze związkiem zawodowym Solidarność, dyskutujemy to również z ministrem gospodarki jednym i drugim - panem Jerzym Kwiecińskim i panią Jadwigą Emilewicz - i ministrem finansów - czyli wcześniej panem Marianem Banasiem, obecnie ja tę funkcję sprawuję. W ramach Ministerstwa Finansów patrzymy, co jest możliwe, bo podniesienie pensji minimalnej oznacza też wzrost wydatków budżetowych w niektórych obszarach. Tak kwestia pozostaje otwarta, na razie czekamy na opinie Rady Dialogu Społecznego" - podkreślił premier.

    W czerwca rząd zaproponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło w 2020 roku do 2 450 zł z 2 250 zł obecnie obowiązujących, co oznacza to wzrost o 200 zł (8,9%) w stosunku do br. Rząd proponuje również podniesienie minimalnej stawki godzinowej do 16 zł w 2020 r. z 14,7 zł w 2019 r.

    (ISBnews)

     

  • 03.09, 08:05ZBP: 64% bankowców oczekuje max. 3% średniorocznego wzrostu PKB w ciągu 4 lat 

    Warszawa, 03.09.2019 (ISBnews) - Blisko 2/3 bankowców (64%) ocenia, iż w ciągu najbliższych czterech lat średnioroczne tempo wzrostu Polski nie będzie przekraczało 3%, zaś co trzeci wskazuje, iż będzie to ponad 3%. Obawy bankowców dotyczące możliwości dalszego rozwoju gospodarki budzą głównie zbyt duże obciążenia i skomplikowany system podatkowy, a także brak wykwalifikowanej kadry, wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Związku Banków Polskich (ZBP). 

    "Z analizy Związku Banków Polskich w oparciu o dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że można z optymizmem spoglądać na perspektywę kolejnych pięciu lat rozwoju gospodarczego w Europie i Polsce. Pomimo, że widoczne jest ochłodzenie nastrojów analityków, a średnia dla UE jest nieco niższa i wynosi 2,2%, to prognozy we wszystkich krajach wskazują na dalszy nieprzerwany wzrost PKB. Polska w dalszym ciągu znajdować się ma w czołówce krajów z najwyższym wzrostem PKB, chociaż sama prognoza obniżyła się o 0,1 pkt proc. w porównaniu do poprzedniego zestawienia" - czytamy w raporcie. 

    Wolniejszy wzrost (o ok. 0,5 pkt proc.) przewidywany jest także w Holandii, Rumunii, czy na Litwie. Wolno rosnąć będą również rozwinięte gospodarki krajów Europy Zachodniej, tj. Francji (1,5%), Belgii (1,4%), Wielkiej Brytanii (1,5%) czy Niemiec (1,3%). Wynik naszego zachodniego sąsiada to drugi najniższy poziom w całej UE, co niewątpliwie może być bardzo złym prognostykiem dla polskiej gospodarki - pierwszym tego sygnałem jest niski wskaźnik PMI, czyli wskaźnik aktywności finansowej przedsiębiorstw odzwierciedlający nastroje panujące na rynku. Najwolniejszy wzrost poziomu PKB odnotowany ma być we Włoszech i ma on wynieść zaledwie 0,6%, podano także. 

    Z raportu wynika, że aż 64% bankowców ocenia, iż w ciągu najbliższych 4 lat średnioroczne tempo wzrostu Polski nie będzie przekraczało 3%. Co trzeci pytany wyraża większy optymizm wskazując, iż będzie to ponad 3%, a 5% prognozuje nawet wzrost powyżej 4% rocznie. Jedynie 1% badanych szacuje wzrost polskiej gospodarki na poziomie niższym niż 1%.

    "Na pewno powinien nas cieszyć poziom dotychczasowego tempa wzrostu PKB. Z badań jednak  wynika, że Polacy są pełni obaw co do przyszłości m.in. z powodu napięć na rynkach międzynarodowych, destrukcyjnych sporów w kraju oraz spadku tempa wzrostu gospodarczego u naszych ważnych partnerów handlowych. Okres rysującego się spowolnienia postrzegam jednak jako okres zarówno wyzwań, ale i szans. Przed nami strategiczne programy rozwojowe, jak choćby program dekarbonizacji, rozwoju energetyki niskoemisyjnej, ochrona środowiska. Tu jest potrzebna współpraca nauki i firm. Dostrzegam także konieczność zwiększenia nakładów finansowych na takie dziedziny, jak mieszkalnictwo, edukację i służbę zdrowia" - skomentował prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz w rozmowie z ISBnews. 

    "Myślę też o potrzebie zmiany programów nauczania w systemie edukacji, bowiem postęp technologiczny rodzi potrzebę nowych kompetencji. To musi działać na styku praktyki i nauki, czyli potrzebny jest rozwój kształcenia dualnego. Szkoły zawodowe powinny zostać 'uszlachetnione' i muszą pokazać absolwentom, że wymagane będzie od nich posiadanie umiejętności posługiwania się maszynami z udziałem sztucznej inteligencji. To nie może być model kształcenia zawodowego sprzed 30 lat, bo on jest już w wielu sferach nieefektywny, biorąc pod uwagę obecne potrzeby pracodawców" - dodał prezes.

    ZBP podkreśla, że pomimo bardzo dobrych wyników wzrostu gospodarczego w Polsce w ostatnich latach, co trzeci pytany wskazuje, iż sytuacja ekonomiczna Polski pogarsza się, a 8% podkreśla nawet, iż jest ona zła lub bardzo zła. Połowa pytanych ocenia sytuację gospodarczą Polski jako stabilną, choć zdecydowana większość (44%) podkreśla, iż dostrzega pewne zagrożenia dla jej zachwiania.

    "Ponad 64% ankietowanych i 68% bankowców wskazuje, na zbyt duże obciążenia podatkowe, jako główny czynnik spowalniający rozwój. Równie istotnymi barierami są skomplikowany system podatkowy (wskazany przez 48% respondentów oraz 40% bankowców) oraz trudność w znalezieniu kompetentnych pracowników (wskazana przez 55% bankowców oraz 29% ankietowanych). Wśród innych ważnych barier wyróżnić można brak zachęt inwestycyjnych czy przeregulowanie rynku. Znacznie mniejsze znaczenie mają z kolei bariery sektora bankowego, czy marginalizująca się rola rynku rynku kapitałowego, na które w obu przypadkach wskazuje mniej niż co dziesiąty pytany" - czytamy także. 

    Prezes ZBP wskazał, że bankowcy szczególnie silnie odczuwają konieczność pojawienia się nowych, specjalistycznych kadr w systemie finansowym, ale - w jego ocenie - takie zmiany potrzebne są także w innych dziedzinach gospodarki, takich jak budownictwo, górnictwo, medycyna, czy rolnictwo. 

    Podkreślił, że dla dalszego finansowania gospodarki niezbędny jest silny system bankowy oraz prężny rynek kapitałowy.

    "Rynek kapitałowy w wyniku wielu błędów, przeregulowania i zbyt radykalnych rozwiązań, choćby dotyczących OFE został dramatycznie osłabiony, brak na nim koniecznego zaufania i stabilności. Gospodarka zaś potrzebuje długoterminowych źródeł finansowania rozwoju. Tu dużą szansą jest ożywienie rynku listów zastawnych, a tymczasem mamy zamrożone środki, które mogłyby być zaoferowane właśnie zagranicznym i krajowym inwestorom na krajowym rynku kapitałowym" - ocenił Pietraszkiewicz w rozmowie z ISBnews. 

    Wskazał także, że trzeba koniecznie zmniejszyć ekonomiczne  i biurokratyczne obciążenia polskiego systemu bankowego - głównego źródła finansowania polskiej gospodarki.

    "Bez stabilnie rozwijającego się systemu bankowego i towarzyszących mu innych instytucji finansowych trudno nawet marzyć o zrealizowaniu ambitnych programów rozwojowych" - podkreślił prezes ZBP. 

    Oczekiwania ekonomistów w stosunku do poziomu bezrobocia w UE wskazują na dalszy jego spadek - w większości krajów Europy poziom ten ma się znacząco obniżyć. Niezwykle korzystnie dla Polski kształtują się także prognozy rynku pracy w perspektywie pięciu najbliższych lat. Zgodnie z oczekiwaniami analityków, w 2024 roku Polska dołączy do ścisłej czołówki krajów o najniższym poziomie bezrobocia, notując na przestrzeni następnych pięciu lat średni jego poziom ok. 3,5%. Jest to wynik jedynie o 0,2 pkt proc. wyższy niż w Niemczech i taki sam, jak w wysoce rozwiniętej gospodarce Holandii. 

    "Warto zauważyć jednakże, iż tak niski poziom bezrobocia może oznaczać rzeczywisty niedobór wykwalifikowanych pracowników, co w długim okresie może stanowić istotną barierę rozwoju polskiej gospodarki. Ta tendencja w dłuższej perspektywie może mieć jednak negatywne konsekwencje związane z brakiem rąk do pracy. Pod tym względem niepokojące są również dane dotyczące całkowitej liczby osób pracujących. W ostatnim kwartale 2018 roku według danych GUS w Polsce pracowało 16 mln 400 tys. osób. Wskazuje to na spadek rok do roku o 1,3 pkt proc., co może oznaczać, że Polacy rezygnują z pracy, a także, że zmienia się struktura wiekowa w Polsce w zakresie aktywności zawodowej" - czytamy w raporcie.

    Jak podkreśla Pietraszkiewicz, spadające bezrobocie oznacza konieczność zadbania o szybszy wzrost zatrudnienia, szczególnie wśród kobiet i osób dotkniętych niepełnosprawnością oraz o lepszą wydajność i produktywność, które rosły w ostatnich latach.

    "Potrzebna jest także intensywna ale dobrze organizowana elektronizacja i robotyzacja gospodarki tak, aby nie doszło do zmniejszenia, jak to się stało w wielu krajach, jej produktywności. Do tego potrzebny jest nam przyjazny ekosystem dla wzrostu inwestycji prywatnych" - uważa prezes. 

    Na drodze do oczekiwanego wzrostu gospodarczego może stanąć także inflacja, bowiem prognozy MFW wskazują jednoznacznie, że w ciągu najbliższych pięciu lat Polska z kraju o jednym z najniższych poziomów inflacji, stanie się krajem, gdzie ceny będą wzrastały szybciej niż w reszcie krajów UE (średnia w Europie 2%). Szacunki te są jednak bardziej optymistyczne niż przed rokiem, gdzie prognozowany średnioroczny poziom inflacji wynosił 2,5%. Obecne prognozy do 2024 roku wskazują średnio na 2,1%. Podobna sytuacja obserwowana będzie u naszych południowych sąsiadów - Czechów i Słowaków. Największy wzrost cen, bo aż 3-proc., przewidywany jest na Węgrzech, a najniższy we Włoszech - 1,3%.

    Autorzy raportu zwracają uwagę, że już teraz w Polsce wśród niektórych produktów zmiany cen są niepokojące - obserwowany jest m.in. wyraźny wzrost cen żywności. Potwierdzają to także wyniki badania zrealizowanego w sierpniu br. przez ZBP, w którym Polacy pytani o to jaki wzrost cen w ciągu ostatniego roku odczuli najbardziej, w 82% wskazują na wzrost cen artykułów spożywczych. Co drugi pytany wskazuje także na wzrastające koszty paliwa (transportu) oraz rachunki za gaz, prąd czy wodę. Niewątpliwie, dla Polaków inflacja staje się problemem. 

    "Nie lekceważyłbym kwestii inflacji. Tego powinniśmy się obawiać i powinna być ona przedmiotem troski ze strony banku centralnego i nadzorców, ale też przedsiębiorców. Trzeba zrobić wszystko, by do nadmiernego wzrostu inflacji nie doprowadzić. Tym bardziej, że skutki inflacji od kilku kwartałów odczuwa większość Polaków, a najbardziej osoby najsłabsze ekonomicznie" - podsumował Pietraszkiewicz. 

    Agnieszka Morawiecka

    (ISBnews)
     

  • 28.08, 15:03Projekt budżetu 2020: Udział JST we wpływach z podatku PIT wzrośnie do 50,01%  

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Łączny udział jednostek samorządu terytorialnego we wpływach z PIT wzrośnie do 50,01% z 49,93% w tym roku, a w przypadku CIT pozostanie na tegorocznym poziomie, tj. 22,86%, wynika z uzasadnienia do projektu ustawy budżetowej na przyszły rok.

    "W 2020 r., w stosunku do bieżącego roku, zostanie ponownie zwiększony udział gmin  we wpływach z podatku PIT. Łączny udział jednostek samorządu terytorialnego we wpływach z PIT wzrośnie z 49,93% w 2019 r. do 50,01% w 2020 r. " - czytamy w uzasadnieniu.

    W przypadku podatku CIT udział jednostek samorządu terytorialnego pozostanie na poziomie z 2019 r., tj. 22,86%, podano także.

    Wcześniej w tym tygodniu Ministerstwo Finansów poinformowało, że udział gmin we wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) wyniesie 38,16% w 2020 r., co oznacza wzrost o 0,08 pkt proc. wobec 2019 r.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 14:52Projekt budżetu 2020: Wzrośnie akcyza na energię elektryczną i używki  

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - W 2020 roku wzrośnie akcyza na energię elektryczną alkohol etylowy, piwo, wino, wyroby winiarskie, wyroby pośrednie, wyroby tytoniowe, susz tytoniowy, wyroby nowatorskie, wynika z uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej na przyszły rok.

    "W 2020 r. obowiązywać będzie stawka akcyzy na energię elektryczną w wysokości 5 zł/MWh, co wynika z przepisów ustawy z dnia 28 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy  o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw (Dz. U poz. 2538, z późn. zm).  Ponadto, na mocy przepisów ustawy z dnia 16 maja 2019 r. o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej (Dz. U. poz. 1123), na lata 2020-2021 przedłużono obowiązywanie czasowego obniżenia stawki akcyzy dla paliw napędowych z jednoczesną podwyżką opłaty paliwowej o tę samą kwotę. W zależności od rodzaju paliwa obniżka ta w latach 2020-2021 będzie wynosić 28 zł/1000 litrów, 28 zł/1000 kilogramów albo 0,56 zł/1 gigadżul (GJ). W efekcie obniżeniu ulegną wpływy budżetu z tytułu podatku akcyzowego od paliw silnikowych, które zwiększą wpływy z tytułu opłaty paliwowej, a tym samym nastąpi zwiększenie finansowania Krajowego Funduszu Drogowego, Funduszu Kolejowego oraz Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych o charakterze użyteczności publicznej" - czytamy w uzasadnieniu.

    "Równocześnie na 2020 r. przewiduje się indeksację o 3% stawek podatku akcyzowego na wyroby akcyzowe będące używkami, tj. alkohol etylowy, piwo, wino, wyroby winiarskie, wyroby pośrednie, wyroby tytoniowe, susz tytoniowy, wyroby nowatorskie" - czytamy także.

    Skutek indeksacji stawki podatku akcyzowego na napoje alkoholowe, wyroby tytoniowe, susz tytoniowy, wyroby nowatorskie w planowanym projekcie ustawy okołobudżetowej to 1 146 360 tys. zł, podano także.

    Według dokumentu, ponadto planowane jest wdrożenie działań uszczelniających system podatku akcyzowego.

    "1 listopada 2019 r. wejdą w życie przepisy ustawy z dnia 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz. U.  poz. 1520) uszczelniające system podatkowy w zakresie obrotu wyrobami akcyzowymi niewymienionymi w załączniku nr 2 do ustawy o podatku akcyzowym, opodatkowanymi stawką akcyzy inną niż stawka zerowa (w szczególności olejami smarowymi), jak również przepisy mające na celu wyeliminowanie nieprawidłowości w opodatkowaniu akcyzą olejów smarowych, które często są klasyfikowane jako preparaty smarowe, co skutkuje nieprawidłowym zastosowaniem dla nich zerowej stawki akcyzy. Równocześnie na 2020 r. projektowane jest wejście w życie pakietu kolejnych zmian ustawowych o charakterze uszczelniającym mających na celu wyeliminowanie nieprawidłowości w obszarze opodatkowania akcyzą wyrobów (m.in. samochodów osobowych" - podsumowano w materiale.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 14:14Projekt budżetu 2020: Deficyt 'general government' wyniesie 17,5 mld zł  

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Deficyt sektora rządowego i samorządowego (tzw. general government) wyniesie 17,5 mld zł, tj. 0,7% PKB w 2020 r., podano w uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej na przyszły rok.

    "Planowany w ustawie budżetowej deficyt sektora finansów publicznych w 2020 r. wyniesie 17,5 mld zł, tj. 0,7% PKB, natomiast po wyeliminowaniu wyniku budżetu środków europejskich ukształtuje się w 2020 r. na poziomie 0,5 mld zł, tj. 0,0% PKB. Należy mieć  na uwadze, że zgodnie z metodyką unijną (ESA2010) rejestrowanie przepływów z budżetem UE odbywa się na zasadzie neutralności dla wyniku sektora instytucji rządowych  i samorządowych" - czytamy w uzasadnieniu.

    Na wynik sektora finansów publicznych niewątpliwy wpływ będzie miał planowany zrównoważony budżet państwa, gdzie górny limit wydatków ustalany jest  na podstawie stabilizującej reguły wydatkowej zapisanej w ustawie z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz.U. 2019 poz. 869).

    W uzasadnieniu podano także, że deficyt sektora rządowego i samorządowego (tzw. general government) wyniesie 41,4 mld zł tj. 1,9% KB w 2019 r.

    "Planowany na 2020 r. deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (ESA2010)  jest niższy od prognozowanego przez KE (1,4% PKB), co wynika m.in. ze stosowanego standardowego podejścia no-policy change, czyli w przypadku lat nieobjętych ustawą budżetową Komisja nie uwzględnia efektów funkcjonowania reguły wydatkowej. Ponadto, w przypadku działań ogłoszonych przez rząd i objętych prognozą, jak np. przebudowa modelu funkcjonowania OFE, Komisja stosuje ostrożne podejście, uwzględniając jedynie część planowych skutków danego działania" - czytamy także.

    Zakłada się, że państwowy dług publiczny w ujęciu nominalnym wzrośnie o 20,6 mld zł w 2019 r. i o 27,3 mld zł w 2020 r.

    "Relacja długu do PKB obniży się w 2019 r. do 44,9%, a następnie do 43,5% w 2020 r. Z kolei relacja do PKB kwoty ustalonej w wyniku przeliczenia państwowego długu publicznego z zastosowaniem średnich kursów walut obcych  i pomniejszenia o kwotę wolnych środków służących finansowaniu potrzeb pożyczkowych budżetu państwa w kolejnym roku budżetowym wyniesie na koniec 2019 i 2020 r. odpowiednio 43,6% oraz 42,2%, tj. obniży się w 2020 r. poniżej progu 43% PKB zawartego w stabilizującej regule wydatkowej" - czytamy także 

    Przy przyjętych założeniach przewidywana relacja długu sektora instytucji rządowych  i samorządowych (wg definicji UE) do PKB obniży się do 47,7% na koniec 2019 r. i 46,3%  na koniec 2020 r., podano dalej. 

    "Kształtowanie się długu w latach 2019-20 będzie głównie rezultatem finansowania potrzeb pożyczkowych netto budżetu państwa poprzez zaciąganie zobowiązań na rynku krajowym  i rynkach zagranicznych. Podobnie jak w latach poprzednich, znaczącą większość (powyżej 90%) państwowego długu publicznego będzie stanowić dług Skarbu Państwa" - podsumowano w dokumencie.

    (ISBnews) 
     

  • 28.08, 14:09Projekt budżetu 2020: Wzrost PKB 3,7% w 2020 r., spowolni do 3,1% w 2023 r. 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Wzrost PKB Polski wyniesie 3,7% w 2020 roku, następnie spowolni do 3,4% w 2021 r i do 3,1% w 2022 i 2023 r., wynika z podstawowych wskaźników makroekonomicznych załączonych do uzasadnienia projektu ustawy budżetowej na 2020 r.

    "Przyjęto, że w 2019 r. realne tempo wzrostu PKB wyniesie 4%, a w roku 2020 wyniesie 3,7% r/r. Podstawowym czynnikiem wzrostu pozostanie popyt krajowy, w tym głównie spożycie prywatne z rosnącą rolą nakładów brutto na środki trwałe. Konsensus rynkowy, podobnie jak też i Komisja Europejska, są bardziej optymistyczne dla 2019 r. (wzrost PKB o 4,4% realnie). W przypadku 2020 r. tempo wzrostu realnego PKB założone w uzasadnieniu mieści się w przedziale prognoz rynkowych oraz nie odbiega istotnie od konsensusu i prognoz KE i NBP " - czytamy w uzasadnieniu.

    Scenariusz przyjęty na potrzeby uzasadnienia ustawy budżetowej na 2020 r. zakłada, że w latach 2020-2023 realne tempo wzrostu inwestycji ogółem spowolni - do poziomu ok. 5,6% w 2020 r., 5,5% w 2021 r., 5,4% w 2022 r. i 4,8% w 2023 r. (w porównaniu do 5,7% oczekiwanych w 2019 r. i wobec 8,7% 2018 r.).

    "Scenariusz przyjęty na potrzeby uzasadnienia ustawy budżetowej na 2020 r. zakłada, że w 2019 r. udział inwestycji sektora instytucji rządowych i samorządowych w PKB wzrośnie do poziomu 4,7% wobec 4,6% w 2018 r. W 2020 r. udział ten zwiększy się o dodatkowe 0,1 pkt. proc., czemu sprzyjać będzie m. in. wydatkowanie funduszy unijnych z kończącej się perspektywy finansowej. W okresie prognozy będziemy również obserwować dodatnie tempo wzrostu inwestycji w sektorze rynkowym. Czynnikami wspierającymi popyt inwestycyjny sektora prywatnego będą: konkurencyjność cenowa polskich produktów pozwalająca zwiększać udział produkcji krajowej na rynkach eksportowych, wysoki poziom aktywności gospodarczej w kraju, który sprzyja firmom w osiąganiu wysokich wskaźników rentowności ze sprzedaży, wysoki stopień wykorzystania mocy produkcyjnych oraz niskie stopy procentowe, co przekłada się na relatywnie niski koszt kapitału" - czytamy dalej.

    Podkreślono, że czynnikiem wspierającym wzrost popytu inwestycyjnego sektora prywatnego będzie też implementacja działań nakierowanych na zwiększenie stopy inwestycji oraz wzrostu innowacyjności i produktywności polskiej gospodarki.

    W przypadku spożycia prywatnego zakłada się, że w 2019 r. realny wzrost tej kategorii ekonomicznej wyniesie 4%, a w 2020 roku realne tempo wzrostu spożycia prywatnego wyniesie 3,8%.

    "Wzrost spożycia prywatnego wspierać będzie istotna poprawa w obszarze dochodów do dyspozycji gospodarstw domowych, m. in. w związku z zakładanym scenariuszem utrzymania się bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy oraz rozszerzeniem pomocy państwa w ramach programu 'Rodzina 500+'" - podano także.

    "Realne tempo wzrostu spożycia ogółem w 2019 r. wyniesie 4,3%. W przyszłym roku ukształtuje się ono na poziomie 3,5%. Zmiany spożycia ogółem są konsekwencją przyjętego scenariusza kształtowania się spożycia publicznego i spożycia prywatnego. Realny wzrost spożycia publicznego uwarunkowany będzie działaniami Rządu ukierunkowanymi na przestrzeganie obowiązujących reguł fiskalnych i dążenie do osiągnięcia średniookresowego celu budżetowego. Przyjęto, że realne tempo wzrostu tej kategorii ekonomicznej wyniesie 5,3% w 2019 r. i 2,3% w 2020 r" - czytamy w materiale.

    Realne tempo wzrostu eksportu dóbr i usług w Polsce w 2019 r. wyniesie 5,3%, a 2020 roku ukształtuje się na poziomie 4,8%.

    "Realne tempo wzrostu importu w latach 2019-2020 wyniesie odpowiednio 6% i 5,1%, co oznacza, że wkład we wzrost PKB ze strony eksportu netto w 2019 r. będzie minimalnie ujemny, na poziomie -0,1 pkt. proc., a w roku 2020 neutralny" - podano także.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 14:04Projekt budżetu 2020: Potrzeby pożyczkowe budżetu netto wyniosą 19,38 mld zł 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Potrzeby pożyczkowe netto budżetu ukształtują się na poziomie 19 378,2 mln zł w 2020 r. wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2019 r. 15 074,3 mln zł (w ustawie budżetowej na 2019 r. było to 45.991,3 mln zł), wynika z uzasadnienia projektu ustawy budżetowej na 2020 r.

    "W 2020 r. zakładany jest zerowy wynik budżetu państwa, deficyt budżetu środków europejskich w wysokości 16 953,9 mln zł oraz pozostałe potrzeby pożyczkowe netto w kwocie 2 424,3 mln zł. W rezultacie planowane w 2020 r. potrzeby pożyczkowe netto kształtują się na poziomie 19 378,2 mln zł wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2019 r. 15 074,3 mln zł (w ustawie budżetowej na 2019 r. 45 991,3 mln zł)" - czytamy w uzasadnieniu.

    Planowany poziom potrzeb pożyczkowych brutto (suma potrzeb netto oraz przypadającego do wykupu długu przy przyjętych założeniach odnośnie do sprzedaży skarbowych papierów wartościowych w 2019 r.) wynosi 137 429,4 mln zł wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2019 r. 134 566,1 mln zł (w ustawie budżetowej na 2019 r. 163 705,3 mln zł).

    Planuje się, że finansowanie krajowe potrzeb pożyczkowych netto ukształtuje się na poziomie 35 538,7 mln zł, a finansowanie zagraniczne będzie ujemne i wyniesie 16.160,5 mln zł.

    "Na finansowanie krajowe złożą się następujące pozycje:
    a) dodatnie saldo z tytułu sprzedaży i wykupu skarbowych papierów wartościowych w wysokości 35.538,7 mln zł,  
    b) zerowe saldo środków pozostających na rachunkach budżetu państwa na początek i koniec roku.  
    Na saldo z tytułu skarbowych papierów wartościowych złożą się następujące pozycje:
    a) dodatnie saldo sprzedaży i wykupu obligacji rynkowych w wysokości 31 498,9 mln zł będące wynikiem:
    - dodatniego salda w obligacjach zmiennoprocentowych w wysokości 18 437,1 mln zł,
    - dodatniego salda w obligacjach stałoprocentowych w wysokości 12 656,2 mln zł,
    - dodatniego salda w obligacjach indeksowanych w wysokości 405,7 mln zł,
    b) dodatnie saldo sprzedaży i wykupu obligacji oszczędnościowych w wysokości  4 039,8 mln zł" - czytamy także.

    Na ujemne finansowanie zagraniczne potrzeb pożyczkowych netto w wysokości 16 160,5 mln zł złożą się następujące pozycje:
    a) ujemne saldo emisji i wykupu obligacji skarbowych wyemitowanych na międzynarodowych rynkach finansowych w wysokości 14 766,8 mln zł,
    b) ujemne saldo kredytów otrzymanych w wysokości 1 635,2 mln zł,
    c) dodatnie saldo przepływów związanych z rachunkiem walutowym w wysokości  241,5 mln zł.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 13:58Projekt budżetu 2020: Stopa referencyjna wyniesie średnio 1,5% w l. 2019-2021 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Stopa referencyjna wyniesie średnio 1,5% w latach 2019-2021, natomiast w 2022 r. wzrośnie do 2,1% (średnio w okresie) i dalej do 2,6% w 2023 r., podano w uzasadnieniu do projektu przyszłorocznego budżetu.

    "Na potrzeby uzasadnienia ustawy budżetowej przyjęto scenariusz, który zakłada stopniowe podążanie średniorocznych zmian CPI w kierunku celu inflacyjnego NBP. Oczekuje się, że średnioroczny wskaźnik CPI na rok 2020 powinien ukształtować się na poziomie 2,5%. Scenariusz przyjęty dla 2019 r. jest niższy od konsensusu, podczas gdy założenia dla inflacji CPI na 2020 r. nie odbiegają istotnie od konsensusu, na co wskazuje poniższy wykres" - czytamy w uzasadnieniu.

    Rząd założył w projekcie, że średnioroczna inflacja CPI wyniesie po 2,5% w latach 2020-2023 (wobec 1,8% oczekiwanych w br.).

    "Przyjęty scenariusz wzrostu gospodarczego oraz założenia dotyczące kształtowania się procesów inflacyjnych pozwalają oczekiwać, że w latach 2019-2020 stopa referencyjna NBP wyniesie średnio 1,5%" - napisano także.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 13:53Projekt budżetu 2020: Wpłata z zysku NBP do budżetu nie jest planowana 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - W 2020 roku nie przewiduje się wpłaty z zysku Narodowego Banku Polskiego do budżetu, wynika z uzasadnienia projektu ustawy budżetowej na 2020 r.

    "W 2020 r. nie planuje się wpłaty z zysku Narodowego Banku Polskiego" - czytamy w uzasadnieniu.

    W ubiegłym roku wpłata z zysku Narodowego Banku Polskiego (NBP) za 2017 r. również nie była planowana. Natomiast do budżetu państwa za rok 2016 wpłata z zysku wyniosła 8,74 mld zł (wobec 7,86 mld zł rok wcześniej). Wynik finansowy NBP za 2016 r. wyniósł 9 200 986,7 tys. zł.

    (ISBnews)

  • 28.08, 13:52Projekt budżetu 2020: Deficyt budżetu wyniesie 11,99 mld zł w 2019 r. 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Deficyt budżetu państwa wyniesie w br. 11 986,8 mln zł wobec pierwotnego planu 28 500 mln zł, podano w uzasadnieniu projektu ustawy budżetowej na 2020 r. Dochody budżetu państwa w 2019 r. będą wyższe od wartości zaplanowanych w ustawie budżetowej o ok. 16 mld zł, w tym wzrost dochodów podatkowych to ok. 12 mld zł.

    "Kształtowanie się dochodów podatkowych budżetu państwa w 2019 r. jest zdeterminowane dobrą sytuacją gospodarczą. W 2019 r. obserwujemy wyższe, niż pierwotnie przewidywane  w ustawie budżetowej na 2019 r., tempo wzrostu gospodarczego, w tym szybszy wzrost konsumpcji oraz bardzo dobrą sytuację na rynku pracy, zarówno pod względem wzrostu zatrudnienia jak i płac" - czytamy w uzasadnieniu.

    Obserwowany wzrost dochodów budżetu państwa jest obok dobrej sytuacji makroekonomicznej, również wynikiem wprowadzania szeregu działań mających na celu zwiększenie stopnia przestrzegania przepisów podatkowych.

    "Przewiduje się, że dochody budżetu państwa w 2019 r. będą wyższe od wartości zaplanowanych w ustawie budżetowej o ok. 16 mld zł, w tym wzrost dochodów podatkowych to ok. 12 mld zł. Dochody niepodatkowe budżetu państwa będą wyższe niż planowano w ustawie budżetowej na 2019 r. o ok. 5 mld zł, co wynika głównie z wyższych dochodów z tytułu sprzedaży praw do emisji CO2" - czytamy także.

    Przewiduje się, że w 2019 r. potrzeby pożyczkowe netto budżetu państwa wyniosą 15 074,3 mln zł wobec kwoty 45 991,3 mln zł przyjętej w ustawie budżetowej. Planuje się, że finansowanie krajowe potrzeb pożyczkowych netto ukształtuje się na poziomie 31 462,6 mln zł, a finansowanie zagraniczne na ujemnym poziomie 16 388,3 mln zł, podano dalej.

    "W ustawie budżetowej na rok 2019 z dnia 16 stycznia 2019 r. w zakresie środków krajowych zaplanowano:
    - łączną kwotę podatkowych i niepodatkowych dochodów budżetu państwa w wysokości 387 734 520 tys. zł,    
    - łączną kwotę wydatków budżetu państwa w wysokości 416 234 520 tys. zł,
    - deficyt budżetu państwa na dzień 31 grudnia 2019 r. na kwotę nie większą niż 28 500 000 tys. zł" - przypomniano w materiale.

    Przedmiotowa ustawa określa także dla budżetu środków europejskich:  
    - łączną kwotę dochodów w wysokości 69 716 396 tys. zł,
    - łączną kwotę wydatków w wysokości 85 281 687 tys. zł oraz
    - deficyt budżetu środków europejskich w wysokości 15 565 291 tys. zł, podano także.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 12:39MF: Koszt rozszerzonego programu 500+ w budżecie 2020 to 41,2 mld zł 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Plan budżetowy na 2020 roku zakłada koszt programu 500+ na 41,2 mld zł, tj. ok. 9 mld zł więcej niż w 2019 roku, podało Ministerstwo Finansów na swoim profilu na Twitterze.

    "W #budżet 2020 na finansowanie rozszerzonego programu #rodzina500plus zaplanowano 41,2 mld zł" - czytamy na Twitterze.

    Wczoraj premier Mateusz Morawiecki przedstawiając budżet na 2020 rok powiedział, że w ramach budżetu na 2020 r. cele społeczne zostały utrzymane, tak jak na cele obronne.

    W projekcie ustawy budżetowej na 2020 r. przyjęto: prognozę dochodów budżetu państwa w kwocie 429,5 mld zł, limit wydatków budżetu państwa na poziomie 429,5 mld zł, co oznacza, że w 2020 r. nie wystąpi deficyt budżetu państwa.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 11:48Emilewicz: Inwestycje publ. w 2020 będą wyższe niż w 2019 wg projektu budżetu 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Założone w projekcie budżetu na 2020 r. inwestycje publiczne są na przyszły rok wyższe niż były w tym roku, poinformowała minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

    "Najpierw trzy lata ekonomiści i dziennikarze zarzucają nam deficyt, deficyt, deficyt. Dzisiaj, kiedy mamy budżet bez deficytu, kiedy te niemal 430 mld zł wydatków bilansuje się z przychodów, mówią państwo czy nie za mało inwestycyjny. Jesteśmy w takim czasie, kiedy po raz pierwszy po 30 latach mogliśmy sobie pozwolić na zbilansowany budżet. Inwestycje jak widzimy idą. Założone inwestycje publiczne są na przyszły rok wyższe niż były w tym roku. Wynika to również z tego, że jesteśmy na końcówce wdrażania perspektywy europejskiej i patrząc analogicznie na poprzednią perspektywę te najbliższe dwa lata będą bardzo wysoko inwestycyjne" - powiedziała Emilewicz dziennikarzom.

    Więc nie bałabym się o to, że zabraknie nam inwestycji. Proszę pamiętać również o tym, że gospodarka globalna spowalnia, banki centralne reagują już zmianą stóp procentowych. My ciągle jeszcze nie musimy korzystać z tego elementu, ponieważ naprawdę polska gospodarka ma się dzisiaj dobrze" - dodała minister.

    Emilewicz odniosła się również do zarzutów części ekonomistów, że duża część przychodów budżetu ma charakter jednorazowy.

    "Największym elementem przychodowym są wpływy z podatku VAT, które także w tym roku po pierwszych dwóch kwartałach są wyższe niż szacunki ubiegłoroczne. Są tam również założone oszczędności, wiele resortów musiało je wprowadzić, o czym również wczoraj dyskutowaliśmy na Radzie Ministrów" - powiedziała.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 11:10mBank: Zrównoważenie budżetu może oznaczać zacieśnienie polityki fiskalnej 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Z makroekonomicznego punktu widzenia, zrównoważenie budżetu zaprezentowane we wstępnym projekcie na 2020 r. oznacza zacieśnienie polityki fiskalnej, tym dotkliwsze, że dochodzi do niego w spadkowej fazie cyklu koniunkturalnego, uważają ekonomiści z mBanku. 

    "Z makroekonomicznego punktu widzenia, zrównoważenie budżetu oznacza zacieśnienie polityki fiskalnej, tym dotkliwsze, że dochodzi do niego w spadkowej fazie cyklu koniunkturalnego. Wpływ na PKB w tych warunkach nie jest możliwy do oszacowania nawet na dużym poziomie ogólności ze względu na brak szczegółów przyszłorocznego budżetu, ale niezależnie od niego powinno to być asumptem do obniżania prognoz wzrostu PKB na przyszły rok" - czytamy w komentarzu. 

    Zdaniem ekonomistów mBanku, okolicznością łagodzącą zacieśnienie jest fakt, że przynajmniej od strony wpływów odbywa się ono kosztem podmiotów o wysokiej krańcowej stopie oszczędności (przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe z górnych centyli rozkładu dochodów). Wreszcie, zerowy deficyt budżetu państwa nie oznacza automatycznie braku potrzeb pożyczkowych netto (zaplanowano jeszcze deficyt budżetu środków europejskich w wysokości 17 mld zł) - faktycznie zaciągnięty nowy dług będzie wypadkową faktycznej realizacji budżetu państwa i budżetu środków europejskich, natomiast w świetle projektu ustawy budżetowej podaż obligacji będzie w przyszłym roku najmniejsza w historii i na pewno niższa od tej, której spodziewali się uczestnicy rynku zanim szczegóły projektu zostały ogłoszone.

    "Na zakończenie warto zauważyć, że choć wszystkie powyższe rozważania należy wziąć w duży wyborczy nawias, specyfika planowania budżetowego i kalendarz sprawiają, że ustawa budżetowa nie zmieni się znacząco w tym roku"  - dodają analitycy mBanku.

    Ekonomiści mBanku podkreślają, że w momencie przygotowywania komentarza znane są jedynie zręby projektu ustawy budżetowej, a część informacji pochodzi z informacji prasowych i domysłów.

    "W jaki zatem sposób osiągnięto zerowy deficyt? Po pierwsze, solidnym przyrostem dochodów (względem tegorocznej ustawy budżetowej o 11%), przy czym wiemy, że wpływy z VAT mają wzrosnąć o 8% a wpływy z CIT o ok. 10% - w przypadku obydwu podatków założono całą serie działań uszczelniających. Dodatkowo, w 2020 r. sektor ma otrzymać wpłatę połowy tzw. opłaty przekształceniowej OFE-TFI oraz korzyści z tytułu przerwania wszystkich wzajemnych zobowiązań finansowych OFE i ZUS. . Wreszcie, wg nieoficjalnych informacji zniesiony ma być limit podstawy naliczania składek na ubezpieczenia społeczne (tzw. 30-krotność)" - uważają ekonomiści.

    Ich zdaniem, powyższa lista stanowi kombinację kroków o pewnych skutkach natychmiastowych (30- krotność i efekty przekształcenia OFE), kroków o skutkach prawdopodobnych (CIT, którego uszczelnienie postępuje w ostatnich kwartałach w dobrym tempie) oraz działań niepewnych (acykliczne przyspieszenie we wpływach z VAT).

    "Dość powiedzieć, że na zakończenie 2020 r. wydajność systemu VAT ma osiągnąć absolutnie rekordowy poziom. Jednocześnie w zanadrzu pozostają dodatkowe źródła wpływów niepodatkowych, których nie wykazano, tj. aukcje częstotliwości telefonii komórkowej i zysk NBP, który ma duże szanse być´ w tym roku znaczący. Strona dochodowa jest zatem ryzykowna w obszarze wpływów podatkowych, ale potencjalnie niedoszacowana w części dotyczącej wpływów niepodatkowych i jednorazowych. Taki układ sprawia, ze jej realizacja w warunkach ˙ utrzymania relatywnie dobrej koniunktury jest bardziej prawdopodobna niż wskazują na to pierwsze komentarze prasowe" - czytamy dalej. 

    "Po drugie, ograniczonym wzrostem wydatków, które mają wzrosnąć o ok. 3,5% (zakładamy, że tegoroczny limit zostanie zrealizowany prawie w całości). Tutaj kryje się zresztą najwięcej zagadek. Znaczącą (2/3) część przyrostu wydatków należy wiązać z pełną realizacją rozszerzonego programu 500+ i w powiązaniu z planowanym wzrostem wydatków na obronę narodową nie zostawia to żadnego miejsca na wzrosty wydatków w innych obszarach" - dodają ekonomiści.

    Według nich, na pierwszy rzut oka stoi to w sprzeczności z listą działań i programów uwzględnionych w budżecie na 2020 r., od świadczeń społecznych po wzrost nakładów na ochronę zdrowia i naukę, które można znaleźć w komunikacie prasowym MF.

    "Gdzieś zatem w projekcie ustawy zaszyto cięcia wydatków, których natury nie znamy. Jedną możliwość stanowi spadek współfinansowania projektów UE i wydatków majątkowych, co wydaje się racjonalnym wyjaśnieniem, zważywszy na trajektorię wydatkowania środków UE. Bez znajomości pełnych szczegółów budżetu jesteśmy jednak skazani na spekulacje. Jest jednak jasne, ´że wydatki mają być trzymane w ryzach, co widoczne jest w kontynuacji trendu spadkowego ich relacji do PKB" - czytamy także. 

    (ISBnews)

     

     

  • 28.08, 10:30Santander BP: Projekt budżetu na 2020 r. może ulec zmianie po wyborach 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Przyjęty przez rząd projekt budżetu na 2020 r. należy traktować jako bardzo wstępną wersję, która po wyborach do parlamentu może ulec istotnym modyfikacjom, uważają ekonomiści z Santander Bank Polska. Ich zdaniem, mocnym zastrzykiem dla dochodów budżetowych w przyszłym roku będą wpływy jednorazowe: opłata przekształceniowa OFE, aukcja 5G, sprzedaż praw do emisji CO2.

    "Polski rząd przyjął we wtorek projekt budżetu na 2020 r. zakładający zerowy deficyt oraz dochody i wydatki na poziomie 429,5 mld zł. Nie znamy jeszcze zbyt wielu szczegółów dot. struktury dochodów i wydatków, dlatego trudno w tej chwili o pogłębioną analizę budżetu. Uwagę zwraca przede wszystkim niski poziom założonych wydatków z kasy państwa, który w naszej ocenie będzie trudny do pogodzenia z realizacją zapowiedzianych działań w ramach tzw. Piątki Kaczyńskiego" - czytamy w komentarzu.

    W relacji do PKB wydatki budżetowe miałyby wynieść ok. 17,7%, o ponad 1 pkt proc. mniej niż prawdopodobnie wyniosą w tym roku i najmniej od początku lat 90.

    "Realizacja takiego scenariusza wymagałaby cięć w różnych innych obszarach wydatkowych (np. w inwestycjach), być może istotnych z punktu widzenia społecznego i gospodarczego. Jednocześnie, tak niski poziom wydatków wskazuje naszym zdaniem dość wyraźnie, że w budżecie nie przewidziano środków na takie pomysły, jak ponowna wypłata 13. emerytury, czy przedłużenie zamrożenia cen energii. Założony poziom dochodów wydaje się osiągalny, a nawet mógłby być naszym zdaniem nieco wyższy, gdyby rząd uwzględnił w budżecie zapowiadane wcześniej przez polityków zwiększenie danin (np. wyższa akcyza na alkohol, likwidacja 30x ZUS, podatek handlowy) - czy tak będzie, jeszcze nie wiemy. Mocnym zastrzykiem dla dochodów będą wpływy jednorazowe - opłata przekształceniowa OFE, aukcja 5G, sprzedaż praw do emisji CO2" - czytamy dalej.

    Według ekonomistów Santander BP, nieco przeszacowane wydają się planowane wpływy z VAT na poziomie ok. 200 mld zł, którym może zaszkodzić cykliczne pogorszenie ściągalności w warunkach hamującej konsumpcji, ale może to być skompensowane w innych obszarach.

    "Ogólnie, przyjęty przez rząd projekt budżetu należy naszym zdaniem traktować jako bardzo wstępną wersję, która po wyborach może ulec istotnym modyfikacjom. Niemniej, zrównoważony budżet stanowić będzie kotwicę dla przyszłych działań i z tego punktu widzenia powinien być odebrany jako dobra wiadomość z punktu widzenia inwestorów (wskazując m.in. na bardzo niską podaż SPW w przyszłym roku)" - podsumowali ekonomiści.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 10:23Bank Millennium: Wzrost dochodów z VAT w budżecie na 2020 r. zbyt optymistyczny 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Wzrost dochodów z podatku VAT na poziomie 200,2 mld zł zakładany we wstępnym projekcie budżetu na 2020 r. jest optymistycznym założeniem, a bardziej realnym wydaje się wzrost wpływów w przyszłym roku z podatku CIT na poziomie 41,8 mld zł, uważają ekonomiści z Banku Millennium.   

    Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami medialnymi, rząd przyjął budżet na rok 2020, zakładający zrównoważenie dochodów i wydatków. To pierwszy budżet bez deficytu w historii polskiej gospodarki po transformacji. Dochody oraz wydatki budżetu państwa wyniosą w przyszłym roku 429,5 mld zł. Dochody z podatku VAT założono na poziomie 200,2 mld zł, tj. 11,5% więcej niż plan budżetowy na ten rok (179,6 mld zł), choć premier Mateusz Morawiecki poinformował, iż realizacja wyniesie w tym roku 184-186 mld zł, czytamy w komentarzu ekonomistów. 

    "W naszej ocenie, to optymistyczne założenie, ponieważ musiałoby się wiązać ze wzrostem dynamiki dochodów z VAT do blisko 8% w drugiej połowie tego roku, podczas gdy w pierwszej połowie wyniosła 3,5% r/r. W podobnym tempie musiałyby rosnąc dochody także w całym 2020 rok. Rząd planuje także wpływy z podatku CIT na poziomie 41,8 mld zł. Założenie to jest w naszej ocenie bardziej realne, choć wciąż optymistyczne" - czytamy dalej.

    Jak podkreślają analitycy Banku Millennium, w pierwszej połowie tego roku dochody z CIT były o blisko 19% wyższe niż przed rokiem, co przy względnie stabilnych wynikach finansowych wskazuje na wzrost efektywności podatkowej. W efekcie ich realizacja w tym roku będzie zauważalnie wyższa niż plan budżetowy na poziomie 34,8 mld zł.

    "Opublikowane dotychczas informacje wskazują, iż zrównoważenie budżetu to optymistyczny scenariusz, którego osiągnięcie wiązać się będzie ze wzrostem obciążeń fiskalnych (m.in. zniesienie limitu 30-krotności przy składkach na ubezpieczenie społeczne, podatek od sieci detalicznych) oraz wpływami jednorazowymi (m.in. podatek od transferu środków z OFE na IKE, sprzedaż uprawnień do emisji CO2)" - uważają ekonomiści.

    Dodają, że rząd zakłada też dalszą poprawę efektywności podatkowej i uszczelnienie systemu, co jest zasadnym kierunkiem, jednak skala możliwych do osiągnięcia oszczędności obarczona jest sporym ryzykiem. Krótkoterminowe zrównoważenie budżetu i popytowy impuls w postaci wyższych transferów społecznych okupione może być pogorszeniem perspektyw wzrostu w średnim okresie, poprzez możliwy ich negatywny wpływ na inwestycje przedsiębiorstw. Byłoby to szczególnie niekorzystne przy nasilających się ryzykach wzrostu w gospodarce globalnej.

    "W naszej ocenie, forma dojścia do zbilansowanego budżetu powoduje, iż radość ze zrównoważenia finansów publicznych tłumią ryzyka dla wzrostu gospodarczego w przyszłości. Przy ocenie przedstawionych przez rząd założeń brać należy pod uwagę termin wyborów parlamentarnych w połowie października. Oznacza to, że po wyborach nowy rząd może nie być związany aktualnym projektem i może zaproponować inną ścieżkę dochodów i wydatków. Niemniej jednak, nawet jeśli saldo budżetu z zera przesunie się w kierunku deficytu, to jego poziom pozostanie niski, co nie powinno wiązać się ze znaczącą zmianą oceny sytuacji fiskalnej" - podsumowali ekonomiści Banku Millennium.

    (ISBnews)

     

  • 28.08, 10:03PKO BP: Budżet na 2020 bazuje na realnych, choć nie konserwatywnych założeniach 

    Warszawa, 28.08.2019 (ISBnews) - Przedstawione główne kategorie we wstępnym projekcie budżetu na 2020 r. bazują na realnych, choć nie konserwatywnych założeniach, a relacja długu publicznego do PKB w przyszłym roku uplasuje się znacząco poniżej zakładanych 47%, uważają analitycy PKO Banku Polskiego.

    "Przyjęty wczoraj przez rząd projekt budżetu na 2020 zakłada zbilansowane dochody i wydatki sektora centralnego. Potwierdziły się tym samym wcześniejsze doniesienia prasowe wskazujące, że w 2020 po raz pierwszy w historii budżet centralny nie odnotuje deficytu. Według planu zarówno dochody jak i wydatki budżetowe wyniosą 429,5 mld zł, co oznacza wzrost dochodów o 10,8%, a wydatków o 3,2% w relacji do ustawy budżetowej na 2019" - czytamy w komentarzu ekonomistów PKO BP.

    Poza źródłami o charakterze jednorazowym dochody budżetu państwa ma stymulować bardzo ambitny plan podatkowy (wpływy z VAT mają wzrosnąć o 11,5% vs założenia budżetu na ten rok i o 7,6% wobec planowanego wykonania za 2019; wpływy z CIT mają być wyższe o 20,1% vs założenia budżetu na 2019).

    "Budżet z jednej strony korzystać więc będzie na wciąż dobrej krajowej koniunkturze (wg nas nominalny wzrost PKB, który można w uproszczeniu traktować jako odzwierciedlenie zmian bazy podatkowej, w 2020 wzrośnie o 6,0% r/r vs 6,2% r/r w 2019), z drugiej - zakłada dalszą silną poprawę efektywności aparatu skarbowego nie tylko po stronie VAT, ale także po stronie CIT. Plan budżetu uwzględnia 0% jako stawkę PIT dla młodych, obniżkę podstawowej stawki PIT do 17%, wzrost kosztów uzyskania przychodu oraz niższą stawkę CIT dla MŚP, natomiast nie zakłada wprowadzenia tzw. testu przedsiębiorcy" - czytamy dalej. 

    Ekonomiści podkreślają, że po stronie wydatkowej projekt budżetu potwierdza kontynuację takich programów jak rozszerzony program 500+, program "Dobry start", czy wprowadzenie dodatku 500 zł dla osób niepełnosprawnych. Wydatki na ochronę zdrowia mają przekroczyć 5% PKB, a na obronę narodową 2% PKB. Według premiera Mateusza Morawieckiego, relacja długu publicznego do PKB, która w tym roku ma spaść poniżej 48,5%, w 2020 r. uplasuje się poniżej 47%.

    "W naszej ocenie, skala spadku może być nawet silniejsza. Zestawiając oczekiwany przez nas na przyszły rok wciąż silny wzrost PKB z istotną rolą konsumpcji prywatnej, wyższą niż w 2019 inflację oraz dużą skalę dochodów jednorazowych (wg APK: 17,8 mld zł), oceniamy, że przedstawione główne kategorie budżetowe bazują na realnych, choć nie konserwatywnych założeniach (z pełną oceną wstrzymujemy się do publikacji szczegółów projektu). Jednocześnie dominujące negatywne ryzyka dla kondycji krajowej gospodarki sprawiają, że przestrzeń do pozytywnych budżetowych zaskoczeń jest według nas bardzo niewielka" - podsumowali ekonomiści. 

    (ISBnews)