ISBNewsLetter
S U B S K R Y P C J A

Zapisz się na bezpłatny ISBNewsLetter

Zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera, w którym codziennie znajdą Państwo najważniejszą depeszę ISBnews, przegląd informacji dostępnych w naszym Portalu i kalendarium nadchodzących wydarzeń biznesowych i ekonomicznych. Subskrypcja jest bezpłatna.

* Dołączając do ISBNewsLetter'a wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204). Twój adres e-mail będzie wykorzystany wyłącznie do przekazywania informacji na temat działań ISBNews i nie zostanie przekazane podmiotom trzecim. W kazdej chwili można wypisać się z listy subskrybentów klikając link na dole każdego ISBNewsLettera.

Najnowsze depesze: ISBnews Legislacja

  • 04.10, 11:15Kwieciński: Możemy rozmawiać o wsparciu legislacyjnym banków po wyroku TSUE 

    Warszawa, 04.10.2019 (ISBnews) - Ministerstwo Finansów wraz z instytucjami nadzorczymi jest gotowe skonsultować z bankami, jakie rozwiązania prawne pozwoliłby złagodzić skutki orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczące kredytów indeksowanych do waluty obcej, zapowiedział minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

    "My jako rząd jesteśmy bardzo otwarci na współpracę. Nie mówimy, że banki same muszą się martwić. Zależy nam, żeby gospodarka się rozwijała i banki są naszymi partnerami. […] Mówię to w imieniu swoim, Ministerstwa Finansów, ale też instytucji, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo finansowe - NBP, BFG, KNF" - powiedział Kwieciński dziennikarzom.

    "Myślę, że będziemy dążyli do tego, żeby usiąść razem i ustalić, co powinniśmy zrobić. […] Wsparcie może polegać na pewnych rozwiązaniach prawnych, które pozwolą bankom bardziej gładko przejść przez ten problem. Wiemy, że to będzie mieć skutki dla sektora, ale rozłożone w czasie" - dodał minister.

    We wczorajszym orzeczeniu TSUE podał, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. TSUE wskazał także, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd.

    Wyrok Trybunału nie odnosi się wprost do kwestii tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej, nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania. Będą to musiały oceniać sądy w sprawach indywidualnych.

    (ISBnews)

     

  • 03.10, 15:08Wyrok TSUE: Nie tak groźny dla banków, nie tak dobry dla klientów jak oczekiwano 

    Warszawa, 03.10.2019 (ISBnews) - Dzisiejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczące kredytów indeksowanych do waluty obcej nie spowodowało dramatycznych reakcji inwestorów, ani euforii zainteresowanych nim klientów banków. Wbrew części oczekiwań, okazało się nie aż tak groźne dla instytucji finansowych (których przedstawiciele przyznają, że ewentualne wypłaty na rzecz klientów będą rozłożone na lata), ani nie aż tak korzystne dla kredytobiorców (m.in. nie będzie możliwe przewalutowanie kredytu wraz z utrzymaniem szwajcarskiej stawki LIBOR).

    Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) stwierdziła, że sektor bankowy jest przygotowany na orzeczenie TSUE, jest dobrze skapitalizowany i bezpieczny. Komisja podkreślała, że polityka realizowana od długiego czasu przez nią i inne instytucje sieci bezpieczeństwa finansowego spowodowała, że banki z dużym udziałem kredytów walutowych zostały zobowiązane do posiadania odpowiednich kapitałów, co jest czynnikiem ograniczającym ryzyko związane z tymi kredytami.

    Związek Banków Polskich (ZBP) podtrzymał swoje szacunki, mówiące o nawet 60 mld zł kosztów związanych z orzeczeniem, ale przyznał, że byłyby one rozłożone na dłuższy czas. Każdorazowo bowiem o wdrożeniu wyroku na grunt polskiego prawa będzie musiał decydować sąd.

    Indeks WIG-banki tracił dziś przed godz. 15-tą 0,32%, przy wzroście notowań najszerszego indeksu WIG o 0,17%. Najwięcej traciły: BNP Paribas Bank Polski (-7,4%), Santander Bank Polska (-1,28%), ING Bank Śląski (-1,93%), PKO Bank Polski (-0,48%), BOŚ Bank (-0,6%). Z kolei część akcji banków zwyżkowała - np. Idea Bank (+20,83%), Getin Noble Bank (+3,07%), Bank Millennium (+2,61%), mBank (+2,11%), Pekao (+0,67%), Alior (+0,66%).

    Złoty zyskiwał dziś na wartości - jak przyznawali analitycy głównie dlatego, że inwestorzy byli przygotowani na gorszy scenariusz.

    W dzisiejszym orzeczeniu TSUE podał, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. TSUE wskazała także, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd.

    Wyrok Trybunału nie odnosi się wprost do kwestii tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej, nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania. Będą to musiały oceniać sądy w sprawach indywidualnych (UOKiK)

    "1/2 Dzisiejszy wyrok #TSUE w praktyce cz.1: sąd zbada, czy umowa zawiera postanowienia niedozwolone, a następnie oceni, czy można ją wykonywać bez takiego postanowienia. Jeśli uzna, że tak - umowa między konsumentem a przedsiębiorcą nadal obowiązuje, ale bez kwestionowanych klauzul

    2/2 Jeśli jednak sąd uzna, że umowa nie może funkcjonować bez klauzul uznanych za abuzywne, to umowa może upaść i zostać uznana za nieważną, a strony rozliczają się wzajemnie. Umowa może zostać uznana za nieważną wyłącznie za wyraźną i świadomą zgodą konsumenta" - czytamy na profilu UOKiK na Twitterze.

    UOKiK podkreśla, że umowa może zostać uznana za nieważną wyłącznie za wyraźną i świadomą zgodą konsumenta. Oceny tej, konsument dokonuje na datę rozstrzygania sporu. Sąd musi jednak przedstawić mu skutki upadku umowy, np. zasad rozliczenia się. Kredytobiorca musi mieć pełną świadomość skutków orzeczenia sądu o upadku umowy, ponieważ rodzi to poważne konsekwencje.

    Zdaniem TSUE, przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umów nie pozwalają, aby sąd krajowy uzupełniał luki wynikające z uznania postanowień za niedozwolone przepisami zawierającymi klauzule generalne odnoszące się np. do zgodnej woli stron czy dobrych obyczajów. Np. nie może zastąpić postanowienia dotyczącego przeliczania rat - kursem średnim NBP. Sąd może zastosować tylko tzw. przepisy dyspozytywne, czyli takie, które przewidują ich zastosowanie "jeśli strony nie umówiły się inaczej" i, zdaniem TSUE, zapewniają równowagę kontraktową stron umowy, wskazał też UOKiK.

    ***

    Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze:

    "Wyrok TSUE nie jest również falą, która zatopi polski sektor bankowy - to ostrzeżenie przed stosowaniem klauzul abuzywnych oraz jasny sygnał do wyjścia naprzeciw prawom konsumentów" - wiceprezes UOKiK Tomasz Chróstny

    "Nie ma powodu byśmy zmieniali nasze oceny i kalkulacje [na 60 mld zł] na tym etapie, jakkolwiek podzielamy opinię, że te koszty rozkładałyby się w czasie" - prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz

    "Reakcja notowań polskich banków z największą ekspozycją na ten rodzaj kredytów była bardzo burzliwa, co mogło wynikać z różnych interpretacji wyroku. Ostatecznie notowania tychże banków na giełdzie zyskały, co również sugeruje, iż werdykt TSUE nie jest jednoznacznie dla nich niekorzystny" - analityk rynków finansowych XTB Arkadiusz Balcerowski

    ***

    Poniżej przedstawiamy najciekawsze fragmenty stanowisk i opinii uwzględnionych w dzisiejszych depeszach ISBnews:

    Dzisiejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie oznacza automatycznego przewalutowania kredytów, jednak ma znaczenie dla postępowań sądowych oraz konsumentów, których umowy zawierają klauzule niedozwolone, uważa Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zdaniem Urzędu, banki powinny wyeliminować z umów niedozwolone postanowienia umowne.

    […]

    Wyrok Trybunału nie odnosi się wprost do kwestii tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej, nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania. Będą to musiały oceniać sądy w sprawach indywidualnych. Wyrok Trybunału jest wskazówką przede wszystkim dla polskich sądów, banków oraz konsumentów jak interpretować przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umów. Odnosi się do tego jak postępować w sporach o uznanie klauzul za niedozwolone i jakie okoliczności brać pod uwagę orzekając w postępowaniach o skutkach uznania postanowień za abuzywne. Mimo orzeczenia TSUE sytuacja sektora bankowego jest i będzie stabilna" - czytamy w komunikacie.

    "Orzeczenie Trybunału odnosi się zatem nie tylko do kredytów złotówkowych wyrażonych w walucie obcej, ale do każdej sprawy dotyczącej skutków stosowania nieuczciwych warunków umownych w Polsce. Jednak dla banków wyrok TSUE stanowi jasny sygnał jakie konsekwencje może mieć pozostawienie w umowach z konsumentami klauzul abuzywnych i strategia banku przewlekająca sprawę w sądzie" - skomentował prezes UOKiK Marek Niechciał, cytowany w komunikacie.

    Podkreślił, że to "najwyższy moment", aby banki usiadły do stołu z kredytobiorcami i rozwiązały problem z klauzulami abuzywnymi w umowach o kredyt hipoteczny. Unikną w ten sposób długich i kosztownych procesów, dodał.

    […]

    "Wyrok TSUE nie jest niespodzianką, gdyż jest rozwinięciem dotychczasowego orzecznictwa w sprawie skutków stosowania klauzul abuzywnych. Wyrok TSUE nie jest również falą, która zatopi polski sektor bankowy - to ostrzeżenie przed stosowaniem klauzul abuzywnych oraz jasny sygnał do wyjścia naprzeciw prawom konsumentów. Od dawna jako Urząd apelowaliśmy o samodzielne wypracowanie przez sektor bankowy konstruktywnych i rozsądnych propozycji rozwiązania problemu klauzul niedozwolonych. Było wiele czasu na wypracowanie akceptowalnych rozwiązań choć za mało decyzyjności, aby do tego doszło. Dziś ten apel urzędu do sektora bankowego jest jeszcze bardziej aktualny - jednocześnie zachęcamy, aby zdecydowanie przyspieszyć działania, oszczędzając czas i unikając dodatkowych kosztów procesowych tak po stronie sektora, jak i konsumentów. Tego wymaga odpowiedzialność sektora bankowego za swoich klientów, a dla nas - za konsumentów" - podsumował wiceprezes UOKiK Tomasz Chróstny.

    ---

    Sektor bankowy jest przygotowany na wydane dziś orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczące kredytów indeksowanych do waluty obcej. Polityka realizowana od długiego czasu przez Komisję i inne instytucje sieci bezpieczeństwa finansowego spowodowała, że banki z dużym udziałem kredytów walutowych zostały zobowiązane do posiadania odpowiednich kapitałów, co jest czynnikiem ograniczającym ryzyko związane z tymi kredytami, podała Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).

    "W ocenie Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), sektor bankowy w Polsce jest dobrze skapitalizowany i bezpieczny. Polityka realizowana od długiego czasu przez Komisję i inne instytucje sieci bezpieczeństwa finansowego spowodowała, że banki z dużym udziałem kredytów walutowych zostały zobowiązane do posiadania odpowiednich kapitałów, co jest czynnikiem ograniczającym ryzyko związane z tymi kredytami. W efekcie tych działań sektor bankowy jest przygotowany na wydane 3 października 2019 r. orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczące kredytów indeksowanych do waluty obcej" - czytamy w komunikacie KNF.

    Komisja wskazała, że na przestrzeni ostatnich lat Komisja oraz Urząd KNF podjęły i nadal podejmują działania mające na celu wzmocnienie odporności sektora bankowego na potencjalne ryzyka związane z kredytami walutowymi. Działania te nakierowane są na zapewnienie stabilności tego sektora, co leży w istotnym interesie klientów banków.

    "Niezależnie od działań podejmowanych przez KNF oraz Urząd KNF, Komitet Stabilności Finansowej, będący organem nadzoru makroostrożnościowego, zarekomendował w 2017 r. podwyższenie wagi ryzyka do 150% dla ekspozycji zabezpieczonych hipoteką na nieruchomości mieszkalnej, w przypadku której wysokość raty kapitałowej lub odsetkowej uzależniona jest od zmian kursu waluty lub walut innych niż waluty przychodów osiąganych przez dłużnika. KSF rekomendował nałożenie bufora ryzyka systemowego w wysokości 3% z zastosowaniem do wszystkich ekspozycji na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w celu zapewnienia odporności banków na negatywne zjawiska związane z sytuacją w otoczeniu polskiej gospodarki i możliwością wystąpienia negatywnych zjawisk szokowych o charakterze zewnętrznym" - podsumowano.

    ---

    Związek Banków Polskich (ZBP) po dzisiejszym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) podtrzymuje swoje kalkulacje dotyczące strat dla sektora bankowego na poziomie 60 mld zł i ocenia, że byłyby one rozłożone w czasie, poinformował prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz.

    "Nie ma powodu byśmy zmieniali nasze oceny i kalkulacje na tym etapie, jakkolwiek podzielamy opinię, że te koszty rozkładałyby się w czasie" - powiedział Pietraszkiewicz podczas konferencji prasowej.

    W ub. tygodniu ZBP poinformował, że straty banków wyniosłyby 60 mld zł.

    ***

    Poniżej przedstawiamy najciekawsze fragmenty stanowisk i opinii nadesłanych dziś do ISBnews in extenso:

    "Dzisiejsze orzeczenie TSUE stanowi nie tylko potężny oręż w walce Frankowiczów z bankami, ale będzie również bezprecedensowym testem dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Banki dopuściły się nadużyć na szeroką skalę, przez lata naruszając prawo, stosując niedozwolone zapisy w umowach ze swoimi klientami" - komentuje Wojciech Bochenek, Radca Prawny z Bochenek i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych Sp. Kom.

    "Klauzule abuzywne stosowane przez poszczególne banki zostały wpisane do Rejestru Klauzul Niedozwolonych prowadzony przez UOKiK już w 2010 r. Banki miały zatem czas na wypracowanie przez lata rozwiązań pozwalających zaspokoić słuszne interesy swoich klientów. Dzisiaj stawiają się w roli ofiary i straszą wizją kryzysu całego systemu gospodarczego, choć to głównie one poniosą odpowiedzialność finansową za swoje działania i zaniechania, oddając swoim klientom to, co zarobiły na nieuczciwych zapisach w umowach kredytowych w ciągu ostatnich lat- dodaje Bochenek. Ponadto apokaliptyczną retorykę podejmują tylko banki, co dementował już premier, prezes NBP, minister finansów i urzędnicy z KNF, wskazując, że system bankowy, to wytrzyma, a nasza gospodarka na tym nie ucierpi" - przypomina mecenas.

    ---

    Mówiąc w dużym skrócie – orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to otwarta furtka dla frankowiczów, by z sukcesem zakończyć batalie sądowe z bankami oraz zielone światło dla wszystkich tych, którzy do tej pory bali się założyć sprawę i zacząć ubiegać się o swoje prawa. Co prawda wykładnia przepisów dokonana przez Trybunał jest wiążąca jedynie w konkretnej sprawie, w ramach której sąd krajowy wystąpił z pytaniem prejudycjalnym, jednakże siła oddziaływania orzeczeń Trybunału jest ogromna z uwagi na autorytet, jakim się cieszy. Pozwala to wysnuć wniosek, że polskie sądy orzekające w sprawach frankowiczów będą odwoływać się do wykładni przyjętej przez Trybunał. Dzięki temu już przed rozpoczęciem nowych postępowań możemy z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że procesy sądowe w sprawach frankowych będą rozstrzygane na korzyść frankowiczów. Co prawda, na prawomocne rozstrzygnięcie w swojej sprawie będzie należało poczekać nawet kilka lat, ale to wciąż mało zniechęcający argument" - adwokat i partner kancelarii Czupajło & Ciskowski , Bartosz Czupajło.

    Jednoznaczny wyrok TSUE powoduje, że: szanse frankowiczów na uzyskanie korzystnego wyroku w sporach sądowych z bankami istotnie wzrastają; rozbieżność orzecznictwa sądowego co do skutków ustalenia niedozwolonego charakteru klauzul waloryzacyjnych powinna ulec ograniczeniu do wariantów, które wiążą się z istotnymi korzyściami finansowymi dla frankowiczów; stanowisko frankowiczów powinno zyskać decydujące znaczenie dla kierunku rozstrzygnięcia sporu z bankiem, sądy;  mając jasną wykładnię przepisów wspólnotowych dokonaną przez Trybunał, powinny odważniej i szybciej prowadzić postępowania i wydawać rozstrzygnięcia w sprawach frankowych.

    ---

    "Poznaliśmy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów frankowych. Jest on korzystny dla kredytobiorców, ale nie aż tak, jak część z nich miała nadzieję. Jak zareagowały rynki na wiadomość o kompromisowym wyroku?

    Główne reakcje widzieliśmy na giełdzie. Akcje dużych banków najbardziej zaangażowanych w akcję kredytową we frankach szwajcarskich gwałtownie zmieniały swoją wartość, by finalnie zakończyć blisko punktu wyjścia. Dobrym przykładem jest Bank Millennium, którego akcje tuż po wyroku wzrosły do 6,1 złotego, następnie spadły złotówkę po czym wróciły w okolice 5,7 złotego. Najwięcej zyskał Getin Bank, który od rana jest ponad 10% na plusie. Cały indeks WIG Banki jest jednak po skokach w górę i w dół, podobnie jak wspomniany bank, blisko punktu wyjścia.

    Na walutach czuć było pewne poczucie stabilizacji. Wyrok, który nie jest aż tak niekorzystny dla polskiego systemu bankowego jak sądzono, dał odetchnąć złotemu. Rano euro kosztowało 4,36 złotego, przez moment staniało nawet do 4,33 złotego, by odbić i zatrzymać się poniżej 4,35 złotego. Frank znajduje się dwa grosze poniżej dzisiejszego otwarcia na poziomie 3,97 złotego. Powodem przeceny jest również ruch na parze euro do franka co dowodzi ważności tej decyzji nie tylko dla naszego rynku krajowego. Głównym powodem zyskiwania przez złotego jest fakt, że inwestorzy byli przygotowani na gorszy scenariusz" - Maciej Przygórzewski, główny ekspert walutowy Currency One, operatora serwisów Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

    ---

    "Zgodnie z opublikowanym dzisiaj wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, sądy krajowe nie mogą mieć możliwości zmiany niektórych warunków umowy kredytowej, które są niedozwolone, nowymi warunkami. Jednocześnie stwierdzono, że umowa kredytowa może zostać utrzymana po usunięciu klauzul abuzywnych wyłącznie, gdy po usunięciu tychże klauzul nie traci ona na ważności oraz jest zgodna z przepisami prawa polskiego. W przeciwnym razie, kiedy umowa nie można zostać utrzymana po usunięciu klauzul abuzywnych, kontrakt między bankiem a kredytobiorcą może zostać unieważniony. Zauważyć należy również, że to sąd każdorazowo będzie musiał określić czy dana klauzula (mówimy tutaj głównie o kwestii naliczonego spreadu) jest nadużyciem. Z orzeczenia TSUE można również wyciągnąć wniosek, że na gruncie prawa krajowego nie jest możliwe przewalutowanie kredytu wraz z utrzymaniem szwajcarskiej stawki LIBOR. Tym samym wydaje się, że bardziej prawdopodobną opcją jest anulowanie umów kredytowych, co w praktyce prawdopodobnie oznaczałoby konieczność zwrotu niespłaconego jeszcze kredytu w krótkim czasie (jednorazowo). Patrząc obiektywnie, aspekt ten może w pewnym stopniu ograniczać ilość napływających pozwów kredytobiorców.

    Publikacja werdyktu TSUE wsparła notowania złotego do wszystkich głównych walut, najmocniej rzecz jasna w stosunku do franka szwajcarskiego. Taki stan rzeczy może wynikać zarówno z pozbycia się czynnika ryzyka, mniejszego prawdopodobieństwa nagłego wzrostu pozwów, a także zamykania pozycji krótkich na złotym, które otwierane były głównie pod czwartkową decyzję. Reakcja notowań polskich banków z największą ekspozycją na ten rodzaj kredytów była bardzo burzliwa, co mogło wynikać z różnych interpretacji wyroku. Ostatecznie notowania tychże banków na giełdzie zyskały, co również sugeruje, iż werdykt TSUE nie jest jednoznacznie dla nich niekorzystny. W związku z powyższym złoty może ulec stopniowej aprecjacji w kolejnych tygodniach, a potencjalny negatywny wpływ na sektor bankowy będzie zapewne znacznie mniejszy niż pierwotne wyliczenia ZBP" - Arkadiusz Balcerowski, analityk rynków finansowych XTB

    "Zgodnie z naszą opinią skala obaw rynku związana z wyrokiem TSUE była przesadna. Rynek zareagował w myśl zasady „kupuj plotki, sprzedawaj fakty", a złoty po ogłoszeniu wyroku TSUE doświadczył umocnienia, w pełni odrabiając straty, których doświadczył po informacji z dnia 20 października, kiedy poznaliśmy datę ogłoszenia wyroku TSUE" - Roman Ziruk z Ebury Polska

    (ISBnews)

     

  • 03.10, 14:27ZBP: Banki będą indywidualnie dokonywać oceny sytuacji po wyroku TSUE 

    Warszawa, 03.10.2019 (ISBnews) - Związek Banków Polskich (ZBP) oczekuje, że po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) polskie sądy będą uwzględniały podstawowe zasady porządku prawnego, w tym zasady proporcjonalności i pewności prawa. Każdy bank będzie musiał indywidualnie dokonać oceny sytuacji związanej z kredytami walutowymi i wypracować stosowne rozwiązania, poinformował prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz 

    "Każdy bank będzie opracowywał własną strategię. Musi upłynąć trochę czasu, byśmy doszli do wspólnych stanowisk. [...] Ważna będzie postawa sądów, samych klientów i być może także regulatorów" -  powiedział Pietraszkiewicz podczas konferencji prasowej. 

    Dodał, że od wielu lat banki starały się przedstawiać oferty kierowane do kilkudziesięciu tysięcy osób, ale nie spotkały się one z zainteresowaniem kredytobiorców. Wynikało to z tego, że kredyt frankowy był bardziej opłacalny od złotowego. 

    Prezes poinformował, że ustawa o wsparciu kredytobiorców będących w trudnej sytuacji materialnej nadal ma sens. 

    "Za kilka tygodni wchodzi w życie poprawiona ustawa o wsparciu kredytobiorców. Jest sens utrzymania tej ustawy, dlatego, że ona została tak ukierunkowana, by w okresie sporów pomóc rodzinom najsłabszym ekonomicznie" - powiedział Pietraszkiewicz. 

    Dodał, że warto także pamiętać, iż tzw. sześciopak (pakiet pomocowy dla kredytobiorców walutowych) średnio kosztuje banki ok. 1 mld zł rocznie. 

    ZBP liczy, iż polskie sądy sądy będą postępowały tak, by znaleźć mądre, racjonalne rozwiązanie, ale jednocześnie dla dobra publicznego utrzymujące stabilność polskiej gospodarki i systemu finansowego oraz że będą uwzględniać podstawowe zasady porządku prawnego w tym zasady proporcjonalności i pewności prawa.

    "Ostateczne rozstrzyganie ewentualnych sporów pomiędzy bankami, a klientami dotyczące umów kredytów frankowych będzie należało do krajowych sądów. Należy wierzyć w to, że w tych rozstrzygnięciach sądy będą uwzględniały to, że klienci potwierdzali pisemnie swoją wiedzę na temat ryzyka walutowego. Wierzę, że w wyniku tych orzeczeń nie będzie dochodziło do absurdalnego uprzywilejowania osób, które i tak sumarycznie płacą mniej za kredyty niż kredytobiorcy złotowi. Spodziewam się, że sądy będą uwzględniały wyjątkowość sytuacji w jakiej znaleźli się klienci banków, jak i same banki" - powiedział także prezes ZBP.

    W dzisiejszym orzeczeniu TSUE podał, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. TSUE wskazała także, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd.

    (ISBnews)

     

  • 03.10, 13:49ZBP po wyroku TSUE podtrzymuje szacunki dot. strat dla sektora w wys. 60 mld zł  

    Warszawa, 03.10.2019 (ISBnews) - Związek Banków Polskich (ZBP) po dzisiejszym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) podtrzymuje swoje kalkulacje dotyczące strat dla sektora bankowego na poziomie 60 mld zł i ocenia, że byłyby one rozłożone w czasie, poinformował prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz

    "Nie ma powodu byśmy zmieniali nasze oceny i kalkulacje na tym etapie, jakkolwiek podzielamy opinię, że te koszty rozkładałyby się w czasie" - powiedział prezes podczas konferencji prasowej. 

    W ub. tygodniu ZBP poinformował, że straty banków wyniosłyby 60 mld zł.

    W dzisiejszym orzeczeniu TSUE podał, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. TSUE wskazała także, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd.

    (ISBnews)

     

  • 03.10, 12:18UOKiK: Po orzeczeniu TSUE banki powinny usunąć z umów niedozwolone postanowienia 

    Warszawa, 03.10.2019 (ISBnews) - Dzisiejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie oznacza automatycznego przewalutowania kredytów, jednak ma znaczenie dla postępowań sądowych oraz konsumentów, których umowy zawierają klauzule niedozwolone, uważa Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zdaniem Urzędu, banki powinny wyeliminować z umów niedozwolone postanowienia umowne.

    Dziś Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie skutków zamieszczenia w umowach klauzul niedozwolonych. Jest to efekt pytania prejudycjalnego, jakie zgłosił Sąd Okręgowy w Warszawie. Rozstrzygał on sprawę między konsumentami a bankiem Raiffeisen. Spór dotyczył stosowania w umowie o kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego niedozwolonych postanowień umownych (inaczej: klauzul abuzywnych) - przeliczania salda kredytu z polskich złotych na franka, przypomniał UOKiK.

    "Wyrok Trybunału nie odnosi się wprost do kwestii tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej, nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania. Będą to musiały oceniać sądy w sprawach indywidualnych. Wyrok Trybunału jest wskazówką przede wszystkim dla polskich sądów, banków oraz konsumentów jak interpretować przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umów. Odnosi się do tego jak postępować w sporach o uznanie klauzul za niedozwolone i jakie okoliczności brać pod uwagę orzekając w postępowaniach o skutkach uznania postanowień za abuzywne. Mimo orzeczenia TSUE sytuacja sektora bankowego jest i będzie stabilna" - czytamy w komunikacie.

    "Orzeczenie Trybunału odnosi się zatem nie tylko do kredytów złotówkowych wyrażonych w walucie obcej, ale do każdej sprawy dotyczącej skutków stosowania nieuczciwych warunków umownych w Polsce. Jednak dla banków wyrok TSUE stanowi jasny sygnał jakie konsekwencje może mieć pozostawienie w umowach z konsumentami klauzul abuzywnych i strategia banku przewlekająca sprawę w sądzie" - skomentował prezes UOKiK Marek Niechciał, cytowany w komunikacie.

    Podkreślił, że to "najwyższy moment", aby banki usiadły do stołu z kredytobiorcami i rozwiązały problem z klauzulami abuzywnymi w umowach o kredyt hipoteczny. Unikną w ten sposób długich i kosztownych procesów, dodał.

    Polski sąd zapytał TSUE m.in. o to:

    * Czy sąd może zastąpić luki po niedozwolonych postanowieniach umów (inaczej: klauzulach abuzywnych) innymi przepisami (np. dobrym obyczajem), jeśli bez tych postanowień umowa musi upaść, ale ten upadek jest niekorzystny dla konsumenta?

    * Czy sąd może zastąpić klauzule abuzywne wbrew woli konsumenta?

    * Czy i na jakich warunkach możliwe jest utrzymanie umowy zawierającej niedozwolone postanowienia, jeżeli byłyby one korzystne dla konsumenta?

    Zdaniem TSUE, przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umów nie pozwalają, aby sąd krajowy uzupełniał luki wynikające z uznania postanowień za niedozwolone przepisami zawierającymi klauzule generalne odnoszące się np. do zgodnej woli stron czy dobrych obyczajów. Np. nie może zastąpić postanowienia dotyczącego przeliczania rat - kursem średnim NBP. Sąd może zastosować tylko tzw. przepisy dyspozytywne, czyli takie, które przewidują ich zastosowanie "jeśli strony nie umówiły się inaczej" i, zdaniem TSUE, zapewniają równowagę kontraktową stron umowy, wskazano w materiale.

    "Wnioski, które płyną z wyroku TSUE powielają jego dotychczasowe stanowisko, że sąd krajowy ma obowiązek z urzędu zbadać, czy umowa zawiera postanowienia niedozwolone, a następnie ocenić czy można ją wykonywać bez takiego postanowienia. Jeśli sąd krajowy uzna, że jest to możliwe - to umowa między konsumentem a przedsiębiorcą nadal obowiązuje, ale bez kwestionowanych klauzul. Postanowienia umowy uznane za niedozwolone nie obowiązują od chwili zawarcia ich w umowie i nie wiążą konsumenta" - napisano w komunikacie.

    UOKiK podał przykład: jeśli klauzula, na podstawie której przeliczono saldo kredytu hipotecznego z polskich złotych na franka, zostanie uznana za niedozwoloną, wówczas sąd krajowy zbada czy dana umowa może być wykonywana bez tej klauzuli. Jeśli tak - sąd po przeanalizowaniu indywidualnych postanowień umowy - może w takim przypadku uznać, że nie nastąpiło przeliczenie kredytu na walutę obcą i kredyt pozostanie kredytem złotowym w wysokości określonej pierwotnie w umowie ze wszystkimi tego konsekwencjami wynikającymi ze stosowania pozostałych postanowień umownych (np. w zakresie sposobu obliczania oprocentowania).

    "Jeśli jednak sąd krajowy uzna, że umowa nie może funkcjonować bez klauzul uznanych za abuzywne, a nie można ich zastąpić tzw. przepisem dyspozytywnym (za który - w świetle orzeczenia Trybunału - nie można uznać przepisu zawierającego klauzule generalne), gdyż taki nie został uchwalony, to umowa może upaść i zostać uznana za nieważną, a strony rozliczają się wzajemnie" - czytamy dalej.

    UOKiK podkreślił, że umowa może zostać uznana za nieważną wyłącznie za wyraźną i świadomą zgodą konsumenta. Oceny tej, konsument dokonuje na datę rozstrzygania sporu. Sąd musi jednak przedstawić mu skutki upadku umowy, np. zasad rozliczenia się. Kredytobiorca musi mieć pełną świadomość skutków orzeczenia sądu o upadku umowy, ponieważ rodzi to poważne konsekwencje.

    Urząd wskazał też, że prezentował takie stanowisko w ponad tysiącu istotnych poglądach, które od trzech lat wydaje na wniosek konsumentów w toczących się sprawach sądowych. Przeczytaj stanowisko prezesa UOKiK dotyczące klauzul waloryzacyjnych.

    "Wyrok TSUE nie jest niespodzianką, gdyż jest rozwinięciem dotychczasowego orzecznictwa w sprawie skutków stosowania klauzul abuzywnych. Wyrok TSUE nie jest również falą, która zatopi polski sektor bankowy - to ostrzeżenie przed stosowaniem klauzul abuzywnych oraz jasny sygnał do wyjścia naprzeciw prawom konsumentów. Od dawna jako Urząd apelowaliśmy o samodzielne wypracowanie przez sektor bankowy konstruktywnych i rozsądnych propozycji rozwiązania problemu klauzul niedozwolonych. Było wiele czasu na wypracowanie akceptowalnych rozwiązań choć za mało decyzyjności, aby do tego doszło. Dziś ten apel urzędu do sektora bankowego jest jeszcze bardziej aktualny - jednocześnie zachęcamy, aby zdecydowanie przyspieszyć działania, oszczędzając czas i unikając dodatkowych kosztów procesowych tak po stronie sektora, jak i konsumentów. Tego wymaga odpowiedzialność sektora bankowego za swoich klientów, a dla nas - za konsumentów" - podsumował wiceprezes UOKiK Tomasz Chróstny.

    W dzisiejszym orzeczeniu TSUE podał, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. TSUE wskazała także, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd.

    (ISBnews)

     

  • 03.10, 10:45TSUE: Prawo UE nie blokuje unieważnienia spornej umowy przez polski sąd 

    Warszawa, 03.10.2019 (ISBnews) - Prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd, podał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). 

    "Na podstawie przepisów dyrektywy umowa pozbawiona nieuczciwych warunków, które zawierała, pozostaje wiążąca dla stron odnośnie do pozostałych zawartych w niej postanowień, o ile może nadal obowiązywać bez usuniętych nieuczciwych warunków i takie utrzymanie umowy w mocy jest zgodne z przepisami prawa krajowego" - czytamy w orzeczeniu. 

    W tym względzie Trybunał podkreślił, że zgodnie ze stanowiskiem sądu krajowego, po zwykłym usunięciu klauzul dotyczących różnic kursów walutowych, charakter i główny przedmiot umowy wydaje się ulec zmianie w następstwie kumulatywnego skutku zrezygnowania z indeksacji do CHF i dalszego stosowania stopy procentowej opartej na stopie obowiązującej względem CHF. 

    "Tymczasem zważywszy, że taka zmiana wydaje się niemożliwa w prawie polskim, dyrektywa nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd" - czytamy dalej. 

    W tej kwestii Trybunał podkreślił, że unieważnienie spornych klauzul doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również - pośrednio - do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją przedmiotowego kredytu do waluty. 

    "Tymczasem Trybunał przypomniał, że klauzule dotyczące ryzyka wymiany określają główny przedmiot umowy kredytu indeksowanego do obcej waluty, w związku z czym obiektywna możliwość utrzymania obowiązywania przedmiotowej umowy kredytu wydaje się w każdym razie niepewna" - czytamy również. 

    Trybunał przypomniał, że w przypadku, gdyby konsument preferował nie powoływać się na ustanowiony przez dyrektywę system ochrony przed nieuczciwymi warunkami, nie jest on stosowany.

    "W tym względzie Trybunał uściślił, że konsument musi również mieć prawo do odmowy bycia objętym ochroną, w ramach tego samego systemu, przed szkodliwymi skutkami spowodowanymi unieważnieniem umowy jako całości, jeżeli nie zamierza korzystać z tej ochrony"- podsumowano. 

    Złotemu, jak warszawskiej giełdzie, w ostatnim czasie ciążyło oczekiwanie na wyrok TSUE ws. kredytów frankowych. Według wyliczeń Związku Banków Polskich (ZBP), może on kosztować sektor nawet 60 mld zł.

    (ISBnews)

     

  • 03.10, 10:06Tchórzewski: Akcyza i opłata przejściowa w cenie energii nadal obniżone w 2020r. 

    Warszawa, 03.10.2019 (ISBnews) - Ministerstwo Energii uzgodniło z Ministerstwem Finansów, że akcyza na prąd i tzw. opłata przejściowa w rachunkach za energię pozostaną w przyszłym roku na obniżonych poziomach, poinformował minister energii Krzysztof Tchórzewski. Pozwala to uniknąć prawie 60% z ewentualnej podwyżki cen energii w 2020 r., wyjaśnił.

    "Mogę już poinformować, że z ministrem finansów uzgodniliśmy, że na przyszły rok pozostanie obniżona akcyza i obniżona opłata przejściowa - to jest prawie 60% ewentualnej podwyżki cen prądu. Te rzeczy mamy już domówione" - powiedział Tchórzewski w wywiadzie dla TVP Info.

    Podkreślił, że w sprawie podwyżek cen energii mamy czas do końca roku.

    "Na pewno 60% tej ewentualnej podwyżki już nie ma, natomiast pozostałe 40% będziemy starali się tak zrobić, żeby sobie z tym poradzić" - dodał minister.

    Do końca 2019 r. obowiązuje ustawa, która zapewniła ustalanie cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych na poziomie taryf i cenników sprzedawców obowiązujących 30 czerwca 2018 rok; wprowadziła ona również obniżkę akcyzy na prąd i zmniejszyła tzw. opłatę przejściową.

    (ISBnews)

  • 02.10, 16:59Glapiński: Zrównoważenie budżetu jest 'jak najbardziej realne' 

    Warszawa, 02.10.2019 (ISBnews) - Zapowiadane przez rząd zrównoważenie budżetu w 2020 r. jest "jak najbardziej realne", uważa prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Adam Glapiński.

    "Zrównoważenie budżetu jest jak najbardziej realne, zważywszy zwłaszcza przekształcenie OFE, zważywszy likwidację 30-krotności - nie budzi wątpliwości" - powiedział Glapiński podczas konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.

    Pod koniec września Rada Ministrów przyjęła ostateczną wersję projektu ustawy budżetowej na 2020 r., zakładającą m.in. brak deficytu budżetowego i wzrost PKB w wysokości 3,7%. W projekcie zaplanowano dochody i wydatki na poziomie po 429,5 mld zł.

    (ISBnews)

     

  • 02.10, 09:10Skarbiec TFI: W rozmowach nt. zakładania PPK wracają obawy o trwałość programu 

    Warszawa, 02.10.2019 (ISBnews) - Oprócz problemów technicznych, w rozmowach na temat wdrażania pracowniczych planów kapitałowych (PPK) w dużych firmach pojawiają się obawy co do trwałości funkcjonowania tego programu, poinformował ISBnews dyrektor sprzedaży detalicznej Skarbiec Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (Skarbiec TFI) Tomasz Wantuch.

    "Rozmawiając z naszymi obecnymi i potencjalnymi partnerami, słyszymy o ich obawach co do trwałości funkcjonowania tego programu, problemach w związku z dostosowaniem modeli biznesowych, analizach kosztów funkcjonowania i wdrożenia PPK, zwiększeniu zaangażowania w administrowanie dyspozycjami i rozliczaniu wpłat uczestników" - powiedział Wantuch w rozmowie z ISBnews.

    Drugą stroną medalu są pracownicy, którzy mają oczywiście swoje wątpliwości i obiekcje, ale również nadzieje, że to rozwiązanie pomoże im w budowaniu osobistych oszczędności, dodał.

    "Najczęściej spotykamy się z obawami o trwałość funkcjonowania planów. Historia OFE jest znana większości i pozostawia za sobą, niestety, niesmak i obawy. Czy to będą moje pieniądze? Czy mi ich państwo lub pracodawca nie zabierze? Podobne wątpliwości pojawiały się przy wdrażaniu PPE, które - jak czas pokazał - funkcjonują z powodzeniem do dzisiaj. W rozmowach, pokazując sukces, posługujemy się przykładami z innych krajów, gdzie podobne rozwiązania funkcjonują z powodzeniem" - wskazał dyrektor.

    "Drugą wątpliwością jest to, ile tak naprawdę będzie mnie to kosztowało. Często PPK traktowane są przez pracowników jak obciążenie. Wątpliwości i obawy wynikają najczęściej z niezrozumienia albo zbyt wąskiego spojrzenia na zagadnienie. Jako eksperci staramy się pokazać szerszą perspektywę, pokazujemy kwoty, jakie można zaoszczędzić i przedstawiamy wymierne korzyści, jakie płyną z takiej formy oszczędzania" - dodał Wantuch.

    W tym zakresie eksperci Skarbiec TFI realizują strategiczne wytyczne zarządu spółki, kierowanego od końca stycznia 2019 r. przez Annę Milewską. Takie podejście jest szczególnie istotne przede wszystkim dla przedsiębiorców z sektora MŚP, przygotowujących się do wejścia w program PPK.

    Jak podkreślił Wantuch, firmy postawione przed takim wyzwaniem powinny opracować konkretny plan, najlepiej długoterminowy, ponieważ może to znacząco wpłynąć na postrzeganie ich atrakcyjności jako pracodawcy przez obecnych i przyszłych pracowników. Następny etap to proces i procedury. Na końcu istotna kwestią będzie sposób komunikacji.

    "Można przez cały proces przechodzić przy współpracy z instytucją finansową, do czego oczywiście zachęcam. Warto zająć się tematem wcześniej i zacząć działać, bo reagowanie na ostatnią chwilę może powodować napięcie i dyskomfort wszystkich zaangażowanych i zainteresowanych" - podsumował dyrektor.

    Podkreślił, że czasu na podjęcie decyzji o wyborze firmy inwestycyjnej jest coraz mniej. Do 25 października firmy zatrudniające ponad 250 pracowników muszą dokonać wyboru i podpisać umowę o zarządzanie. Do tej pory umowy podpisało około 1400 firm z pośród 4 tys. uprawnionych.

    Od 1 stycznia 2020 przystępują firmy zatrudniające od 50 do 249 osób, następnie od 1 lipca 2020 firmy zatrudniające od 20 do 49 osób i od 1 stycznia 2021 roku pozostali, w tym jednostki sektora administracji i finansów publicznych.

    Tomasz Oljasz

    (ISBnews)

     

  • 01.10, 14:10Rząd przyjął zmiany w programie wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu  

    Warszawa, 01.10.2019 (ISBnews) - Rada Ministrów przyjęła uchwałę zmieniającą uchwałę w sprawie przyjęcia programu rozwoju pod nazwą "Program wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2023", podało Centrum Informacyjne Rządu (CIR). Dzięki zmianom większa liczba polskich firm będzie mogła korzystać z pomocy publicznej w ramach programu, który będzie teraz obowiązywać do 2030 r., z możliwością przyznawania wsparcia do 2025 r.

    "Dotychczas z pomocy publicznej w ramach programu korzystały głównie duże, zagraniczne przedsiębiorstwa. Polskie firmy w większości nie osiągały progów inwestycyjnych, mieszczących się zazwyczaj poza zasięgiem MŚP. Polskie projekty inwestycji, również innowacyjnych, były odrzucane głównie ze względu na niespełnianie kryterium zatrudnienia" - czytamy w komunikacie.

    Najważniejsze rozwiązania:

    - Obniżono warunki wstępne dla inwestycji, co pozwoli ubiegać się o środki także innowacyjnym polskim MŚP.

    - Zmieniono kryteria oceny inwestycji. Obok kryteriów ilościowych wprowadzono szerszy zakres kryteriów jakościowych, związanych z oceną zgodności projektu inwestycyjnego ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Kryteria te będą także związane z lokalizacją inwestycji w miastach średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze oraz powiatach z wysoką stopą bezrobocia. Działania te pozwolą na wyrównywanie międzyregionalnej luki rozwojowej.

    - Zwiększono wsparcie dla innowacji przez wprowadzenie wymogu współpracy między przedsiębiorcami a instytucjami nauki i szkolnictwa wyższego.

    - Usprawniono proces przyznawania wsparcia. Całość analiz przeprowadzanych w procesie przyznawania środków będzie koordynowana przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu SA.

    - Usprawniono proces kontroli inwestycji, którym przyznano środki – podstawową formą kontroli będzie kontrola zdalna.

    - Zredefiniowano typy wspieranych inwestycji. Zostały one podzielone na: strategiczne, innowacyjne, centra zaawansowanych usług biznesowych, centra doskonałości procesów biznesowych, centra wysokozaawansowanych usług, podano także.

    Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

    (ISBnews)

  • 01.10, 10:58FPP, CALPE proponują zasadę czasowego działania pilnie zmienianych przepisów 

    Warszawa, 01.10.2019 (ISBnews) - W przypadku przepisów pilnych, które ze względu na czas nie mogą być dogłębnie zbadane na etapie przygotowania, należy wprowadzić czasowy charakter ich obowiązywania, nie przekraczający dwóch lat, uważa przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) Marek Kowalski.

    "Należy odrzucić przyzwyczajenia skutkujące pochopnymi pracami legislacyjnymi, z których bardzo trudno się wycofać. Ustandaryzowanie sposobu oceny potrzeb regulacyjnych ułatwi weryfikację ich trafności - wprowadzi zupełnie nową wartość do procesu legislacyjnego i wyraźnie zwiększy szansę na podniesienie jakości stanowionego prawa. W przypadku przepisów pilnych, które ze względu na czas nie mogą być dogłębnie zbadane na etapie przygotowania, należy wprowadzić czasowy charakter ich obowiązywania, nie przekraczający dwóch lat" - powiedział Kowalski, cytowany w komunikacie.

    W ramach 7 rekomendacji na rzecz dobrego prawa, FPP i CALPE postulują ograniczenie zmian wprowadzanych w prawie - chociaż ta zasada jest od wielu lat postulowana, to jej przekucie na praktykę nadal stanowi problem.

    "FPP i CALPE proponują pięć kryteriów, które powinny dyktować decyzję, czy podjąć interwencję legislacyjną:

    1.           Pilność podjęcia działań przez władze publiczne

    2.           Niezbędność interwencji legislacyjnej - jest niezbędna, gdy nie może być zastąpiona innymi narzędziami

    3.           Przyczyna i cel - racjonalna motywacja podjęcia prac normatywnych wynika z dwóch okoliczności: dostrzeżenia wadliwości obowiązujących przepisów regulujących obecne zjawiska i zdefiniowane potrzeby lub powstania nowych zjawisk albo potrzeb, które wymagają interwencji władz publicznych

    4.           Waga przedmiotu regulacji - sięgnięcie po regulację, w szczególności rygorystyczną, jest celowe i uzasadnione w sprawach najważniejszych i najdonioślejszych

    5.           Liczebność adresatów - jeżeli projektowana interwencja jest adresowana do znacznej liczby podmiotów, jej skuteczność może wręcz zależeć od przyjęcia jednolitych ram prawnych" - czytamy w komunikacie.

    Ekspert CALPE Grzegorz Lang zwraca uwagę, że obecne od kilku lat w procesie legislacyjnym tzw. zgłoszenie do wykazu prac rządu jest daleko niewystarczające i koncentruje się na treści zgłaszanego aktu.

    "Potrzebny jest dokument przekonujący, że decyzja o regulowaniu danego przedmiotu jest faktycznie uzasadniona i konieczna. Należy przyjąć uporządkowany sposób decydowania, który zostanie odzwierciedlony w dokumencie poprzedzającym podjęcie prac legislacyjnych. Taki akt wskaże na potrzebę interwencji legislacyjnej, a w szczególności wyczerpująco i szczegółowo opisze powody odrzucenia działań pozalegislacyjnych" - powiedział Lang.

    Raport wskazujący na 7 rekomendacji na rzecz dobrego prawa obejmuje postulaty: ograniczenia zmian prawa, podniesienia efektywności nowych regulacji, prowadzenia regularnych przeglądów obowiązującego prawa, zwiększenia znaczenia oceny skutków regulacji (OSR), eksperckiej oceny projektów aktów prawnych, ograniczenia i kumulowania nowelizacji - wreszcie stanowienia prostych i zrozumiałych aktów prawnych oraz stworzenia przyjaznego systemu dostępu i wyszukiwania obowiązujących regulacji.

    (ISBnews)

     

  • 01.10, 10:20Tchórzewski: Koszt transformacji w kierunku zeroemisyjności to 700-900 mld euro 

    Warszawa, 01.10.2019 (ISBnews) - Koszty transformacji polskiej gospodarki w stronę zeroemisyjności to około 700-900 mld euro i są zbyt wysokie, by Polska mogła je w tej chwili ponieść, w związku z czym bez dodatkowej pomocy ze strony Unii Europejskiej nie jest możliwe podniesienie celów zawartych w Krajowym planie na rzecz energii i klimatu, poinformował minister energii Krzysztof Tchórzewski.

    "To nie jest jeszcze dokładnie policzone. W naszym sektorze sumaryczne koszty transformacji rozłożone na lata to w okolicach 300 mld zł do 400 mld zł, natomiast cała gospodarka to 700-900 mld euro. To wszystko gdybania. Jeśli ktoś mówi, że jesteśmy w stanie iść w kierunku gospodarki zeroemisyjnej do 2050 r. to ja to traktuję jako marzenie" - powiedział Tchórzewski dziennikarzom w kuluarach XVI Kongresu Nowego Przemysłu.

    Podkreślił, że Polska ma czas do końca grudnia na zatwierdzenie Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu i może swoje argumenty przedstawiać. Minister nie widzi możliwości podniesienia celu 21% energii ze źródeł odnawialnych w 2030 r. bez dodatkowego wsparcia finansowego.

    "Na posiedzeniu ministrów energii we wtorek zdecydowanie powiedziałem, że nie [podniesiemy celów]. Przy takim systemie wsparcia, jaki otrzymujemy, robimy to, na co nas stać" - wskazał Tchórzewski.

    Jego zdaniem, każdy punkt procentowy celu to duże koszty. Polski i innych krajów regionu nie stać obecnie na przyspieszenie procesu transformacji.

    Zapytany o potencjalne dopłaty z funduszy unijnych do budowy nowoczesnej infrastruktury energetycznej, podobne jak do infrastruktury drogowej, minister wskazał, ze Polska byłaby nimi zainteresowana, "ale to się wiąże ze składkami, a nie każdy chce się dzielić".

    Wyjaśnił, że toczy się dyskusja w tej kwestii, ale kuluarowa.

    "Nie mamy na stole na razie dyskusji o podwyższeniu dopłat, mamy na stole dyskusję o obniżeniu w związku z procesem wyjścia Wielkiej Brytanii" - dodał Tchórzewski.

    Podczas otwarcia kongresu minister mówił, że społeczeństwo w Polsce jest za transformacją energetyki, jednak nie jest skłonne ponosić kosztów w postaci znacząco wyższych rachunków za energię elektryczną.

    "Kraje realizujące politykę klimatyczną to kraje bogatsze. Aspirujemy do tej grupy krajów i ostatnie lata pokazują, że możemy w tym kierunku isć. To musi być praca ewolucyjna" - mówił.

    Dodał, że 5 mld euro alokowane na pomoc w transformacji terenów pogórniczych nie zaspokaja potrzeb Polski.

    "My sami wydajemy ok 1,5 mld zł rocznie na transformację terenów pogórniczych" - powiedział.

    Ministerstwo Energii złożyło do Komisji Europejskiej projekt Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030. Projekt przewiduje m.in. redukcję emisji gazów cieplarnianych w sektorach nieobjętych systemem ETS o 7% do 2030 r. i osiągnięcie 21% udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w finalnym zużyciu energii brutto do 2030 r. Po opublikowaniu uwag KE trwają konsultacje w tej sprawie. Ostateczna wersja planu powinna zostać złożona do końca 2019 r.

    (ISBnews)

  • 27.09, 23:04Fitch: Koszty dla banków związane z wyrokiem TSUE byłyby rozłożone na wiele lat 

    Warszawa, 27.09.2019 (ISBnews) - Prawdopodobieństwo realizacji "najgorszego scenariusza" dotyczącego skutków orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczącego hipotecznych kredytów walutowych poddane jest niepewności, a jego ewentualne koszty byłyby rozłożone na wiele lat, ocenia Fitch Ratings.

    "Zbliżające się orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczące legalności kredytów hipotecznych denominowanych w walutach obcych może potencjalnie zwiększyć w sposób gwałtowny koszty dla polskiego sektora bankowego po 2020 r." - czytamy w komunikacie.

    Jak podaje agencja, według stanu na lipiec br., 28,7% kredytów hipotecznych w Polsce w walutach obcych (głównie w CHF).

    "Według 'najgorszego scenariusza' - w którym wszystkie hipoteki w walutach obcych muszą być skonwertowane na kredyty złotowe - koszty dla banków są szacowane przez Związek Banków Polskich na do 60 mld zł (równowartość 3% aktywów sektora według stanu z lipca 2019). Fitch zwraca uwagę, że ten szacunek z 'najgorszego scenariusza' poddany jest niepewności, a jakikolwiek wpływ najprawdopodobniej rozłożyłby się na wiele lat" - czytamy dalej.

    Agencja podkreśliła także, że polski sektor bankowy jest zyskowny, jakość jego aktywów jest stabilna (wskaźnik kredytów niepracujących wyniósł 6,8% w lipcu br.). Jego regulacja jest też właściwa.

    (ISBnews)

     

  • 27.09, 22:24Fitch podtrzymał rating A- Polski ze stabilną perspektywą 

    Warszawa, 27.09.2019 (ISBnews) - Fitch Ratings podtrzymał długoterminowy rating podmiotu (IDR) dla długu Polski w walutach obcych na poziomie A-. Jednocześnie podtrzymał perspektywę ratingu na poziomie stabilnym, podała agencja.

    Decyzja ta jest zgodna z oczekiwaniami analityków.

    "Rating Polski na poziomie A- odzwierciedla zdywersyfikowaną gospodarkę, członkostwo w UE i silne fundamenty makroekonomiczne, wspierane przez stabilny system bankowy. Przeciwwagą jest niższy wskaźnik PKB na osobę oraz wysoki poziom zadłużenia zagranicznego wobec mediany krajów porównywalnych" - czytamy w komunikacie.

    Według agencji, wybory parlamentarne (13 października br.) najprawdopodobniej wygra Prawo i Sprawiedliwość (PiS), na co wskazuje dobry wynik partii w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

    "Według nas, następny rząd prawdopodobnie nie przyjmie nadmiernie 'konfrontacyjnego' stanowiska wobec UE w zakresie państwa prawa w skali porównywalnej do rządu obecnej kadencji. Jednakże powrót do takiego nastawienia mógłby z biegiem czasu podważyć postrzeganie inwestorów odnośnie niezależności instytucjonalnej i wskaźników praworządności" - czytamy dalej.

    W marcu br. Fitch Ratings podtrzymał długoterminowe ratingi podmiotu (IDR) dla długu Polski w walutach obcych i krajowej na poziomie A-. Jednocześnie podtrzymał perspektywę ratingów na poziomie stabilnym.

    (ISBnews)

     

  • 27.09, 10:37MPiT: Senat bez poprawek przegłosował nowe Prawo zamówień publicznych 

    Warszawa, 27.09.2019 (ISBnews) - Nowe Prawo zamówień publicznych m.in. pozwoli na wzmocnienie pozycji i lepszą ochronę praw wykonawców i podwykonawców zamówień publicznych, aby zabezpieczać ich interesy i ochronić przed problemami z płynnością, a także na zwiększenie liczby firm, w tym małych i średnich, które startują w przetargach, poinformowało Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

    "Parlament zakończył prace nad nowym PZP. To bardzo dobra wiadomość dla polskich przedsiębiorców i polskiej gospodarki, a dla mojego resortu powód do satysfakcji. Nasza ustawa odpowiada na kluczowe bolączki obecnego systemu. Zasada efektywności spowoduje, że zamawiający nie będą przywiązywać uwagi tylko do najniższej ceny, ale będą również uwzględniali jakość towarów i usług, czy ich znaczenie dla środowiska. Pozwoli to odnaleźć się na rynku małym przedsiębiorcom, którzy oferują dobre usługi, ale nie są w stanie konkurować niską ceną" - powiedziała szefowa MPiT Jadwiga Emilewicz, cytowana w komunikacie.

    Dodała, że pojawiają się często problemy z rosnącymi cenami materiałów budowlanych, których wcześniej nie dało się przewidzieć i w trakcie wykonywania umów wykonawcy muszą ponieść dużo większe koszty niż początkowo zakładali, skutkuje to czasem zrywaniem kontraktów i zatrzymaniem prac przy ważnych inwestycjach, np. nowoczesnych drogach.

    "Nowe PZP nakazuje zawarcie w umowie mechanizmów, które ochronią firmy przed takimi sytuacjami - jeżeli wzrosną ich koszty, to wzrośnie również ich wynagrodzenie. Z kolei jeżeli ceny mocno spadną, wykonawcy także podzielą się zyskiem z zamawiającym" - powiedziała Emilewicz.

    Wiceminister Marek Niedużak, który nadzorował prace nad projektem zwrócił uwagę, że firmy realizujące przetargi obecnie często trącą przez wygórowane kary umowne, a nowa ustawa zakazuje umów, które będą przewidywały kary za błędy, które nie są winą wykonawcy.

    "Nakazuje też określenie z góry, jaka będzie maksymalna wysokość kar, żeby firmy mogły przygotować się na wykonywanie umowy. Nowe PZP zrywa z koniecznością oczekiwania na zapłatę za wykonanie pracy aż do końca umowy. W dłuższych umowach wykonawcy będą otrzymywać zaliczki i wynagrodzenie za wykonane etapy prac, dzięki czemu poprawi się ich płynność finansowa. Wykonawcy będą też wnosić mniejsze gwarancje i wadia - zmniejszamy ich maksymalną wysokość w dużej części przypadków o połowę - to również oznacza mniejsze koszty i większą płynność" - dodał Niedużak.

    Wiceminister podkreślił, że ustawa przewiduje nowy tryb przetargów w odniesieniu do zamówień nieobjętych prawem unijnym - w przypadku robót budowlanych kontrakty o wartości nawet do 23 mln zł będą organizowane w prostszej procedurze, łatwiejszej do stosowania zarówno dla zamawiających, jak i firm startujących w przetargach.

    "Wprowadzamy też do zamówień najlepsze praktyki zakupowe z rynku prywatnych firm - dokonywanie wnikliwych analiz przed organizacją przetargów i ocenę błędów po wykonaniu zamówienia - tak aby przetargi stały się prostsze i bardziej atrakcyjne dla firm" - dodał wiceminister.

    Zdaniem Emilewicz, braki i wady obecnie obowiązujących przepisów powodują, że system ten z roku na rok jest coraz mniej konkurencyjny.

    "Średnia liczba ofert składanych w przetargach w 2018 r. wynosiła raptem 2,19, gdy w 2017 r. było to 2,38; w roku 2016 - 2,87; a w 2015 - 2,90. Tymczasem w systemie zamówień co roku państwo wydaje ogromne kwoty. Mówimy o ok. 163,2 mld zł w 2017 r. i aż 202 mld w 2018 r. Chcemy, aby te pieniądze - zamiast, jak dotychczas, trafiać do wąskiego grona beneficjentów - służyły wzmocnieniu polskich firm. Aby zwiększały innowacyjność naszej gospodarki i pomagały nam osiągać strategiczne cele gospodarcze i społeczne" - dodała minister.   

    Zamówienia publiczne to kluczowa forma udziału sektora publicznego w gospodarce. W ten sposób towary, usługi i roboty budowlane zamawia w Polsce prawie 34 tys. podmiotów. Wartość zamówień udzielanych w procedurach przewidzianych w PZP to ok. 202 mld zł w 2018 r., co stanowi ok. 9,55% PKB (w 2017 r. 163 mld zł, 8,2% PKB). Przybliżona wartość rynku zamówień publicznych, która uwzględnia również zamówienia udzielane poza ustawą, wyniosła 234,6 mld zł w 2017 r. (174,3 mld zł w 2016 r.), podał resort.

    "Zamówienia publiczne mają duży wpływ na najistotniejsze gałęzie naszej gospodarki. Od tego rynku w znacznej mierze zależne są np. firmy z branży budowlanej. W wielu branżach dla co czwartego przedsiębiorcy zamówienia publiczne to ponad połowa przychodów, a dla co dziesiątego - 75% przychodów. Odpowiednio ukierunkowane i zarządzane zamówienia publiczne mogą więc istotnie przyczyniać się do wzrostu przedsiębiorstw. Natomiast źle przeprowadzane postępowania, brak współpracy na linii zamawiający-wykonawca czy też restrykcyjne umowy, mogą prowadzić nawet do upadku firm" - czytamy także.

    Główne problemy, które ma rozwiązać nowe Prawo zamówień publicznych, to:

    - Nieproporcjonalnie mały, w stosunku do potencjału, udział MŚP w rynku zamówień publicznych.

    - Niska konkurencyjność i zmniejszające się zainteresowanie wykonawców rynkiem zamówień publicznych (w 2017 r. w ok. 43% postępowań złożono tylko jedną ofertę).

    - Brak równowagi w pozycji zamawiającego i wykonawcy.

    - Brak powiązania wydatków na zamówienia publiczne z realizacją polityki oraz celów strategicznych państwa, m.in. wzrostu innowacyjności.

    - Wybieranie rozwiązań najtańszych, zamiast najbardziej efektywnych w dłuższym okresie.

    - Koncentracja zamawiających na spełnieniu wymogów formalnych, zamiast na uzyskaniu najlepszego jakościowo produktu lub usługi.

    - Ograniczona dostępność do środków odwoławczych do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) oraz skarg na wyroki KIO do sądów powszechnych, niejednolitość orzecznictwa KIO i sądów powszechnych.

    "Przetargi mają być nakierowane na to, by w ich efekcie powstawał produkt jak najlepszej jakości, a uzyskana za niego cena była konkurencyjna. Aby zrealizować w praktyce tę zasadę, podmioty publiczne będą miały obowiązek dokonać analizy swoich potrzeb i możliwych rozwiązań na rynku przed dużymi inwestycjami. W takich kwestiach jak kary umowne, płatności czy waloryzacja, postanowienia umów z podwykonawcami nie mogą być mniej korzystne niż postanowienia umów z wykonawcami" - czytamy również.

    Jak podaje resort, na rzecz wsparcia MŚP działać będą m.in. obowiązkowe, częściowe płatności i zaliczki w dłuższych umowach oraz wzmocnienie podziału zamówień na części. Obniżenie maksymalnej wysokości wadium i zabezpieczenia należytego wykonania umowy o połowę spowoduje, że udział w postępowaniach będzie mniej obciążający.

    Jednym z kluczowych rozwiązań nowych przepisów jest wprowadzenie procedury uproszczonej poniżej tzw. progów unijnych oraz uproszczeń w innych trybach i konkursach.

    Na rzecz zrównoważenia pozycji stron działać będą z kolei m.in.: wprowadzenie katalogu klauzul abuzywnych (czyli niedozwolonych) naruszających równowagę stron oraz wprowadzenie nowych zasad waloryzacji wynagrodzenia. Jeżeli pojawią się problemy, zamawiający będzie również zobowiązany do dokonania ewaluacji realizacji umowy.

    Wzrost liczby startujących w przetargach chcemy osiągnąć poprzez zwiększenie roli dialogu z wykonawcą na etapie przygotowania postępowania, koncentrację ogłoszeń o zamówieniach w jednym miejscu: Biuletynie Zamówień Publicznych i wprowadzenie zasady współdziałania przy realizacji zamówienia.

    Nowe prawo usprawni też postępowanie skargowe na orzeczenia KIO. Co do zasady orzekać mają składy 3-osobowe. Nastąpi też obniżka opłaty od skargi na orzeczenie KIO (dziś jest to pięciokrotność opłaty wniesionej do KIO, a ma być trzykrotność). Wydłuży się - z 7 do 14 dni - termin na wniesienie takiej skargi. Projekt zakłada wyznaczenie jednego sądu ds. zamówień publicznych. Miałby nim być Sąd Okręgowy w Warszawie. Wraz ze zmianami dot. KIO będzie to realne narzędzie do uzyskania przewidywalnych rozstrzygnięć.

    Przewidziano ponadto mechanizm koncyliacji, czyli ugodowego załatwiania największych sporów pomiędzy wykonawcą, a zamawiającym na etapie wykonywania umowy. Strony będą mogły zwrócić się do Sądu Polubownego przy Prokuratorii Generalnej RP o szybkie rozstrzygnięcie sporu, zanim trafi on na drogę sądową. Koncyliacja jest tańsza i szybsza od sądu i umożliwi kontynuowanie realizacji umowy.

    Wspólne, dla organów kontrolujących zamówienia publiczne, zasady przeprowadzania kontroli oraz powołanie Komitetu ds. Kontroli w Zamówieniach Publicznych, czyli forum współpracy i wymiany informacji pomiędzy organami. Ma to usprawnić system kontroli.

    "Projekt przewiduje również wzmocnienie roli prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w przygotowywaniu i propagowaniu dobrych praktyk i wzorów dokumentów, które mają wspierać zamawiających. Prezes Urzędu będzie również publikował postanowienia umowne sprzeczne z zasadami wskazanymi w PZP oraz wyjaśniał wątpliwości interpretacyjne np. u organów kontroli. W Urzędzie powstanie specjalna infolinia dla przedsiębiorców i zamawiających" - podsumowano w materiale.

    Resort przypomina, że nowe przepisy przesłane zostaną do podpisu prezydenta, a nowe regulacje mają wejść w życie w 2021 r.

    (ISBnews)

     

  • 27.09, 10:23MF: Dochody z podatków pośr. - 65,6% planu, z CIT - 79,4%, PIT - 65,6% po VIII 

    Warszawa, 27.09.2019 (ISBnews) - Dochody budżetu państwa z podatków pośrednich wyniosły 166,97 mld zł w okresie styczeń-sierpień br., co stanowiło 65,6% rocznego planu, podało Ministerstwo Finansów. W tym okresie dochody z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) zrealizowano w 79,4% ( 27,63 mld zł), a od osób fizycznych (PIT) - w 65,6% (42,17 mld zł).

    W zakresie podatków pośrednich, wpływy z podatku akcyzowego wyniosły po ośmiu miesiącach br. 46,66 mld zł, co stanowiło 63,9% rocznego planu.

    Podatek od niektórych instytucji finansowych przyniósł 3,11 mld zł, tj. 68,5% planu.

    Wpływy podatkowe ogółem wyniosły w tym okresie 240,97 mld zł, czyli 67% planu na cały 2019 r.

    Dochody niepodatkowe w ciągu ośmiu miesięcy br. wyniosły 21,03 mld zł, co oznacza realizację 81,5% planu, w tym dochody z cła sięgnęły  2,9 mld zł (69,3% planu).

    (ISBnews)

     

  • 27.09, 10:15MF: Deficyt budżetu to 1,98 mld zł po VIII, tj. 6,9% planu wg wstępnych danych 

    Warszawa, 27.09.2019 (ISBnews) - W budżecie państwa na koniec sierpnia br. odnotowano deficyt w wysokości 1,98 mld zł, tj. 6,9% rocznego planu, podało Ministerstwo Finansów, prezentując szacunkowe dane. Ustawowy plan na cały rok to 28,5 mld zł deficytu.

    "W okresie styczeń - sierpień 2019 r. dochody budżetu państwa wyniosły 262,8 mld zł i były wyższe o 19,4 mld zł w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Dochody podatkowe budżetu państwa były wyższe w stosunku do okresu styczeń - sierpień 2018 r. o ok. 16,4 mld zł" - czytamy w komunikacie.

    W stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego:

    - dochody z podatku VAT były wyższe o 6,6% r/r (tj. ok. 7,3 mld zł),

    - dochody z podatku PIT były wyższe o 12,8% r/r (tj. ok. 4,8 mld zł),

    - dochody z podatku CIT były wyższe o 18,1% r/r (tj. ok. 4,2 mld zł),

    - dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były na zbliżonym poziomie,

    - dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych były wyższe o 4,3% r/r.

    W okresie styczeń - sierpień 2019 r. wykonanie dochodów niepodatkowych wyniosło ok. 21,03 mld zł i było wyższe o ok. 2,7 mld zł (tj. 14,8%) w stosunku do wykonania w okresie styczeń - sierpień 2018 r.

    Wykonanie wydatków budżetu państwa w okresie styczeń - sierpień 2019 r. wyniosło 264,82 mld zł, tj. 63,6% planu. W stosunku do tego samego okresu roku 2018 (242,4 mld zł) wydatki budżetu państwa były wyższe o 22,4 mld zł, tj. 9,2%, głównie w ramach dotacji przekazanej dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (więcej o 11,7 mld zł) m.in. w związku z wypłatą tzw. "13 emerytury". Ponadto z tytułu rozliczenia z budżetem UE (więcej o 3,6 mld zł), oraz z tytułu subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego (więcej o 2,9 mld zł). Jednocześnie wydatki na obsługę długu Skarbu Państwa były niższe o 5,6 mld zł r/r w związku z rozkładem płatności w ciągu roku, podano także. 

    (ISBnews)

     

  • 26.09, 13:03BCC proponuje uprościć kryteria wspierania inwestorów 

    Warszawa, 26.09.2019 (ISBnews) - W "Programie wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2023" cele, instrumenty oraz wskaźniki oceny i monitoringu powinny być między sobą spójne, aby nie tworzyć rozbieżności pomiędzy celami inwestorów-beneficjentów, a ponadto należy zredukować liczbę celów szczegółowych projektu, czytamy w komentarzu Business Centre Club (BCC).

    Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT) przekazało w sierpniu do zaopiniowania projekt uchwały Rady Ministrów zmieniającej uchwałę w sprawie przyjęcia programu rozwoju pod nazwą "Program wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2023".

    Wskazanym przez autorów dokumentu celem ustanowienia "Programu wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2030" jest wzrost innowacyjności oraz konkurencyjności polskiej gospodarki poprzez wspieranie nowych inwestycji realizowanych przez polskie i zagraniczne firmy, spełniające kryteria określone programem. Cel ten realizowany będzie poprzez udzielanie wsparcia inwestycjom Strategicznym, Innowacyjnym, Centrom Zaawansowanych Usług Biznesowych, Centrom Doskonałości Procesów Biznesowych oraz Centrom Wysokozaawansowanych Usług, poprzez możliwość dofinansowania zarówno dużych inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki, jak i średniej wielkości projektów innowacyjnych.

    Realizacji celu głównego mają służyć następujące cele szczegółowe:
    1. zwiększanie udziału innowacyjnych inwestycji stosujących nowoczesne technologie,
    2. tworzenie wysokopłatnych miejsc pracy,
    3. pomnażanie polskiego kapitału poprzez inwestycje,
    4. stymulacja innowacyjności w polskich MŚP,
    5. wyrównywanie międzyregionalnej luki rozwojowej.

    "Wydaje się, że taka liczba postawionych celów może niepotrzebnie rozpraszać stosunkowo skromne fundusze przeznaczone na realizację programu. Rząd zakłada, że w okresie 2019-2027 wielkość grantów wypłacanych w ramach programu każdego roku będzie wahać się pomiędzy 140-220 mln zł. Wydawałoby się, że jest to suma dość duża, jednak porównując nawet z obecną, bardzo niską stopą inwestycji prywatnych - 13,5% PKB (2018 r.), co przekłada się na wolumen inwestycyjny sektora ogółem w wysokości ok. 270 mld zł rocznie - wsparcie rządu stanowić będzie ok. 0,05-0,1% tego wolumenu. Jeżeli więc ten bardzo mały odsetek ogółu prywatnych inwestycji rozproszony zostanie pomiędzy wiele, słusznych skądinąd, celów i wynikającą z tego dużą liczbę beneficjentów, rezultat takiego wsparcia praktycznie nie będzie widoczny" - czytamy w komentarzu.

    Według BCC, niektóre wskazane w dokumencie cele są mylące, ponieważ fundusze programu są dostępne dla wszystkich ubiegających się i spełniających wstępne kryteria firm, także zagranicznych, z czym jeden ze wskazanych celów - "pomnażanie polskiego  kapitału poprzez inwestycje" może być interpretowany jako sprzeczny, ponieważ może błędnie sugerować wyłączność lub preferencje dla kapitału polskiego.

    "Byłoby to w sprzeczności z diagnozą postawioną przez autorów projektu, w której wskazują, że 'gospodarka polska wciąż znajduje się na etapie zwiększonego zapotrzebowania na kapitał zagraniczny (tj. w fazie 2.). W przypadku tego typu krajów, bezpośrednie inwestycje istotnie przyczyniają się do zwiększania bazy wytwórczej i efektywności wykorzystania czynników produkcji, skutkując wzrostem produktywności i konkurencyjności gospodarki, co z kolei przekłada się na wzrost eksportu i dochodów mieszkańców'" - czytamy dalej.

    Zdaniem BCC, krytycznie należy ocenić klasyfikację potencjalnych inwestorów oraz procedurę kwalifikacyjną zaproponowaną przez autorów programu w kontekście potencjalnego wsparcia z tytułu samych kosztów inwestycji.

    "Inwestorem 'strategicznym' ma być podmiot inwestujący w produkcję min. 160 mln zł i deklarujący zatrudnienie nie mniej niż 100 nowych pracowników. Tej wielkości inwestycje podejmują najczęściej firmy średniej wielkości i nie mają one dla polskiej gospodarki jako całości strategicznej wagi - najwyżej mogą być za takie uważane na niewielkich, lokalnych rynkach" - czytamy również.

    Z kolei "inwestycja innowacyjna" zdefiniowana została jako inwestycja na co najmniej 7 mln zł, generująca min. 20 nowych miejsc pracy.

    "Jednak o jej innowacyjnym charakterze (albo braku) decydować ma minister przedsiębiorczości (pomimo tego, że innymi elementami Programu zajmować ma się Polska Agencja Inwestycji i Handlu). Tu z kolei mamy do czynienia z bardzo małymi, kwalifikowalnymi wydatkami inwestycyjnymi, na jakie mogą sobie pozwolić (i dokonują tego w praktyce) setki małych i średnich firm. Poza generalną wątpliwością, czy inwestycję na 20 miejsc pracy należy zaliczać do kategorii 'inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej', problem tkwi w uznaniowości decyzji - czy dana firma jest wystarczająco 'innowacyjna', aby przez ministra zostać za taką uznaną" - podano także. 

    Dotychczasowa praktyka w wielu podobnych przypadkach wskazuje na duże ryzyko, iż wiele z aplikujących firm skoncentruje się głównie na innowacyjnych sposobach prezentacji i wykazywania realnej lub pozornej "innowacyjności" wprowadzanych do produkcji wyrobów lub procesów, jedynie po to, aby zdobyć grant.

    Zdaniem BCC, cele, instrumenty oraz wskaźniki oceny i monitoringu powinny być między sobą spójne, aby nie tworzyć rozbieżności pomiędzy celami inwestorów-beneficjentów, a rzeczywistymi celami instytucji udzielającej wsparcia. Ponadto, proponujemy zredukować liczbę celów szczegółowych projektu oraz znacznie uprościć kryteria, na podstawie których finansowe wsparcie dla inwestorów będzie udzielane.

    (ISBnews)

     

  • 26.09, 11:44Główny geolog: Projekt polityki surowcowej wymaga sporej weryfikacji 

    Siedlce, 26.09.2019 (ISBnews) - Projekt polityki surowcowej Polski, który został już przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów powinien zostać poddany weryfikacji i zmianom priorytetów, uważa wiceminister środowiska, główny geolog kraju i pełnomocnik rządu ds. polityki surowcowej państwa Piotr Dziadzio.

    "Polityka surowcowa została przyjęta przez Komitet Stały Rady Ministrów, jednak wymaga ona sporej weryfikacji i zmiany priorytetów. Chcielibyśmy, żeby ten dokument określał nasze potrzeby nie tylko z perspektywy surowców, które mamy w kraju, ale też, jak powinniśmy zapewnić surowce sprowadzane z różnych kierunków geograficznych" - powiedział Dziadzio podczas sesji plenarnej Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego (OSG) w Siedlcach. Agencja ISBnews jest patronem medialnym OSG.

    Jego zdaniem, w polityce surowcowej powinny zostać uwzględnione zjawiska geopolityczne, które wpływają na to, skąd Polska będzie mogła sprowadzać surowce.

    "Powinniśmy zwrócić uwagę także na surowce wtórne, na odzyskiwanie pierwiastków z surowców, które znajdują się u nas na hałdach. Polityka surowcowa to również woda pitna i zasoby energii geotermalnej" - dodał wiceminister.

    Podkreślił też, że działania nakierowane na politykę surowcową państwa powinny być realizowane w horyzoncie czasowym kolejno 2025, 2030, 2040 i 2050 roku.

    Dr Piotr Dziadzio objął stanowisko głównego geologa kraju i sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska 1 sierpnia 2019 r.

    (ISBnews)

     

  • 25.09, 18:21Założenia polityki pieniężnej: RPP oczekuje utrzymania dobrej koniunktury w 2020 

    Warszawa, 25.09.2019 (ISBnews) - Dobra koniunktura w polskiej gospodarce utrzyma się w kolejnych kwartałach, w tym w 2020 r., choć prawdopodobne jest dalsze obniżenie tempa wzrostu gospodarczego, podała Rada Polityki Pieniężnej (RPP) w "Założeniach polityki pieniężnej na rok 2020".

    "W kolejnych kwartałach, w tym w 2020 r., oczekiwane jest utrzymanie dobrej koniunktury w kraju, choć prawdopodobne jest dalsze obniżenie tempa wzrostu gospodarczego. Skala oczekiwanego spowolnienia krajowego wzrostu gospodarczego w znacznym stopniu będzie uzależniona od trwałości obecnego osłabienia koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki, w tym w strefie euro i siły jego przełożenia na sytuację w Polsce" - czytamy w "Założeniach".

    Według RPP, utrzymaniu dobrej koniunktury w Polsce sprzyjać będzie natomiast systematyczny wzrost popytu krajowego. Dalszy wzrost krajowej konsumpcji będzie wspierany przez wciąż korzystną z punktu widzenia pracowników sytuację na rynku pracy oraz zmiany w polityce fiskalnej państwa zwiększające dochody do dyspozycji gospodarstw domowych, a także bardzo dobre nastroje konsumentów.

    "Jednocześnie, nadal będą rosnąć nakłady brutto na środki trwałe, choć ich dynamika prawdopodobnie się obniży wraz ze spodziewanym zmniejszeniem tempa wzrostu wydatków współfinansowanych ze środków z Unii Europejskiej - wskazano także.

    Czynnikiem ograniczającym oczekiwaną skalę spowolnienia inwestycji powinno być natomiast wysokie wykorzystanie zdolności wytwórczych przedsiębiorstw w warunkach relatywnie silnego popytu wewnętrznego, podano także w dokumencie.

    W I połowie 2019 r. roczna dynamika cen towarów i usług konsumpcyjnych stopniowo rosła, do czego przyczynił się głównie istotny wzrost cen żywności, a także wyższa inflacja bazowa, przypomniała RPP.

    "Było to głównie związane z ograniczeniem podaży części surowców rolnych w kraju i za granicą, na skutek oddziaływania niekorzystnych warunków pogodowych w Europie oraz epidemii ASF w Chinach. Do wyższej inflacji przyczyniał się także systematyczny wzrost popytu konsumpcyjnego następujący w warunkach rosnących wynagrodzeń. Jednocześnie dynamika cen energii była niska, głównie na skutek zamrożenia cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych. Ograniczająco na dynamikę cen w Polsce oddziaływała również umiarkowana inflacja u najważniejszych partnerów handlowych. W efekcie inflacja, mimo wzrostu, utrzymywała się na umiarkowanym poziomie" - napisano też w "Założeniach".

    "Dostępne prognozy wskazują, że w 2020 r. inflacja może być wyższa niż w 2019 r. Zgodnie z obecnymi oczekiwaniami, po przejściowym wzroście w I kw. 2020 r., dynamika cen obniży się i będzie zbliżona do celu inflacyjnego NBP. Do prognozowanego wzrostu dynamiki cen będzie się przyczyniać przede wszystkim oczekiwany wzrost cen energii wynikający z rozłożenia w czasie efektu wyższych kosztów produkcji energii elektrycznej. Jednocześnie nieco wyższa może być także inflacja bazowa. Ograniczająco na inflację będzie oddziaływać umiarkowana dynamika cen w otoczeniu polskiej gospodarki oraz oczekiwane spowolnienie krajowego wzrostu gospodarczego" - czytamy dalej.

    W I połowie 2019 r. większość wskaźników obrazujących zewnętrzne i wewnętrzne zrównoważenie polskiej gospodarki kształtowała się na poziomach wskazujących na brak wyraźnych nierównowag makroekonomicznych. Dostępne prognozy nie wskazują na istotne ryzyko narastania nierównowag w 2020 r., podsumowała RPP.

    (ISBnews)