ISBNewsLetter
S U B S K R Y P C J A

Zapisz się na bezpłatny ISBNewsLetter

Zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera, w którym codziennie znajdą Państwo najważniejszą depeszę ISBnews, przegląd informacji dostępnych w naszym Portalu i kalendarium nadchodzących wydarzeń biznesowych i ekonomicznych. Subskrypcja jest bezpłatna.

* Dołączając do ISBNewsLetter'a wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204). Twój adres e-mail będzie wykorzystany wyłącznie do przekazywania informacji na temat działań ISBNews i nie zostanie przekazane podmiotom trzecim. W kazdej chwili można wypisać się z listy subskrybentów klikając link na dole każdego ISBNewsLettera.

Najnowsze depesze: ISBnews Legislacja

  • 05.02, 16:00RPP utrzymała stopy bez zmian; inflacja możliwa pow. 3,5% w najbliższych m-cach 

    Warszawa, 05.02.2020 (ISBnews) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) utrzymała stopy procentowe bez zmian, co oznacza, że główna stopa referencyjna wynosi nadal 1,5%, podał bank centralny. Rada w komunikacie wskazała, że w najbliższych miesiącach inflacja może przejściowo przekroczyć górną granicę odchyleń od celu inflacyjnego (2,5% +/- 1 pkt proc.).

    "Bieżące prognozy wskazują, że w najbliższych miesiącach inflacja może przekroczyć górną granicę odchyleń od celu inflacyjnego. Do przejściowego wzrostu dynamiki cen przyczynią się czynniki o charakterze podażowym i regulacyjnym, a więc pozostające poza bezpośrednim wpływem krajowej polityki pieniężnej. Wraz z wygaśnięciem wpływu tych czynników oraz oczekiwanym osłabieniem tempa wzrostu PKB inflacja będzie się obniżać. W horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej dynamika cen będzie się kształtować w pobliżu celu inflacyjnego" - czytamy w komunikacie.

    "Rada ocenia, że obecny poziom stóp procentowych sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną" - czytamy dalej.

    W ocenie Rady, perspektywy krajowej koniunktury pozostają korzystne, jednak dynamika PKB będzie prawdopodobnie nisza niż w poprzednich latach.

    "Utrzymuje się niepewność dotycząca skali i trwałości osłabienia koniunktury za granicą oraz jego wpływu na krajową aktywność gospodarczą" - napisano także.

    "Na podstawie wstępnego szacunku GUS, dotyczącego PKB w 2019 r., można szacować, że dynamika PKB w IV kwartale obniżyła się" - podano dalej.

    Zgodnie z dzisiejszą decyzją, stopa lombardowa będzie nadal wynosić 2,5%, stopa depozytowa - 0,5%, a stopa redyskonta weksli - 1,75%.

    (ISBnews)

     

  • 05.02, 10:30GPW liczy na stworzenie ram regulacyjnych dla rozwoju inwestycji pasywnych 

    Warszawa, 05.02.2020 (ISBnews) - Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) zależy, aby zgodnie z zapisami w Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego do końca roku stworzyć optymalne ramy regulacyjne dla inwestowania pasywnego, w tym ETF-ów (Exchange Traded Funds), zapowiedziała członek zarządu GPW Izabela Olszewska.

    "Aktywa funduszy ETF notowanych na giełdach w Europie Zachodniej przekroczyły na koniec ubiegłego roku 1 bilion USD. A w ciągu ostatnich 12 miesięcy napłynęło do nich rekordowe 125 mln USD. To pokazuje, jak duże zainteresowanie jest w tej chwili w Europie Zachodniej inwestowaniem pasywnym i takimi właśnie instrumentami" - powiedziała Olszewska podczas konferencji Warsaw Passive Investment.

    "Jeżeli chodzi o giełdę w Warszawie, to pierwsze ETF-y wprowadziliśmy w 2010 roku i były to ETF-y paszportowane, czyli nie na naszym prawie polskim. Od tego czasu ze względu na pewne rozwiązania systemowe ten segment nie rozwijał nam się tak, jak sobie tego życzyliśmy. W 2018 r. GPW przedstawiła swoją nową strategie na kolejne lata i tam kładziemy bardzo duży nacisk na nowe instrumenty, także na rozwój ETF-ów. Chcemy systemowo usuwać czynniki, które blokują rozwój tych instrumentów" - dodała Olszewska.

    Podkreśliła, że jeżeli chodzi o inwestowanie pasywne i ETF-y, to ten kierunek zaakcentowany jest w Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego, gdzie jasno jest napisane, że jednym z zadań jest określenie do końca 2020 r. krajowych regulacji dla produktów do tej pory nie istniejących lub nie rozwijających się na polskim rynku, a rozwijających się na innych rynkach europejskich czy tez światowych, w tym ETF.

    "W 2019 r. pojawiły się ETF-y, które są zorganizowane na prawie polskim, których emitentem jest Beta Securities. Mamy w tej chwili ETF oparty o WIG20TR, mWIG40TR i WIG20short i mamy nadzieje, że ta rodzina ETF-ów będzie się szybko i prężnie rozwijała. Szczególnie, że mamy w planach pewne dostosowania i stworzenie optymalnych ram regulacyjnych" - podsumowała Olszewska.

    Na polskim rynku m.in. inPZU oferuje na swojej platformie pasywne fundusze indeksowe, DM mBank oferuje swoim klientom ETF-y oraz Beta Seurities Poland twórca i emitent ETF-ow opartych na prawie polskim.

    (ISBnews)

     

  • 21.01, 11:49NIK nt. GetBacku: Działania instytucji państwa nieadekwatne do skali zagrożeń 

    Warszawa, 21.01.2020 (ISBnews) - Instytucje państwowe nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością GetBack oraz podmiotów oferujących i dystrybuujących jej papiery wartościowe. Ich działania były nieadekwatne do istoty i skali zagrożeń oraz nie w pełni rzetelne. W szczególności Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) przez pierwsze pięć lat działalności spółki nie przeprowadził w niej ani jednej kontroli. Nie zidentyfikował także sygnałów wskazujących na nieprawidłowości na podstawie informacji udostępnianych przez spółkę, jej audytorów i inne podmioty z nią współpracujące, podała Najwyższa Izba Kontroli (NIK).  

    Do dziś ponad 9 tys. nabywców obligacji GetBack nie odzyskało zainwestowanych środków w wysokości przekraczającej 2,5 mld zł. Intensywne działania nadzorcze i kontrole podjęto dopiero po zaprzestaniu obsługi zobowiązań przez spółkę, podkreślono. 

    "Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie, że KNF i jej Urząd na odpowiednio wczesnym etapie nie wykryły nieprawidłowości w działalności GetBack S.A. oraz w procesie oferowania i sprzedaży papierów wartościowych. Wskutek tego organ nadzoru nie zrealizował swojego ustawowego celu, jakim jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego, jego bezpieczeństwa oraz ochrony jego uczestników. Zdaniem NIK, było to spowodowane ograniczoną skalą działań UKNF w ramach posiadanych uprawnień" - czytamy w raporcie. 

    NIK wskazał, że Komisja Nadzoru Finansowego, po wydaniu we wrześniu 2012 r. zezwolenia dla GetBack na zarządzanie wierzytelnościami funduszy inwestycyjnych, przez pięć lat nie przeprowadziła w spółce ani jednej kontroli w celu weryfikacji, czy posiada ona stabilną sytuację finansową i prawidłowo wykonuje zadania, na które Komisja udzieliła zezwolenia. Ograniczyła nadzór nad spółką do analizy zmian danych i procedur działania, a po zmianie przepisów od 2016 r. także jej sprawozdań, przy czym czynności te nie były dokumentowane.

    W ocenie NIK, rzetelnie przeprowadzona kontrola pozwoliłaby na wykrycie nieprawidłowości w wycenach pakietów wierzytelności prowadzących do zawyżenia ich wartości i sztucznego wykreowania wyniku finansowego spółki, tak jak to nastąpiło podczas kontroli w GetBack w 2018 r., podkreślono. 

    "UKNF posiadał informacje wskazujące na wysoce agresywny model działania spółki na rynku wierzytelności, co samo w sobie wiąże się z podwyższonym ryzykiem działalności, w tym wystąpienia nieprawidłowości. UKNF otrzymywał także inne sygnały uzasadniające - zdaniem NIK - podjęcie inspekcji. Już w opinii do sprawozdania finansowego za 2014 r. biegły rewident zwracał uwagę na niepewność danych finansowych dotyczących wyceny pakietów wierzytelności grupy kapitałowej GetBack. Kolejne sygnały pojawiały się w II i III kwartału 2017 r." - czytamy dalej. 

    NIK prezentuje stanowisko, że powinny być one przesłanką do podjęcia działań nadzorczych w stosunku do GetBack, a w szczególności kontroli jej działalności, już w III kwartale 2017 r. Mogłoby to się przełożyć na zmniejszenie skali emisji obligacji i narażenia inwestorów na straty. W ocenie NIK, kontrola w GetBack była spóźniona, podano także.

    "UKNF do września 2018 r. nie analizował rynku wierzytelności, w szczególności warunków zbywania przez poszczególne banki pakietów wierzytelności (obejmujących niespłacane w terminie kredyty i pożyczki), nabywanych m.in. przez fundusze zarządzane przez GetBack S.A. UKNF nie analizował także wpływu agresywnej polityki inwestycyjnej GetBack S.A. na ceny wierzytelności. Informacje o transakcjach sprzedaży wierzytelności nie były przekazywane z pionu nadzoru bankowego UKNF do innych pionów, w szczególności do pionu nadzoru kapitałowego, w ramach którego działały fundusze inwestycyjne. Wskazuje to na nieskuteczną integrację nadzoru. Niewykorzystywanie możliwości wynikających z nadzoru zintegrowanego stoi w sprzeczności z koncepcją leżącą u podstaw utworzenia Komisji Nadzoru Finansowego, sprawującej nadzór nad wszystkimi segmentami rynku finansowego" - czytamy w materiale. 

    Zdaniem NIK, Urząd powinien mieć szczególnie na uwadze, że wierzytelności będące aktywami o niskiej jakości, mogą stanowić bazę do konstrukcji instrumentów finansowych o podwyższonym ryzyku. Miało to miejsce w przypadku obligacji GetBack. W efekcie niebezpieczeństwa związane z zagrożonymi wierzytelnościami zostały przeniesione z podmiotów profesjonalnie przygotowanych do zarządzania ryzykiem, jak banki, na osoby prywatne nabywające obligacje, które dodatkowo nie zostały rzetelnie poinformowane o możliwych skutkach przyjęcia ryzyka.

    "Do lutego 2018 r. KNF nie sprawowała także rzetelnego nadzoru nad towarzystwami funduszy inwestycyjnych (TFI) zobowiązanymi do nadzorowania czynności GetBack S.A. W 2017 r. UKNF przeprowadził kontrolę tylko w jednym towarzystwie i mimo iż wykazała ona nieprawidłowości, Urząd nie zdecydował się na przeprowadzenie kontroli w innych TFI, których funduszami zarządzała GetBack S.A." - wynika z raportu. 

    UKNF, mimo kontroli w bankach, nie wykrył także nielegalnych praktyk związanych ze sprzedażą obligacji, podkreślono. 

    Izba wskazała, że GetBack oraz podmioty oferujące i dystrybuujące ich papiery wartościowe prowadziły agresywną strategię sprzedaży obligacji. Dlatego, zdaniem NIK, tym bardziej nieprawidłowe i obniżające skuteczność ochrony klientów rynku kapitałowego było wieloletnie akceptowanie przez UKNF interpretacji przepisów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi w sposób pozwalający firmom inwestycyjnym na sprzedaż obligacji korporacyjnych, w tym GetBack, bez konieczności zawierania z klientem umowy na świadczenie usług maklerskich. Dzięki temu unikano przeprowadzania testów adekwatności oferowanych instrumentów finansowych. 

    "Nabywcy obligacji nie byli zatem zapoznawani z ryzykiem związanym z inwestycją. Dopiero w lutym 2017 r. UKNF wystąpił do ministra finansów o zmianę przepisów w tym zakresie i nałożenie na firmy inwestycyjne obowiązków służących ochronie inwestorów. NIK uważa, że wcześniejsze wprowadzenie zmian w tym zakresie służyłoby zapewnieniu lepszej ochrony kupujących obligacje. Ułatwiłoby także dochodzenie roszczeń" - czytamy dalej. 

    W grudniu 2017 r. do UKNF, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie wpłynęło tzw. "zawiadomienie sygnalisty", w którym anonimowy informator powiadomił o nieprawidłowościach w działalności spółki i towarzystw funduszy inwestycyjnych współpracujących z GetBack oraz prawdopodobnych przyszłych problemach z tego wynikających. Sygnalista wskazywał, że działalność spółki może nosić znamiona piramidy finansowej i negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie całego rynku finansowego w Polsce. W reakcji na to zawiadomienie UKNF w lutym 2018 r. rozpoczął kontrolę w GetBack, zaznaczono.

    NIK przypomniała, że 16 kwietnia 2018 r. przed rozpoczęciem sesji na Giełdzie Papierów Wartościowych GetBack przekazał do publicznej wiadomości nieprawdziwą informację o rozmowach z PKO Bankiem Polskim oraz Polskim Funduszem Rozwoju na temat udzielania spółce lub podmiotom z jej grupy kapitałowej finansowania o charakterze kredytowo-inwestycyjnym. Tego samego dnia z upoważnienia KNF, Urząd skierował do Giełdy Papierów Wartościowych oraz BondSpot żądania zawieszenia obrotu wszystkimi instrumentami finansowymi wyemitowanymi przez GetBack. Zawieszenie weszło w życie 17 kwietnia 2018 r. i nadal obowiązuje.

    NIK zauważa, że dopiero po zaprzestaniu obsługi zobowiązań przez spółkę skontrolowane podmioty - UKNF, UOKiK, Komisja Nadzoru Audytowego - podjęły intensywne działania w celu identyfikacji rodzajów i skali naruszeń przepisów przez GetBack, podmioty oferujące jej papiery wartościowe i audytorów badających sprawozdania finansowe spółki.

    UKNF podjął skuteczne działania nadzorcze, w tym kontrole i postępowania administracyjne, a także nałożył sankcje na niektóre podmioty odpowiedzialne za nieprawidłowości. W wyniku inspekcji przeprowadzonej od czerwca do września 2018 r. w jednym z banków zaangażowanych w oferowanie obligacji spółki stwierdzono istotne nieprawidłowości w jego działaniu i sformułowano zalecenia pokontrolne.

    UKNF intensywnie zaczął działać także wobec podmiotów nadzorujących oraz audytujących GetBack.

    "Kontrole w TFI wykazały, że towarzystwa nadzorowały fundusze niezgodnie z obowiązkami nałożonymi na nie przez ustawę o funduszach inwestycyjnych. TFI w szczególności nie monitorowały i nie weryfikowały w sposób prawidłowy skuteczności działań windykacyjnych GetBack S.A. oraz nie podejmowały należytych działań w celu zapewniania prawidłowej wyceny wartości aktywów funduszy. Działania organu nadzoru nie były jednak w pełni rzetelne, przede wszystkim ze względu na brak wszczęcia postępowania administracyjnego wobec jednego z TFI, niepowiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez inne TFI, niepowiadomienie Komisji Nadzoru Audytowego oraz Polskiej Izby Biegłych Rewidentów o nieprawidłowościach w działalności biegłych rewidentów, badających sprawozdania finansowe podmiotów nadzorowanych" - czytamy dalej. 

    NIK stwierdziła, że dopuszczenie i wprowadzenie przez zarząd Giełdy Papierów Wartościowych GetBack do obrotu giełdowego odbyło się zgodnie z obowiązującymi przepisami. Niemniej NIK stwierdziła brak faktycznego nadzoru nad przygotowaniem dla zarządu GPW opinii w sprawie dopuszczenia obligacji i akcji GetBack S.A. do obrotu giełdowego. Opinie te zawierały znacząco zaniżoną wielkość zobowiązań spółki i nie zostały zweryfikowane.

    "To na ich podstawie zarząd giełdy uznał, że może dopuścić papiery wartościowe GetBack S.A. do obrotu i nie występują zagrożenia dla inwestorów. Oznacza to, że dopuszczenie papierów wartościowych do obrotu na rynku regulowanym było w rzeczywistości uzależnione od oceny sytuacji finansowej GetBack dokonanej przez jednego pracownika, przy braku mierzalnych jej kryteriów i faktycznego nadzoru nad tą oceną. Dodatkowo zarząd giełdy wzmocnił wizerunek GetBack S.A., przyznając spółce w lutym 2018 r. nagrodę za optymalne wykorzystanie rynków Giełdy Papierów Wartościowych, mimo że w grudniu 2017 r. otrzymał zawiadomienie sygnalisty o nieprawidłowościach w działalności spółki, podważających rzetelność wyceny jej aktywów" - czytamy w materiale. 

    NIK zwróciła uwagę, że działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) na rzecz ochrony konsumentów przed niewłaściwymi praktykami windykacyjnymi GetBack oraz skutkami niewłaściwych praktyk podmiotów oferujących i dystrybuujących papiery wartościowe spółki, w szczególności po ujawnieniu jej problemów płynnościowych, były zasadne, ale też długotrwałe i niepełne, co ograniczało ich skuteczność.

    "Już od listopada 2014 r. do UOKiK wpływały informacje od konsumentów o potencjalnych nadużyciach i nieprawidłowościach w działalności windykacyjnej GetBack S.A. Pisma dotyczyły stosowania przez spółkę nieuczciwych praktyk rynkowych przy dochodzeniu przez nią wierzytelności. [...] W związku z sygnałami konsumentów o nieprawidłowościach w działalności windykacyjnej spółki w latach 2015-2018 Urząd prowadził trzy postępowania wyjaśniające oraz jedno w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Na spółkę została nałożona kara w wysokości ponad 5 mln zł" - przypomniano. 

    NIK zwróciła uwagę także na długotrwałość prowadzonych przez UOKiK postępowań - w jednym przypadku termin przekroczono o ponad 1,5 roku. 

    Dodatkowo prezes UOKiK niezasadnie - zdaniem Izby - zaniechał wydania decyzji tymczasowej nakazującej GetBack zaprzestanie praktyk windykacyjnych naruszających zbiorowe interesy konsumentów jeszcze przed zakończeniem postępowań. W związku z tym o kilkanaście miesięcy opóźniono wyeliminowanie tych praktyk i zwiększyła się liczba konsumentów nimi dotkniętych.

    "UOKiK nie zareagował na informację sygnalisty w grudniu 2017 r. o podejrzeniu piramidalnego charakteru działalności spółki. Nie dostrzegł w niej zagrożeń dla konsumentów. Wynikało to w szczególności z założenia Urzędu, że ocena wskazanych przez sygnalistę problemów należała do zadań KNF, która jak wynikało z treści pisma również otrzymała to zawiadomienie. Zdaniem NIK, było to nieprawidłowe podejście, gdyż uprawnienia w zakresie eliminowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów są uprawnieniami przyznanymi bezpośrednio prezesowi UOKiK, a nie KNF. Prezes UOKiK zaczął działać intensywnie na rzecz ochrony posiadaczy obligacji spółki dopiero w kwietniu 2018 r., po komunikacie KNF o nieprawidłowościach w działalności GetBack S.A." - podała Izba. 

    NIK oceniła, że działania Rzecznika Finansowego polegały w szczególności na interwencji wobec podmiotów rynku finansowego, które nie uznały reklamacji nabywców obligacji. Rzecznik Finansowy robił to bez zbędnej zwłoki. Jednakże działania interwencyjne Rzecznika w zdecydowanej większości przypadków były długotrwałe i - poza jednym przypadkiem - nieskuteczne. Zdaniem NIK, było to spowodowane ograniczonymi uprawnieniami Rzecznika i niewykorzystaniem przez niego wszelkich możliwości uzyskania dowodów niezbędnych do udokumentowania nieprawidłowości przy sprzedaży obligacji GetBack S.A.

    Izba wskazała także, że po opublikowaniu komunikatu KNF w sprawie zawieszenia obrotu giełdowego wszystkimi instrumentami finansowymi wyemitowanymi przez GetBack S w Ministerstwie Finansów podjęto prace nad zmianami przepisów w celu systemowego wzmocnienia nadzoru nad rynkiem finansowym (w tym głównie rynkiem kapitałowym) i ochrony konsumentów. Opracowane projekty przepisów zostały niezwłocznie uchwalone.

    "Z opóźnieniem natomiast wdrożono, będące implementacją prawa UE, dwie ustawy wzmacniające nadzór nad rynkiem finansowym i działalnością firm audytowych. Szczególnie istotna z punktu widzenia potencjalnych nabywców obligacji GetBack S.A. była ustawa o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz niektórych innych ustaw. Wdrożenie jej 108 dni po wymaganym terminie miało wpływ na opóźnione wejście w życie dodatkowych przepisów, które podnosiły zakres ochrony nabywających obligacje korporacyjne. W ocenie NIK, wcześniejsze obowiązywanie tych przepisów mogło ograniczyć sprzedaż inwestorom detalicznym obligacji GetBack S.A. i ułatwić dochodzenie roszczeń" - czytamy w materiale.

    Komisja Nadzoru Audytowego (KNA) podjęła działania wobec firmy audytorskiej, badającej sprawozdania finansowe GetBack S.A. i jej grupy kapitałowej za lata 2015-2017. Do dnia sporządzenia wystąpienia pokontrolnego NIK nie został jednak przyjęty przez KNA raport z kontroli, zawierający główne ustalenia i wnioski, a także informacje o planowanych działaniach pokontrolnych KNA. W związku z tym Najwyższa Izba Kontroli odstąpiła od oceny skuteczności działań Komisji.

    NIK w informacji o wynikach kontroli przedstawiła wnioski de lege ferenda, mające na celu ułatwienie dochodzenia roszczeń osobom poszkodowanym przez instytucje finansowe oraz wzmocnienie ochrony inwestorów na rynku finansowym. Kluczowe są trzy wnioski zmierzające do ułatwienia dochodzenia roszczeń przez osoby poszkodowane.

    "Pierwszy z nich dotyczy zmiany przepisów o tajemnicach ustawowo chronionych, którymi objęte są działania Komisji Nadzoru Finansowego i jej Urzędu. Dziś służą one przede wszystkim ochronie interesów podmiotów rynku finansowego, a pomijają interesy osób poszkodowanych. Poszczególne sektory rynku finansowego obwarowane są przepisami ograniczającymi dostęp do informacji. Przekazanie informacji ustawowo chronionych skutkowałoby dla urzędnika odpowiedzialnością karną, także w sytuacji, gdyby działał w słusznie pojętym interesie społecznym - w tym przypadku - chęci udzielenia pomocy poszkodowanym posiadaczom obligacji. Ci z kolei pozbawieni są istotnego narzędzia dochodzenia swoich spraw przed sądem, jakim mogłyby być na przykład protokoły z kontroli UKNF w obszarze tematycznie związanym ze sprawą. Przepisy powinny być tak skonstruowane, aby w przypadku nieprawidłowości na szkodę klientów instytucji finansowych mogli oni - łatwiej niż dziś, ale także pod pewnymi rygorami - uzyskać dostęp do ustaleń organu nadzoru i wykorzystać te materiały w postępowaniu sądowym. Drugi wniosek zmierza do takiego ukształtowania zasad postępowania cywilnego, aby wzmocnić pozycję konsumentów. Możliwe rozwiązania to zwiększenie aktywności sądu w zakresie postępowania dowodowego lub wprowadzenie odwróconego ciężaru dowodowego tak, żeby to przedsiębiorca był w obowiązku udowodnić, że dopełnił wymogów uczciwego obrotu, a nie konsument, że jest ofiarą nieuczciwej praktyki. Trzeci wniosek dotyczy obniżenia kosztów sądowych w postępowaniu cywilnym" - podała Izba. 

    W celu wzmocnienia ochrony inwestorów na rynku finansowym, NIK postuluje m.in. wprowadzenie obowiązku nagrywania rozmów sprzedażowych podczas transakcji realizowanych nie tylko na odległość, ale także w siedzibie podmiotów oferujących instrumenty finansowe.

    "Ponadto NIK postuluje rozszerzenie obowiązków i uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego i prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotyczących ostrzeżeń publicznych oraz uprawnień Rzecznika Finansowego, które obecnie nie pozwalają na skuteczne wykonywanie zadań. NIK popiera także propozycję uregulowania w kodeksie karnym szczególnego typu przestępstwa - oszustwa finansowego o charakterze piramidy finansowej, aby możliwe było ściganie sprawców, gdy piramida jest jeszcze wypłacalna" - czytamy dalej. 

    Niezależnie od tego NIK sformułowała w wystąpieniach pokontrolnych, skierowanych do jednostek kontrolowanych, 15 wniosków w celu usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości lub ich przyczyn. Według informacji przekazanych przez jednostki kontrolowane wnioski te zostały przyjęte do realizacji lub zostały zrealizowane, podano także.

    NIK wskazała, że model działalności biznesowej GetBack był wysoce agresywny. Spółka dążyła do osiągnięcia wiodącej pozycji na rynku długów i aby kupić pakiety wierzytelności, windowała ich ceny na przetargach. W latach 2014-2017 aktywa spółki wzrosły ośmiokrotnie, z blisko 300 mln zł do ponad 2,3 mld zł. Jednocześnie GetBack wykazywała bardzo dobre wyniki finansowe w celu przyciągnięcia inwestorów gotowych powierzyć jej pieniądze. Były to jednak wyniki sfałszowane. Spółka manipulowała wyceną pakietów wierzytelności lub na jakiś czas odsprzedawała je do innych podmiotów po zawyżonych cenach, aby wykazać zyski lub ukryć straty. Praktyki te dotyczyły zarówno pakietów nabytych przez spółkę na własny rachunek, jak i na rachunek funduszy inwestycyjnych. GetBack zakupiła także akcje innej firmy windykacyjnej, wykazując ich zawyżoną wartość. Dzięki sztucznie wykreowanym wynikom spółka była przedstawiana jako atrakcyjny podmiot rynku finansowego, którego instrumenty generowały wyższe dochody dla inwestorów niż lokaty bankowe.

    "W latach 2014-2017 zobowiązania ogółem spółki wzrosły z 223,9 mln zł do blisko 3 mld zł, tj. ponad trzynastokrotnie. Większość z nich powstała w wyniku emisji obligacji. Spółka wysoko wynagradzała sprzedające je podmioty. Niektórzy oferujący obligacje, w celu osiągnięcia jak najwyższej sprzedaży, wprowadzali ich nabywców w błąd. Oferta była często kierowana do osób starszych, zainteresowanych przede wszystkim bezpieczeństwem inwestycji. Aby ich przekonać, sprzedawcy porównywali papiery wartościowe GetBack do pewnych lokat bankowych lub obligacji skarbowych. Klienci byli fałszywie informowani o gwarancjach zwrotu środków wraz z odsetkami oraz że GetBack jest podmiotem w pełni nadzorowanym przez KNF" - napisała NIK.

    (ISBnews)

     

  • 16.01, 14:07NBP: Za obniżką stóp proc. o 25 pb w grudniu głosował E. Łon 

    Warszawa, 16.01.2020 (ISBnews) - Podczas grudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP) za wnioskiem o obniżkę stóp procentowych o 25 pb opowiedział się jedynie jeden członek RPP - Eryk Łon, podał Narodowy Bank Polski (NBP).

    Przeciwko wnioskowi opowiedzieli się: A. Glapiński, G. Ancyparowicz, E. Gatnar, Ł. Hardt, J. Kropiwnicki, J. Osiatyński, R. Sura, K. Zubelewicz i J. Żyżyński.

    Według publikowanych wcześniej "minutes", na grudniowym posiedzeniu złożono wniosek obniżkę stóp proc. o 25 pb, ale nie został on przyjęty.

    Ekonomiści oczekują długiego okresu stabilizacji kosztu pieniądza i braku zmian stóp procentowych nawet do końca 2022 roku.

    (ISBnews)

     

  • 03.01, 10:54Rzecznik finansowy: Banki nie mogą żądać opłat za kapitał po unieważnieniu umowy 

    Warszawa, 03.01.2020 (ISBnews) - Po unieważnieniu przez sąd umowy kredytu z uwagi na brak możliwości jej wykonywania po usunięciu z jej treści niedozwolonych postanowień umownych, żądanie przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału jest nie tylko sprzeczne z celami Dyrektywy 93/13 i udzielonej konsumentowi na jej podstawie ochronie, ale również nie znajduje oparcia w przepisach prawa krajowego, wynika z oświadczenia rzecznika finansowego.

    "Rzecznik finansowy w wydanym oświadczeniu zajął stanowisko, że po unieważnieniu przez sąd umowy kredytu z uwagi na brak możliwości jej wykonywania po usunięciu z jej treści niedozwolonych postanowień umownych lub stwierdzeniu przez sąd nieważności umowy w oparciu o przepis art. 58 § 1 kodeksu cywilnego w zw. z art. 69 prawa bankowego żądanie przez bank 'wynagrodzenia za korzystanie z kapitału', jak również odsetek za opóźnienie liczonych od dnia następnego po dniu przekazania kwoty kredytu lub nieruchomości na zasadzie surogacji, jest nie tylko sprzeczne celami Dyrektywy 93/13 i udzielonej konsumentowi na jej podstawie ochronie ale również nie znajduje oparcia w przepisach prawa krajowego w szczególności w art. 410 w zw. z art. 405 i 406 kodeksu cywilnego" - czytamy w oświadczeniu.

    Według rzecznika, skutkiem ewentualnego uwzględnienia takiego żądania byłoby wytworzenie sytuacji prawnej i ekonomicznej, w której przedsiębiorca stosujący niedozwolone postanowienia umowne nie tylko nie odniósłby negatywnych skutków związanych z ich stosowaniem, ale uzyskałby nawet większą korzyść niż z wykonania umowy zawierającej postanowienia niedozwolone.

    W ocenie rzecznika finansowego, również w przypadku unieważnienia przez sąd umowy kredytu z uwagi na brak możliwości jej wykonywania po usunięciu z jej treści niedozwolonych postanowień umownych lub stwierdzenia przez sąd nieważności umowy w oparciu o przepis art. 58 § 1 kodeksu cywilnego w zw. z art. 69 prawa bankowego strony będą zobowiązane do wzajemnego rozliczenia  przekazanych w ramach nieważnej umowy świadczeń w oparciu o przepis art. 410 kodeksu cywilnego. 

    "Bank będzie mógł zatem dochodzić zwrotu od kredytobiorców sumy pieniężnej odpowiadającej wartości wypłaconej z tytułu umowy kredytu kwoty kapitału, a kredytobiorcy będą mogli dochodzić m.in. zwrotu sumy pieniężnej odpowiadającej sumie wpłaconych przez pozwanych kwot" - podkreślono w materiale.

    Rzecznik finansowy uważa także, że nie jest możliwe zastosowanie przez sąd przepisu art. 358 § 2 kodeksu cywilnego jako przepisu dyspozytywnego w celu uniknięcia unieważnienia umowy kredytu poprzez jej uzupełnienie po usunięciu postanowień niedozwolonych.

    Rzecznik finansowy z urzędu przedstawił tzw. istotny pogląd w sprawie z powództwa państwa Justyny i Kamila Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bank International AG, podano.

    Wcześniej, tj. w grudniu ub. r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w swoim stanowisku dotyczącym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie państwa Dziubaków (TSUE C-260/18) również uznał, że banki nie mogą żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy, a skutki wyroku odnoszą się do każdej umowy zawierającej klauzule niedozwolone. 

    (ISBnews)

     

  • 27.12, 09:13Projekt budżetu: Dochody niepodatkowe w 2020 większe o 8,3 mld zł niż plan z IX 

    Warszawa, 27.12.2019 (ISBnews) - Dochody podatkowe na 2020 r. w projekcie przyszłorocznej ustawy budżetowej zostały ustalone na 42,96 mld zł w projekcie przesłanym do Sejmu w grudniu wobec 34,68 mld zł dochodów podatkowych planowanych w projekcie z września.

    Nowa pozycja, nieuwzględniona w projekcie z września, to wpłaty z zysku z Narodowego Banku Polskiego (NBP) - w wysokości 7 162,81 mln zł.

    "W 2020 r. przewiduje się wpłatę do budżetu państwa pochodzącą z wpłaty z zysku NBP w wysokości 7 162 810 tys. zł. Prognoza została przygotowana w oparciu o bieżące dane dotyczące wyniku finansowego banku. Należy jednak przy tym zaznaczyć, że wykonanie wyniku finansowego NBP charakteryzuje duża niepewność, ze względu na wrażliwość poszczególnych pozycji rachunku zysków i strat na zmiany czynników pozostających poza kontrolą banku centralnego, w tym w szczególności kursu złotego do walut obcych, w których utrzymywane są rezerwy dewizowe, stóp procentowych na światowych rynkach finansowych, a także płynności sektora bankowego" - czytamy w projekcie.

    Planowane wpływy z dywidend i wpłat z zysku zwiększono do 1,55 mld zł z 1,52 mld zł przewidywanych w projekcie wrześniowym.

    Dochody państwowych jednostek budżetowych i inne dochody niepodatkowe zaplanowano obecnie na 26,63 mld zł wobec 25,54 mld zł oczekiwanych we wrześniu.

    Bez zmian wobec planów wrześniowych pozostały natomiast oczekiwania dotyczące wpływów z cła (4,68 mld zł) oraz wpłat jednostek samorządu terytorialnego (2,94 mld zł).

    Dochody ogółem w projekcie z grudnia zaplanowano na 435,34 mld zł wobec 429,53 mld zł planowanych we wrześniu.

    (ISBnews)

     

  • 27.12, 09:02Projekt budżetu: Potrzeby pożycz. netto w 2020 większe o 4 mld zł niż plan z IX 

    Warszawa, 27.12.2019 (ISBnews) - Potrzeby pożyczkowe netto budżetu na 2020 r. w projekcie przyszłorocznej ustawy budżetowej zostały ustalone na 23,52 mld zł w projekcie przesłanym do Sejmu w grudniu wobec 19,38 mld zł dochodów podatkowych planowanych w projekcie z września.

    Planowane wykonanie w tym roku zostało także zmodyfikowane - odpowiednio do 12,58 mld zł z 15,07 mld zł.

    "W 2020 r. zakładany jest zerowy wynik budżetu państwa, deficyt budżetu środków europejskich w wysokości 16 953,9 mln zł oraz pozostałe potrzeby pożyczkowe netto w kwocie 6 564,2 mln zł. W rezultacie planowane w 2020 r. potrzeby pożyczkowe netto kształtują się na poziomie 23 518,1 mln zł wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2019 r. 12 576,3 mln zł (w ustawie budżetowej na 2019 r. 45.991,3 mln zł)" - czytamy w projekcie.

    Planowany poziom potrzeb pożyczkowych brutto (suma potrzeb netto oraz przypadającego do wykupu długu przy przyjętych założeniach odnośnie do sprzedaży skarbowych papierów wartościowych w 2019 r.) wynosi 141 662,3 mln zł wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2019 r. 135 922,5 mln zł (w ustawie budżetowej na 2019 r. 163 705,3 mln zł), podano także.

    "Planuje się, że finansowanie krajowe potrzeb pożyczkowych netto ukształtuje się na poziomie 46 385,5 mln zł, a finansowanie zagraniczne będzie ujemne i wyniesie 22 867,5 mln zł" - czytamy dalej.

    Na finansowanie krajowe złoży się dodatnie saldo z tytułu sprzedaży i wykupu skarbowych papierów wartościowych w wysokości 46 210,3 mln zł oraz dodatnie saldo środków pozostających na rachunkach budżetu państwa na początek i koniec roku w wysokości 175,3 mln zł.

    "Na saldo z tytułu skarbowych papierów wartościowych złożą się następujące pozycje:

    a) dodatnie saldo sprzedaży i wykupu obligacji rynkowych w wysokości 39.447,5 mln zł będące wynikiem:

    - dodatniego salda w obligacjach zmiennoprocentowych w wysokości 15 483,7 mln zł,

    - dodatniego salda w obligacjach stałoprocentowych w wysokości 23 557,6 mln zł,

    - dodatniego salda w obligacjach indeksowanych w wysokości 406,2 mln zł,

    b) dodatnie saldo sprzedaży i wykupu obligacji oszczędnościowych w wysokości 6 762,7 mln zł.

    Na ujemne finansowanie zagraniczne potrzeb pożyczkowych netto w wysokości 22 867,5 mln zł złożą się następujące pozycje:

    a) ujemne saldo emisji i wykupu obligacji skarbowych wyemitowanych na międzynarodowych rynkach finansowych w wysokości 14 790 mln zł,

    b) ujemne saldo kredytów otrzymanych w wysokości 1 230,3 mln zł,

    c) ujemne saldo przepływów związanych z rachunkiem walutowym w wysokości 6 847,1 mln zł" - wymieniono także.

    (ISBnews)

     

  • 27.12, 08:49Projekt budżetu: Dochody podatkowe w 2020 r. mniejsze o 2,5 mld zł niż plan z IX 

    Warszawa, 27.12.2019 (ISBnews) - Dochody podatkowe na 2020 r. w projekcie przyszłorocznej ustawy budżetowej zostały ustalone na 390,04 mld zł w projekcie przesłanym do Sejmu w grudniu wobec 392,51 mld zł dochodów podatkowych planowanych w projekcie z września. Jednocześnie projekt grudniowy wprowadził nową pozycję dochodową - podatek od sprzedaży detalicznej, w wysokości 662,73 mln zł.

    Planowane wykonanie dochodów podatkowych w tym roku to 367,97 mld zł (wobec 349,35 mld zł w 2018 r.).

    "W projekcie uwzględniono dochody z podatku od sprzedaży detalicznej. Podatek od sprzedaży detalicznej wprowadzono ustawą z dnia 6 lipca 2016 r. o podatku od sprzedaży detalicznej (Dz.U. z 2016 r. poz. 1155). W związku z toczącym się postępowaniem w drugiej instancji przed Trybunałem Sprawiedliwości UE ustawą z dnia 12 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej kontynuuje się zawieszenie stosowania przepisów ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej na okres dalszych 6 miesięcy, tj. do dnia 30 czerwca 2020 r." czytamy w projekcie.

    Podatek od towarów i usług (VAT) ma przynieść w 2020 r. 196,5 mld zł wobec planowanych we wrześniowej wersji projektu 200,15 mld zł. Planowane wykonanie na 2019 r. także zostało obniżone - odpowiednio do 182 mld zł z 185,4 mld zł (wobec 174,95 mld zł uzyskanych w 2018 r.).

    Planowane na 2020 r. wpływy z podatku akcyzowego zostały zwiększone do 75,08 mld zł z oczekiwanych we wrześniu 74,91 mld zł. Plan wykonania na bieżący wzrósł odpowiednio do 71,89 mld zł z 71,49 mld zł.

    Podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) ma przynieść w przyszłym roku 42 mld zł (we wrześniu oczekiwano 41,8 mld zł), zaś podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT) - 66,56 mld zł (we wrześnio oczekiwano 66,52 mld zł).

    Nie zmieniono (wobec projektu z września) planowanych na 2020 r. wpływów z podatku od wydobycia niektórych kopalin (1,7 mld zł) oraz z podatku od niektórych instytucji finansowych (4,88 mld zł).

    (ISBnews)

     

  • 27.12, 08:26Projekt budżetu 2020: Planowane wykonanie deficytu w 2019 roku to 14,41 mld zł 

    Warszawa, 27.12.2019 (ISBnews) - Planowane wykonanie deficytu budżetu państwa w 2019 roku to 14,41 mld zł, wynika z projektu przyszłorocznej ustawy budżetowej przesłanej do Sejmu w grudniu br. Według projektu przesłanego we wrześniu, wykonanie tegorocznego deficytu miało wynieść 11,99 mld zł.

    "Prognozuje się, że dochody budżetu państwa w 2019 r. będą wyższe niż pierwotnie zaplanowano w ustawie budżetowej o ponad 14 mld zł, w tym dochody podatkowe będą wyższe o ok. 8 mld zł. Spodziewane przekroczenie prognozy z ustawy budżetowej na 2019 r. wynika głównie z wyższych prognozowanych dochodów podatkowych - głównie z podatków dochodowych oraz z VAT. Dochody niepodatkowe budżetu państwa będą wyższe niż planowano w ustawie budżetowej na 2019 r. o ok. 6 mld zł, co wynika między innymi z wyższych dochodów z tytułu sprzedaży praw do emisji CO2" - czytamy w projekcie.

    Według projektu z września, dochody budżetu państwa w 2019 r. miały być wyższe od wartości zaplanowanych w ustawie budżetowej o ok. 16 mld zł, w tym wzrost dochodów podatkowych to ok. 12 mld zł. Dochody niepodatkowe budżetu państwa miały być wyższe niż planowano w ustawie budżetowej na 2019 r. o ok. 5 mld zł, co wynikałoby głównie z wyższych dochodów z tytułu sprzedaży praw do emisji CO2.

    Jak podał wcześniej resort finansów, w budżecie państwa na koniec października br. odnotowano deficyt w wysokości 3,19 mld zł (wg sprawozdania operatywnego), tj. 11,2% ustawowego rocznego planu, wynoszącego 28,5 mld zł deficytu.

    (ISBnews)

     

  • 23.12, 15:43UOKiK o TSUE: Banki nie mogą żądać opłat za kapitał po unieważnieniu umowy 

    Warszawa, 23.12.2019 (ISBnews) - Banki nie mogą żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy, napisał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w swoim stanowisku dotyczącym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie państwa Dziubaków (TSUE C-260/18). Skutki wyroku odnoszą się do każdej umowy zawierającej klauzule niedozwolone, podkreślił Urząd.

    UOKiK podkreśla, że śledzi debatę jaka toczy się w sprawie rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-260/18.

    "Orzeczenie C-260/18 jest istotne nie tylko w kwestii kredytów hipotecznych wyrażonych w walutach obcych, ale w każdej sprawie, w której występują klauzule niedozwolone. Ponieważ pojawiają się sprzeczne informacje - prezentowane przed media i w stanowiskach banków, urząd odniósł się do najważniejszych zagadnień wynikających z tego orzeczenia. Były one - zdaniem UOKiK - błędnie interpretowane i prezentowane" - czytamy w stanowisku.

    "Obserwujemy i analizujemy bardzo różne wypowiedzi na temat rozstrzygnięcia TSUE. Niepokoją nas opinie i stanowiska, które są sprzeczne z wnioskami płynącymi z tego orzeczenia. Przygotowaliśmy stanowisko, które będzie istotną wskazówką dla kredytobiorców w walce o swoje prawa. Będziemy się przyglądać działaniom banków, które próbują swoich klientów straszyć lub błędnie informować o skutkach wyroku, i interweniować w przypadku naruszenia prawa. Liczymy również, że to stanowisko będzie pomocne dla wszystkich sądów powszechnych, które obecnie zalewane są pozwami kredytobiorców" - powiedział prezes UOKiK Marek Niechciał, cytowany w materiale.

    UOKiK w swoim stanowisku stwierdza m.in., że:

    1. Orzeczenie TSUE ma znaczenie dla każdej umowy zawierającej klauzule niedozwolone;

    2. Upadek umowy możliwy jest tylko za zgodą konsumenta. Takie rozwiązanie może być często dla niego korzystne;

    3. Nie można uznać art. 358 par. 2 kodeksu cywilnego odnoszącego się do średniego kursu NBP za przepis dyspozytywny, tym samym nie można stosować tego przepisu w miejsce nieważnych, niedozwolonych postanowień umów kredytowych w CHF;

    4. Bankowi nie przysługuje uprawnienia do żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz odsetek, gdy sąd unieważni umowę o kredyt hipoteczny wyrażony w walucie obcej.

    "Śledząc coraz częściej pojawiające się doniesienia o próbach nacisku przez banki na kredytobiorców kwestionujących ważność umów kredytowych ze względu na zawarte w nich klauzule abuzywne, nie widzę podstaw prawnych, aby były one uprawnione do żądania jakichkolwiek sum pieniężnych od swoich klientów, gdy sąd unieważni umowę. Przypominam, że przyczyną takiego orzeczenia jest stosowanie przez bank klauzul niedozwolonych, co narusza dobre obyczaje i interesy konsumentów. Nie może być zgody na to, że tylko konsumentów obciążają sprzeczne z prawem działania banków. W takiej sytuacji tylko klienci instytucji finansowych ponoszą konsekwencje, a bank nie ponosi żadnych, wręcz czerpie korzyści, mimo że stosował postanowienia abuzywne. Jest to ewidentne niezgodne z postanowieniami dyrektywy 93/13 dotyczącej nieuczciwych warunków umownych" - dodał Niechciał.

    3 października br. TSUE, w odpowiedzi na pytania prejudycjalne polskiego sądu w sprawie państwa Dziubaków przeciw Raiffeisen Bank International orzekł, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. Trybunał Sprawiedliwości orzekł także, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd.

    W 2008 r. Kamil Dziubak i Justyna Dziubak zawarli z Raiffeisen Bank International umowę kredytu hipotecznego, którego wartość była wyrażona w złotych polskich, ale indeksowana do franka szwajcarskiego. W związku z tym, o ile wypłata środków została dokonana w złotych, saldo zadłużenia z tytułu kredytu i raty miesięczne kredytu podlegającego spłacie wyrażone były w CHF w taki sposób, że te ostatnie miały być jednak pobierane w PLN z rachunku bankowego kredytobiorców. W momencie odblokowania kredytu, kwota pozostająca do zapłaty i wyrażona w CHF była określona według kursu wymiany PLN-CHF obowiązującego w Raiffeisen Bank w dniu odblokowania środków, podczas gdy miesięczne raty były obliczane w oparciu o kurs sprzedaży PLN-CHF obowiązujący w tym banku w momencie ich wymagalności. Zawierając umowę kredytu indeksowanego do CHF, kredytobiorcy korzystali ze stopy procentowej obowiązującej w odniesieniu do tej waluty, która była niższa niż stopy stosowane wobec PLN, lecz byli narażeni na ryzyko wymiany wynikające z wahania kursu wymiany PLN-CHF.

    P.P. Dziubakowie wnieśli do Sądu Okręgowego w Warszawie o stwierdzenie nieważności umowy kredytu z uwagi na to, że postanowienia tej umowy przewidujące zastosowanie różnic kursowych polegających na odwołaniu się do kursu kupna dla udostępnienia środków i kursu sprzedaży w celu ich zwrotu, stanowiły niezgodne z prawem nieuczciwe warunki umowne, które nie były wiążące na podstawie dyrektywy w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich i których usunięcie pociągałoby za sobą zniknięcie z obrotu prawnego umowy.

    Polski sąd, zadając pytanie prejudycjalne zmierzał również do ustalenia, czy dyrektywa zezwala mu na unieważnienie umowy w sytuacji, gdy utrzymanie jej obowiązywania bez nieuczciwych warunków mogłoby pociągać za sobą w konsekwencji zmianę charakteru głównego przedmiotu umowy w zakresie, w jakim choć przedmiotowy kredyt nie podlegałby już indeksacji do CHF, odsetki nadal byłyby naliczane na podstawie stóp obowiązujących w odniesieniu do tej waluty.

    (ISBnews)

     

  • 17.12, 11:55Borys z PFR: Partycypacja w PPK i nowych PPE w dużych firmach sięgnęła 41% 

    Warszawa, 17.12.2019 (ISBnews) - Poziom partycypacji w pracowniczych planach kapitałowych (PPK) pierwszej transzy pracodawców zatrudniających powyżej 250 pracowników wyniosła 41%, licząc łącznie firmy posiadające PPK oraz te, które założyły pracownicze programy emerytalne (PPE) po wejściu w życie ustawy o PPK w grudniu ub.r., poinformował prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys. Licząc tylko firmy, które założyły PPK, partycypacja wyniosła 39%.

    "Szacunkowa partycypacja w PPK to 39%, a uwzględniając firmy, które wybrały PPE - to 41%. Natomiast licząc wszystkich pracowników korzystających z PPE i PPK to jest obecnie 44% ogółu osób zatrudnionych w dużych firmach" - powiedział Borys podczas konferencji prasowej.

    Dane o partycypacji to szacunek, który może podlegać zmianom - granica błędu to 2-3%, podkreślił.

    "Na ten moment nie obserwujemy istotnych zjawisk typu odstąpienia czy przystąpienia" - dodał prezes PFR.

    Liczba uczestników PPK wyniosła 1 128 tys. pracowników. Kolejne 144 tys. przystąpiło do PPE utworzonych po wejściu w życie ustawy o PPK.

    "Można powiedzieć, że w efekcie wdrożenia PPK w dużych firmach z PPE bądź PPK skorzystało łącznie 1,3 mln i to jest nasza główna dana, którą się posługujemy" - podkreślił Borys.

    Łącznie z wcześniej funkcjonującymi PPE w systemie jest to ponad 1,55 mln osób, dodał.

    "Dla nas to są dwie najważniejsze cyfry, które mówią, że na tym pierwszy etapie rzeczywiście udało się spowodować, że pracownicze programy emerytalne - czy PPK, czy PPE - stały się standardem rynków pracy. Cieszymy się, że coraz więcej pracodawców pokazuje nawet w ofertach pracy PPK czy PPE jako dodatkowy benefit dla pracowników" - stwierdził prezes.

    Łącznie liczba dużych firm objętych systemem wyniosła 4 282, z czego 309 posiadało PPE przed wejściem w życie ustawy o PPK, a kolejne 209 firm założyły PPE w ostatnim roku. Wobec tego obowiązkowi założenia PPK podlegało 3 864 firmy.

    "Wszystkie te instytucje w sposób prawidłowy utworzyły te programy" - podkreślił Borys.

    Przypomniał, że na rynku PPK aktywnych jest 20 instytucji.

    "PPK są systemem tanim - średnia opłata za zarządzanie wynosi 0,37%" - wskazał także.

    Podkreślił, że to bardzo niski, atrakcyjny poziom w porównaniu z podobnymi ofertami w innych krajach.

    "Zakładamy. że na kolejnych etapach wdrażania PPK może być trudniej. Np. w Wielkiej Brytanii najtrudniej było wśród MŚP. Być może w kolejnym etapie partycypacja będzie mniejsza niż w firmach 250+, ale będziemy dokładać starań, by tak się nie stało" - zadeklarował też prezes PFR.

    Pracownicze plany kapitałowe to przeznaczony dla pracowników program długoterminowego oszczędzania. Gromadzone w PPK oszczędności mają pochodzić ze składek pracowników, pracodawców i dopłat od państwa. Reforma związana z tworzeniem PPK ruszyła 1 lipca i objęła na początku największe firmy, zatrudniające powyżej 250 osób. Do 2021 roku większość pracodawców w Polsce ma utworzyć PPK dla swoich pracowników.

    (ISBnews)

  • 16.12, 10:49MFPR: Czas na decyzję ws. przekazania funduszy z OFE do ZUS: 1 VI do 1 VIII 2020 

    Warszawa, 16.12.2019 (ISBnews) - Uczestnicy otwartych funduszy emerytalnych (OFE) będą mieli czas na decyzję o ewentualnym przekazaniu funduszy z OFE do ZUS i złożenie stosownej deklaracji od 1 czerwca do 1 sierpnia 2020 roku, podało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFPR). Przekształcenie obecnych OFE w towarzystwa funduszy inwestycyjnych, prowadzące specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte (SFIO) nastąpi 27 listopada 2020 r.

    "Od 1 czerwca do 1 sierpnia 2020 roku uczestnicy OFE będą mieli czas na decyzję o ewentualnym przekazaniu funduszy z OFE do ZUS i złożenie stosownej deklaracji. Jej wzór, w rozporządzeniu, określi minister rodziny pracy i polityki społecznej. Wybór IKE nie wymaga żadnych aktywności – środki zostaną przekazane automatycznie. Zgodnie z projektem ustawy nastąpi to 27 listopada 2020 roku. Z tym dniem powszechne towarzystwa emerytalne obecnie prowadzące OFE staną się towarzystwami funduszy inwestycyjnych prowadzącymi specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte (SFIO), w które przekształcą się dzisiejsze Otwarte Fundusze Emerytalne" - czytamy w komunikacie.

    Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne został przyjęty przez Radę Ministrów 26 listopada 2019 roku z propozycją nowej daty wejścia przepisów w życie - rząd zdecydował, że ustawa wejdzie w życie 1 czerwca 2020 roku. W najbliższym czasie projekt zostanie przekazany do prac w parlamencie, przypomniano w materiale.

    "W projekcie ustawy zapisano wprost, że środki zgromadzone na IKE będą prywatną własnością oszczędzającego i nie będą mogły stanowić przedmiotu transferu do budżetu państwa. Opcją domyślną będzie przejście z OFE na IKE. Stanie się to bez potrzeby wykonywania jakichkolwiek czynności czy dostarczania dokumentów przez oszczędzających. Ale każdy będzie miał prawo do złożenia deklaracji i przeniesienia środków na indywidualne konto w ZUS. Wówczas taka osoba będzie gromadzić oszczędności emerytalne w całości w I filarze systemu emerytalnego" - podkreślono w komunikacie.

    Większość oszczędzających w OFE będzie miała wybór. Automatycznie do ZUS przekazane zostaną pieniądze zgromadzone w OFE przez osoby, które do 2 października 2021 r. osiągną wiek emerytalny, w przypadku których, z uwagi na tzw. "suwak" (obecnie obowiązujące systematyczne przekazywanie pieniędzy uczestników OFE do ZUS, rozpoczynające się na 10 lat przed osiągnięciem przez nich wieku emerytalnego), większość środków z OFE została już przekazana do ZUS. "Tak więc w ich przypadku, na rachunkach w OFE zostały już niewielkie kwoty. Umożliwienie pozostawienia ich na IKE, nie da dodatkowych zysków z uwagi na krótki czas potencjalnego inwestowania tych środków" - wskazano także.

    Pieniądze przekazane z OFE do IKE, w przeciwieństwie do tych w ZUS, będą podlegały dziedziczeniu, a po osiągnięciu wieku emerytalnego będą mogły być wypłacone w całości bądź w ratach i będą wówczas wolne od jakichkolwiek podatków, zaznaczył też resort.

    Z tytułu przekształcenia wnoszona będzie opłata odpowiadająca wartości 15% aktywów netto OFE - równoważna efektywnej stopie opodatkowania emerytur wypłacanych z ZUS. Do jej zapłaty, w dwóch transzach (w 2020 i 2021 r.), będą zobowiązane specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte. Środki z tej opłaty trafią do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i mogą być przeznaczone wyłącznie na obsługę zobowiązań FUS. Pierwsza transza środków z tytułu opłaty przekształceniowej zostanie przekazana przez SFIO do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych do dnia 11 grudnia 2020 roku, druga - do dnia 31 października 2021 roku. Natomiast pieniądze osób, które wybiorą ZUS trafią do Funduszu Rezerwy Demograficznej. W zarządzanie tymi środkami zostanie włączony Polski Fundusz Rozwoju, przypomniano także.

    "Prowadzące IKE specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte, powstałe z przekształcenia OFE, będą inwestowały na rynku kapitałowym z odpowiednim określeniem poziomu ryzyka. Będzie też specjalny mechanizm przenoszenia aktywów do subfunduszu bardziej pasywnego, mniej podatnego na wahania rynku, w ciągu 5 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego" - podkreślił resort.

    Na IKE nie będzie już przekazywana żadna część składki emerytalnej, natomiast każdy posiadacz IKE będzie mógł dobrowolnie do niego dopłacać i te dopłaty będą mogły być wycofane na dotychczasowych zasadach. Jedynie kwota pochodząca z OFE będzie zawsze "znaczona" i jej wypłata będzie możliwa po osiągnięciu wieku emerytalnego, wskazano także.

    Minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak mówiła wcześniej, że rząd zakłada, iż IKE staną się dla Polaków powszechnym instrumentem oszczędzania na emeryturę.

    (ISBnews)

  • 11.12, 18:04Kościński: Deficyt budżetu w 2019 poniżej planu, w 2020 budżet zrównoważony 

    Warszawa, 11.12.2019 (ISBnews) - Deficyt w budżecie państwa na koniec tego roku będzie niższy od planowanego, natomiast przyszłoroczny budżet będzie - zgodnie z zapowiedziami - zrównoważony, poinformował minister finansów Tadeusz Kościński.

    Zapytany w wywiadzie dla Interii, czy zapowiedź zerowego deficytu w budżecie na 2020 r. jest do utrzymania, minister odpowiedział: "To jest ciągle nasz plan. Ambitny, ale uważam, że nadal realny".

    O wykonaniu deficytu w tym roku powiedział: "Na pewno będzie to mniejszy deficyt niż zakładał plan. Więcej nie powiem na tym etapie".

    W uzasadnieniu projektu ustawy budżetowej na 2020 r. zapisano, że w 2019 r. deficyt budżetu państwa wyniesie 11,99 mld zł wobec pierwotnego planu 28,5 mld zł.

    W budżecie państwa na koniec października br. odnotowano deficyt w wysokości 3,2 mld zł, według szacunkowych danych resortu finansów.

    W poniedziałek Kościński zapowiedział, że nowa wersja projektu ustawy budżetowej na 2020 r., nadal przewidująca brak deficytu, pojawi się na posiedzeniu Rady Ministrów w ciągu 2 tygodni.

    Minister powiedział także w wywiadzie dla Interii, że liczy na dalszy wzrost wpływów z podatku od towarów i usług (VAT).

    "Na pewno dalszy wzrost wpływów jest możliwy, gospodarka cały czas rośnie. Jest też ciągle przestrzeń do poprawy ściągalności. Wprowadzamy kasy fiskalne, e-paragony, płatności elektroniczne co wyeliminuje znaczną część pasywnej szarej strefy, a z aktywną musimy iść w kierunku korzyści: jak płacisz podatek dostaniesz coś extra. Chodzi o to, żeby wyjście z aktywnej szarej strefy się opłacało i to jest najtrudniejsze do przeprowadzenia" - wskazał Kościński.

    Zapowiedział także, że rząd nie przekroczy finansowych granic.

    "Rolą polityków jest wymyślanie nowych wydatków. Naszą rolą jest to z kolei wdrożyć i sfinansować. Jestem przekonany, że zarówno kierownictwo polityczne jak i premier zdają sobie sprawę co jest możliwe, a co nie. Będziemy wykorzystywać możliwości, ale nie będziemy przekraczać granic" - stwierdził minister.

    (ISBnews)

     

  • 06.12, 17:37GPW Benchmark złożyła do KNF wniosek w zakresie WIBID i WIBOR 

    Warszawa, 06.12.2019 (ISBnews) - GPW Benchmark złożyła dziś do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wniosek o udzielenie zezwolenia na pełnienie funkcji administratora w zakresie stawek referencyjnych WIBID i WIBOR, podała spółka.

    "6 grudnia 2019 r. GPW Benchmark, zgodnie z harmonogramem, złożyła do KNF wniosek o udzielenie zezwolenia na pełnienie funkcji administratora wskaźników referencyjnych stopy procentowej, w tym kluczowego wskaźnika referencyjnego. Do wniosku została załączona pełna dokumentacja stawek referencyjnych WIBID i WIBOR, dostosowana do Rozporządzenia o Wskaźnikach Referencyjnych" - czytamy w komunikacie.

    Wskaźnik WIBOR, z uwagi na systemowe znaczenie dla rynku finansowego, znajduje się na liście kluczowych wskaźników referencyjnych prowadzonej przez Komisję Europejską, obok wskaźników LIBOR, EURIBOR, EONIA i STIBOR.

    "Złożenie do KNF dostosowanej do Rozporządzenia BMR dokumentacji dotyczącej wskaźników WIBID i WIBOR jest efektem prac prowadzonych przez GPW Benchmark w ścisłej współpracy z sektorem bankowym i w konsultacji z instytucjami publicznymi, od chwili przejęcia kontroli nad opracowywaniem stawek, czyli od 30 czerwca 2017 r." - powiedziała wiceprezes GPW Benchmark Aleksandra Bluj, cytowana w komunikacie.

    Stawki referencyjne WIBID i WIBOR obecnie korzystają z okresu przejściowego, który trwa do momentu wydania przez KNF decyzji o udzieleniu zezwolenia, pod warunkiem złożenia wniosku przed 1 stycznia 2020 r. Dzięki temu zostanie zachowana ciągłość możliwości stosowania stawek WIBID i WIBOR przez podmioty nadzorowane w umowach i instrumentach finansowych, zarówno zawartych przed 1 stycznia 2020 r., jak i tych, które będą zawierane po tej dacie, wskazano w materiale.

    "Złożenie wniosku nie kończy procesu dostosowania. Przed nami etap postępowania administracyjnego, składania ewentualnych uzupełnień i wyjaśnień w jego toku oraz dokonywania zmian na żądanie organu nadzoru. Równolegle będzie się toczyć faza wdrożeniowa wymogów nowej dokumentacji tak w GPW Benchmark, jak i u uczestników fixingu. Przed podjęciem decyzji organ nadzoru musi się upewnić, czy wszystko w praktyce działa tak, jak zostało opisane w dokumentach. Rok 2020 będzie zatem czasem jeszcze bardziej wytężonej pracy" - dodała Bluj.

    Uczestnikami fixingu stawek referencyjnych WIBID i WIBOR są: Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank Handlowy w Warszawie, Bank Millennium, Bank Polska Kasa Opieki, BNP Paribas Bank Polska, Deutsche Bank Polska, ING Bank Śląski, mBank, PKO Bank Polski, Santander Bank Polska.

    "GPW od samego początku udziela GPW Benchmark szerokiego wsparcia w tym ważnym dla polskiego rynku finansowego procesie. WIBID i WIBOR są dla nas priorytetowe. Cieszymy się, że prace realizowane są terminowo. GPW będzie aktywnie wspierać inicjatywy mające na celu wzmocnienie rynku pieniężnego" - skomentował wiceprezes GPW Jacek Fotek, także cytowany w komunikacie.

    "Po uzyskaniu zezwolenia w zakresie kluczowego wskaźnika stopy procentowej, jakim jest WIBOR, GPW Benchmark będzie mogła dostarczać rynkowi inne wskaźniki stopy procentowej" - podsumowano w materiale.

    W opublikowanym na początku tego tygodnia "Raporcie o stabilności systemu finansowego. Grudzień 2019" Narodowy Bank Polski (NBP) oceniał, że ryzyko związane z tempem dostosowania stawek referencyjnych WIBOR do wymogów rozporządzenia BMR Parlamentu Europejskiego i Rady zmalało.

    Na początku sierpnia prezes GPW Benchmark Zbigniew Minda, poinformował, że spółka szykuje się do przejęcia administrowania indeksami giełdowymi od Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) i chce złożyć do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wniosek o zgodę na przejęcie stawek WIBOR i WIBID do końca 2019 r., tak aby administrować nimi od początku przyszłego roku.

    W lutym br. Komitet Stabilności Finansowej odpowiedzialny za nadzór makroostrożnościowy (KSF-M) przesłał do GPW Benchmark stanowisko, w którym wyraził zaniepokojenie tempem dostosowania stawek referencyjnych WIBOR do wymogów rozporządzenia BMR Parlamentu Europejskiego i Rady.

    Zadaniem GPW Benchmark jest opracowanie nowego WIBOR-u, spełniającego wymagania rozporządzenie BMR i wynikającego przede wszystkim z transakcji rynkowych, zamiast z deklaracji banków, jak to jest w przypadku dziś stosowanej stawki WIBOR. Obecnie obowiązującego WIBOR-u nie będzie można stosować po 1 stycznia 2020 r.

    (ISBnews)

     

  • 03.12, 17:50KNF dopuszcza wypłatę dywidendy równej całemu zyskowi ubezpieczycieli za 2019 r. 

    Warszawa, 03.12.2019 (ISBnews) - Ubezpieczyciele spełniający wyznaczone przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) kryteria powinni przeznaczyć na dywidendy nie więcej niż 75% zysku za 2019 r., choć jednocześnie Komisja dopuszcza wypłatę dywidendy równej całemu zyskowi za 2019 r., o ile pokrycie wymogów kapitałowych (po odliczeniu od środków własnych będzie na poziomie co najmniej 175% dla ubezpieczycieli życiowych (dział I) oraz co najmniej 150% dla ubezpieczycieli majątkowych (dział II), podała KNF.

    "Zaleca się, aby dywidendę mogły wypłacić wyłącznie zakłady ubezpieczeń/reasekuracji, które spełniają wszystkie poniższe kryteria:

    I. otrzymały w ramach BION za 2018 rok ocenę ryzyka dobrą lub zadowalającą;

    II. w poszczególnych kwartałach 2019 roku nie wykazały niedoboru środków własnych na pokrycie wymogu kapitałowego (rozumianego jako maksimum z minimalnego wymogu kapitałowego (MCR) oraz kapitałowego wymogu wypłacalności (SCR));

    III. w 2019 roku nie były objęte krótkoterminowym planem finansowym lub planem naprawczym, o których mowa w art. 312 i 313 ustawy z dnia 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej;

    IV. według stanu na dzień 31 grudnia 2019 r. wielkość środków własnych bez odliczenia przewidywanych dywidend kształtowała się na poziomie co najmniej 175% wysokości wymogów kapitałowych dla zakładów ubezpieczeń/reasekuracji prowadzących działalność w dziale I oraz co najmniej 150% wysokości wymogów kapitałowych dla zakładów ubezpieczeń/reasekuracji prowadzących działalność w dziale II" - czytamy w komunikacie.

    "Zakłady ubezpieczeń/reasekuracji spełniające powyższe kryteria powinny ograniczyć wypłatę dywidendy do 75% wysokości zysku wypracowanego w 2019 roku, przy czym pokrycie wymogów kapitałowych dla kwartału, w którym wypłacono dywidendę powinno utrzymywać się na poziomie co najmniej 110%" - dodała Komisja.

    Ocena ryzyka została podana według makroskali (ocena dobra, tj. 1,00 (od 1,00 do 1,74); ocena zadowalająca, tj. 2,00 (od 1,75 do 2,49); ocena budząca zastrzeżenia, tj. 3,00 (od 2,50 do 3,24); ocena niedostateczna, tj. 4,00 (od 3,25 do 4)).

    "Jednocześnie dopuszcza się wypłatę dywidendy równą całemu wypracowanemu w 2019 roku zyskowi (co oznacza, iż nie dopuszcza się wypłaty z pozostałych elementów kapitałów własnych), o ile pokrycie wymogów kapitałowych (po odliczeniu od środków własnych przewidywanych dywidend) na dzień 31 grudnia 2019 r. oraz dla kwartału, w którym wypłacono dywidendę, będzie na poziomie co najmniej 175% dla zakładów ubezpieczeń/reasekuracji prowadzących działalność w dziale I oraz co najmniej 150% dla zakładów ubezpieczeń/reasekuracji prowadzących działalność w dziale II" - czytamy dalej.

    Zakłady ubezpieczeń/reasekuracji spełniające powyższe kryteria, przy podejmowaniu decyzji w sprawie wysokości dywidendy, powinny uwzględnić dodatkowe potrzeby kapitałowe w perspektywie dwunastu miesięcy od momentu zatwierdzenia sprawozdania finansowego za 2019 rok, wynikające m.in. ze zmian w otoczeniu rynkowym i prawnym, podkreśliła także Komisja.

    (ISBnews)

  • 03.12, 17:43KNF przyjęła znowelizowaną Rekomendację S ws. kredytów hipotecz. o stałej stopie 

    Warszawa, 03.12.2019 (ISBnews) - Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) jednogłośnie przyjęła, skierowaną do banków, znowelizowaną Rekomendację S, dotyczącą dobrych praktyk w zakresie zarządzania ekspozycjami kredytowymi zabezpieczonymi hipotecznie, podała Komisja. Według nowych przepisów, banki powinny posiadać w ofercie kredytów zabezpieczonych hipotecznie również kredyty oprocentowane stałą stopą procentową.

    "Rekomendacja S stanowi zbiór zasad dotyczących dobrych praktyk w zakresie ekspozycji kredytowych zabezpieczonych hipotecznie.
    Najważniejsze nowe rozwiązania, jakie wprowadza znowelizowana Rekomendacja S, to zasady dotyczące zarządzania ekspozycjami kredytowymi zabezpieczonymi hipotecznie oprocentowanymi stałą stopą procentową lub okresowo stałą stopą procentową. Banki powinny posiadać wśród oferty kredytów zabezpieczonych hipotecznie na nieruchomościach mieszkalnych dla klientów detalicznych, również kredyty zabezpieczone hipotecznie oprocentowane stałą stopą procentową lub okresowo stałą stopą procentową, rozumianą tak jak w Rekomendacji. Powinny także umożliwiać klientom zmianę formuły oprocentowania w ramach już zawartej umowy kredytu zabezpieczonego hipotecznie ze zmiennej stopy procentowej na stałą stopę procentową lub okresowo stałą stopę procentową" - czytamy w komunikacie.

    Zawarte w Rekomendacji postanowienia odnoszące się do kredytów z opcją zwolnienia ze zobowiązania wobec banku z tytułu ekspozycji kredytowej zabezpieczonej hipotecznie na nieruchomości mieszkalnej w przypadku przeniesienia przez kredytobiorcę na bank własności do kredytowanej nieruchomości (tzw. kredyty z opcją "klucz za dług"), ustanawiają szczególne zasady oceny zdolności kredytowej i zabezpieczenia. Rekomendacja S nie nakłada na banki obowiązku oferowania kredytów z opcją "klucz za dług". Celem odpowiednich postanowień Rekomendacji jest ustanowienie szczególnych, ostrożnościowych warunków ewentualnego oferowania tego typu produktów, podano także.

    Rekomendacja S uwzględnia zasadę proporcjonalności w odniesieniu do banków spółdzielczych. Banki zrzeszające powinny udostępniać zrzeszonym bankom spółdzielczym możliwość oferowania, w imieniu i na rachunek banku zrzeszającego, swoim klientom kredytów zabezpieczonych hipotecznie oprocentowanych stałą stopą procentową lub okresowo stałą stopą procentową, czytamy dalej.

    KNF przypomina, że projekt Rekomendacji S był przedmiotem konsultacji publicznych, w tym ze Związkiem Banków Polskich, Krajowym Związkiem Banków Spółdzielczych, Ministerstwem Finansów, Narodowym Bankiem Polskim, Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Rzecznikiem Finansowym oraz PwC, Deloitte, EY i KPMG. Projekt podlegał także opiniowaniu przez Komitet Stabilności Finansowej.

    Termin dostosowania się przez banki spółdzielcze do Rekomendacji S został ustalony na 31 grudnia 2022 r., a przez pozostałe banki i oddziały instytucji kredytowych - 31 grudnia 2020 r., zakończono.

    (ISBnews)

  • 03.12, 14:10NBP: Spadło ryzyko dot. tempa dostosowania stawek WIBOR do wymogów UE 

    Warszawa, 03.12.2019 (ISBnews) - Ryzyko związane z tempem dostosowania stawek referencyjnych WIBOR do wymogów rozporządzenia BMR Parlamentu Europejskiego i Rady, ocenia Narodowy Bank Polski (NBP) w "Raporcie o stabilności systemu finansowego. Grudzień 2019".

    "Dostosowanie stawek referencyjnych WIBOR i WIBID do wymogów rozporządzenia BMR pozostaje ważną kwestią dla krajowego systemu finansowego. Jednak ryzyko z tym związane - sygnalizowane w poprzedniej edycji 'Raportu' - zmalało z uwagi na uzgodnienie w UE przedłużenia terminu na wspomniane dostosowanie oraz zintensyfikowanie przygotowań przez organizatora systemu, spółkę GPW Benchmark" - czytamy w raporcie.

    W sierpniu br. GPW Benchmark przedstawił dokument konsultacyjny dotyczący dostosowania stawek referencyjnych WIBID i WIBOR do wymogów rozporządzenia BMR. Jak wówczas informowano, zgodnie z przyjętym harmonogramem GPW Benchmark planuje złożyć ww. wniosek do Komisji Nadzoru Finansowego jako właściwego organu w grudniu 2019 roku.

    Na początku sierpnia prezes GPW Benchmark Zbigniew Minda, poinformował, że spółka szykuje się do przejęcia administrowania indeksami giełdowymi od Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) i chce złożyć do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wniosek o zgodę na przejęcie stawek WIBOR i WIBID do końca 2019 r., tak aby administrować nimi od początku przyszłego roku.

    W lutym br. Komitet Stabilności Finansowej odpowiedzialny za nadzór makroostrożnościowy (KSF-M) przesłał do GPW Benchmark stanowisko, w którym wyraził zaniepokojenie tempem dostosowania stawek referencyjnych WIBOR do wymogów rozporządzenia BMR Parlamentu Europejskiego i Rady.

    Zadaniem GPW Benchmark jest opracowanie nowego WIBOR-u, spełniającego wymagania rozporządzenie BMR i wynikającego przede wszystkim z transakcji rynkowych, zamiast z deklaracji banków, jak to jest w przypadku dziś stosowanej stawki WIBOR. Obecnie obowiązującego WIBOR-u nie będzie można stosować po 1 stycznia 2020 r.

    (ISBnews)

     

  • 26.11, 14:05MFiPR: Rządowy projekt ustawy dot. przekształcenia OFE w IKE trafi do Sejmu 

    Warszawa, 26.11.2019 (ISBnews) - Przyjęty przez rząd projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne zostanie przekazany do prac w parlamencie, poinformowało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR). Przekształcenie OFE w IKE pozwoli przekazać Polakom pieniądze zgromadzone przez nich w otwartych funduszach emerytalnych, a chodzi o 162 mld zł, dodano. 

    "Przygotowując projekt ustawy, kierowaliśmy się założeniem przedstawionym przez premiera Mateusza Morawieckiego, że konieczne jest ustawowe zagwarantowanie, że środki wpłacane do OFE to oszczędności emerytalne Polaków. Dlatego pieniądze z OFE zostaną domyślnie przeniesione do instrumentu, jakim są indywidualne konta emerytalne. W projekcie ustawy zapisaliśmy wprost, że środki zgromadzone na IKE będą prywatną własnością oszczędzającego i nie będą mogły stanowić przedmiotu transferu do budżetu państwa" - powiedziała minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak, cytowana w komunikacie. 

    Na IKE nie będzie już przekazywana żadna część składki emerytalnej, natomiast każdy posiadacz IKE będzie mógł dobrowolnie do niego dopłacać i te dopłaty będą mogły być wycofane na dotychczasowych zasadach. Jedynie kwota pochodząca z OFE będzie zawsze "znaczona" i jej wypłata będzie możliwa po osiągnięciu wieku emerytalnego.

    "Zakładamy, że IKE staną się dla Polaków powszechnym instrumentem oszczędzania na emeryturę. Łącznie z pracowniczymi planami kapitałowymi wpisują się w jeden z filarów Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju - wzmacniają finansowe zabezpieczenie przyszłych emerytów, a jednocześnie budują kapitał dla rozwoju i zwiększają możliwości inwestycyjne państwa" - dodała Jarosińska-Jedynak.

    Prowadzące IKE specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte, powstałe z przekształcenia OFE, będą inwestowały na rynku kapitałowym z odpowiednim określeniem poziomu ryzyka. Będzie też specjalny mechanizm przenoszenia aktywów do subfunduszu bardziej pasywnego, mniej podatnego na wahania rynku, w ciągu 5 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

    "Powszechne towarzystwa emerytalne prowadzące dziś OFE staną się towarzystwami funduszy inwestycyjnych, prowadzącymi specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte, w które przekształcą się dzisiejsze OFE. Polacy będą mieli wybór. Opcją domyślną będzie przejście na IKE. Stanie się to bez potrzeby wykonywania jakichkolwiek czynności czy dostarczania dokumentów przez oszczędzających. Ale każdy będzie miał prawo do złożenia deklaracji i przeniesienia całości jego środków na indywidualne konto w ZUS i wówczas taka osoba będzie gromadzić oszczędności emerytalne w całości w I filarze systemu emerytalnego" - czytamy dalej.

    Automatycznie do ZUS przekazane zostaną pieniądze zgromadzone w OFE przez osoby, w przypadku których, z uwagi na tzw. "suwak" (obecnie obowiązujące systematyczne przekazywanie pieniędzy uczestników OFE do ZUS, rozpoczynające się na 10 lat przed osiągnięciem przez nich wieku emerytalnego), większość środków z OFE została już przekazana do ZUS. Tak więc w ich przypadku na rachunkach w OFE zostały już niewielkie kwoty. Umożliwienie pozostawienia ich na IKE, nie da dodatkowych zysków z uwagi na krótki czas potencjalnego inwestowania tych środków, podano także.

    "Pieniądze przekazane z OFE do IKE będą podlegały dziedziczeniu, a po osiągnięciu wieku emerytalnego będą mogły być swobodnie wypłacone w całości bądź w ratach i będą wówczas wolne od jakichkolwiek podatków" - zapewnia szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej.

    Z tytułu przekształcenia wnoszona będzie opłata odpowiadająca wartości 15% aktywów netto OFE - równoważna efektywnej stopie opodatkowania emerytur z ZUS. Do jej zapłaty, w dwóch transzach (w 2020 i 2021 r.), będą zobowiązane specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte, powstałe z przekształcenia OFE.

    "Środki z tej opłaty trafią do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i mogą być przeznaczone wyłącznie na obsługę zobowiązań FUS" - dodała minister.

    Natomiast pieniądze osób, które wybiorą ZUS trafią do Funduszu Rezerwy Demograficznej na zabezpieczenie Państwa przed ryzykami demograficznymi. W zarządzanie tymi środkami zostanie włączony Polski Fundusz Rozwoju (PFR).

    Po dwóch latach od wejścia w życie ustawy, będzie można łączyć istniejące wcześniej IKE z tym powstałym z przekształcenia OFE.

    W wyniku konsultacji publicznych, obok poprawek redakcyjno-legislacyjnych, wprowadzono kilka ważnych zmian. Przede wszystkim ustawową gwarancję, że pieniądze przekazane do IKE stają się prywatną własnością oszczędzających.

    Jedną z istotniejszych jest również korekta zapisu dotycząca sposobu wyliczania minimalnej emerytury.

    "Po przeprowadzonych konsultacjach zdecydowano, że pozostanie on taki jak obecnie, czyli jeśli na koncie ZUS nie będzie wystarczających środków, by wypłacić minimalną emeryturę, to różnica zostanie pokryta w całości ze środków budżetu państwa, a nie - jak przewidywał projekt przed konsultacjami - również z uwzględnieniem środków przeniesionych z OFE na indywidualne konta emerytalne" - powiedziała minister Jarosińska-Jedynak.

    Etap prac rządowych zakończył się z chwilą przyjęcia projektu przez Radę Ministrów. Zgodnie z decyzją rządu ustawa wejdzie w życie 1 czerwca 2020 r.

    (ISBnews)

     

  • 22.11, 14:55Borys: W bardzo dużej liczbie firm partycypacja w PPK wynosi co najmniej 50% 

    Warszawa, 22.11.2019 (ISBnews) - Średni poziom partycypacji w pracowniczych planach kapitałowych (PPK) pierwszej transzy pracodawców zatrudniających powyżej 250 pracowników PPK w "bardzo dużej liczbie" firm przekracza 50%, zaś średni wynik obniża sporo firm "z dziwnie niską partycypacją 10%", poinformował prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys.

    "Jest bardzo duża liczba firm z bardzo wysoką partycypacją w @Moje_PPK powyżej 50%, w tym wiele firm z udziałem 60-70% pracowników! Średnią w dół ciągnie sporo firm z dziwnie niską partycypacją 10%. Z tych firm mamy sygnały o presji pracodawcy na rezygnację. Będziemy reagować" - napisał Borys na swoim profilu na Twitterze.

    Na początku tygodnia w raporcie ekspertów Instytutu Emerytalnego autorstwa dr. Antoniego Kolka oraz dr. Marcina Wojewódki pt. "Poziom partycypacji w Pracowniczych Planach Kapitałowych" podano, że średni poziom partycypacji w PPK pierwszej transzy pracodawców zatrudniających powyżej 250 pracowników PPK oscyluje wokół 40%.

    Kilka dni później wiceprezes PFR Bartosz Marczuk skomentował na Twitterze: "40-50% partycypacja w PPK, którą zakładamy, oznacza, że na starość będzie od I 2021 oszczędzać extra ok. 5 mln Polaków. Teraz jest ok. 1-1,2 mln takich osób. Potem partycypacja będzie rosnąć, bo ludzie będą się do PPK przekonywać. To będzie fundamentalna zmiana na lepsze".

    Dane opublikowane w raporcie zostały udostępnione przez kilkadziesiąt podmiotów, z których przytłaczająca większość to podmioty zatrudniające co najmniej 250 osób zatrudnionych. Pozostałe, mniejsze podmioty to te wchodzące w skład grup kapitałowych w rozumieniu przepisów ustawy o PPK, w ramach których do grupy wstępowały podmioty zobowiązane do tworzenia PPK w IV kwartale 2019 roku.

    Pracownicze plany kapitałowe to przeznaczony dla pracowników program długoterminowego oszczędzania. Gromadzone w PPK oszczędności mają pochodzić ze składek pracowników, pracodawców i dopłat od państwa. Reforma związana z tworzeniem PPK ruszyła 1 lipca i objęła na początku największe firmy, zatrudniające powyżej 250 osób. Do 2021 roku większość pracodawców w Polsce ma utworzyć PPK dla swoich pracowników.

    (ISBnews)

     

  • 20.11, 10:29Instytut Emerytalny: Średnia partycypacja w PPK w pierwszej transzy to ok. 40% 

    Warszawa, 20.11.2019 (ISBnews) - Średni poziom partycypacji w pracowniczych planach kapitałowych (PPK) pierwszej transzy pracodawców zatrudniających powyżej 250 pracowników PPK oscyluje wokół 40%, wynika z raportu ekspertów Instytutu Emerytalnego autorstwa dr. Antoniego Kolka oraz dr. Marcina Wojewódki pt. "Poziom partycypacji w Pracowniczych Planach Kapitałowych".

    "Pierwsze przeprowadzone badanie poziomu partycypacji w ramach PPK, oparte na rzeczywistych danych przedstawionych przez pracodawców, wskazuje, że średni poziom partycypacji w PPK w podmiotach I transzy wyniósł na dzień 12 listopada 2019 roku około 40%. Jest on większy tam, gdzie działają związki zawodowe, a mniejszy tam, gdzie jest znacząca grupa zleceniobiorców wśród osób zatrudnionych. Natomiast dla poziomu partycypacji w PPK pozostają bez znaczenia takie czynniki, jak wielkość pracodawcy czy podmiot zarządzający PPK" - czytamy w raporcie.

    Skrajne przypadki poziomu partycypacji w PPK z badanej grupy podmiotów to 6% oraz 95% poziomu partycypacji.

    "Należy podkreślić, że te skrajne przypadki to zwykle stosunkowo mniejsze podmioty zatrudniające. W przypadku przytłaczającej większości pracodawców poziom partycypacji w PPK oscyluje między 20% a 69%, z dominantą w przedziale od 30% do 50%. Powyższe oznacza, że w zależności od sposobu liczenia, średni rzeczywisty poziom partycypacji w PPK na podstawie badanej grupy mieści się w przedziale między 39% a 42%. Można więc twierdzić, że poziom partycypacji w PPK na początku oszczędzania, w przypadku podmiotów zatrudniających z I transzy, w IV kwartale 2019 roku może nieznacznie przekraczać poziom 40%" - czytamy dalej.

    Dane zostały udostępnione przez kilkadziesiąt podmiotów, z których przytłaczająca większość to podmioty zatrudniające co najmniej 250 osób zatrudnionych. Pozostałe, mniejsze podmioty to te wchodzące w skład grup kapitałowych w rozumieniu przepisów ustawy o PPK, w ramach których do grupy wstępowały podmioty zobowiązane do tworzenia PPK w IV kwartale 2019 roku, podano w raporcie.

    "Zgodnie z oficjalnymi danymi na dzień 12 listopada 2019 roku liczba podmiotów zatrudniających liczących co najmniej 250 osób oscylowała wokół 4000. Powyższe oznacza, że badana grupa jest reprezentatywna liczbowo dla całości liczby pracodawców zobowiązanych do tworzenia PPK w 2019 roku" - podkreślono w materiale.

    Pracownicze plany kapitałowe to przeznaczony dla pracowników program długoterminowego oszczędzania. Gromadzone w PPK oszczędności mają pochodzić ze składek pracowników, pracodawców i dopłat od państwa. Reforma związana z tworzeniem PPK ruszyła 1 lipca i objęła na początku największe firmy, zatrudniające powyżej 250 osób. Do 2021 roku większość pracodawców w Polsce ma utworzyć PPK dla swoich pracowników.

    (ISBnews)